˲    в         ˲    ˲    ˲ò            



       





.. .:
1.
2.





Rok 1708


O miasto, miasto Mohylow! Pierwszy litopisiec, nie mogąc wziąc żadney wiadomosci, zkąt by się miasto nazwało Mohylow, explikował, że iest to mogący lew, ale rok tysiąc siedmsetny osmy Marsowe, na ciebie zaostrzywszy kły y zęby obdarł cię z ozdobney Iwowey skury, a oblokł ciebie w wor czarny, gruby, y w potomne czasy nie zapamiętały, że iuż odtąd nie możesz się nazywac mogącym lwem, chyba mogiłą fortun obywatelow twoich, iako niżey będzie.

Na początku tego roku dało się słyszec, że krol szwedzki we stu tysięcach woyska, piechotą y dragonij ciągnie przez Wilno na Rus. Y lubo tu nie kładę, w ktorey dobie y porze był w Wilniu, iednak będąc w Wilniu krol szwedzki ciężko miasto złupił, bo kazał dawac wielkie prowianty na woysko. Także wyciągaiąc z Wilna magistrat wilęski w niewolą do obozu pobrał, w ktorey niewoli Moroz, woyt wilęski, umarł, a ynnych uwolniono.

W tym roku w miescie Mohylowie ustawicznoscią przechody, przejazdy, stancye wo[y]ska moskiewskiego były, dawanie furażow, prowiantow, sucharow, branie gwałtem konij, podwod, przynaglenie do roboty mostow, a prawie w tym roku iak w garku w miescie wrzało z tey racij, że iuż krol szwedzki wkroczył do Litwy y oną prowiantami barzo uciemiężał, Litwę, a moskwa Białorus, ale na Białorusi y w Mohylowie tannosc była na rzeczy wiktualne. Warta moskiewska placowa ustawicznoscią stała na rynku z armatą przy czułey ostrożnosci. \.67.\

W tym roku major niejakowys Waieykin stał w zamku y wybierał wszytkie dochody ekonomiczne y pieniądze za kwotę z kabaku przychodzące, ktorego z miasta wiktowano, a potym postanowiono dawac onemu z ratusza pieniędzmi na tydzien po złotych piędziesiątt. A te dochody co wybierałł szły na woysko carskie.

W tym roku 1708. M[ie]s[ią]ca januarij ię 10 car j[ego] m[os]c Piotr Alexiewicz był w Kopysiu, gdyż tam wielkie moskiewskie woysko kupiło się do gromady y tam stało pod Kopysiem w okopach, a to dla odporu przeciwko szweda, ciągniącego na Rus. Spodziewano się cara j[ego] m[os]ci do Mohylowa y wiktualnych rzeczy, iako to wina, piwa, miodu, z ratusza przyspasabiano, ale nie był.

W tym roku y w Bychowie znaczne prezydyum było moskiewskie z należytą armaturą do odporu, iesli by miał kto dobywac. Z Kopysia ustawicznoscią wychodzili ukazy do Mohylowa, aby dawano na woysko moskiewskie prowianty, sucharze, podwody, konie ett cet., gdzie ustawicznoscią z ratusza posyłano delegatow, aby nieco miec folgi, co z wielkim miastu było kosztem, bo kozdemu trzeba się było akkomodowac.

Januarij 22-ię. Jak ciągnoł połk Siemionowski przez Mohylow, wtedy zakazano ciężki z miasta wydac prowiant, zaczym miasto nie mogąc wydac zagodziło pieniędzmi Efima Michayłowicza, majora tegoż |] pułku, maiące[g]o w tym jnteressie komędę, y wraz wyliczyło osmset rublow, to iest 800 .

Januarij 28-ię. Jak przyszedł ukaz z Kopysia od kniazia Romodanowskoho, aby z miasta wydano podług taryfy orszanskiey podyrunowey siana wozow osmset y miarek osmset owsa y to wszytko aby prowadzono do Kopysia na pułki, ktore tam stali, zaczym za ten furaż zagodzili pieniędzmi złło[tych] tysiąc, dico 1000.

Januarij 29. Generał Alert w tysiącu koni woyska moskiewskiego ciągnoł przez Mohylow y stał w Mohylowie przez trzy dni.

Februarij 3 dnia. Zakazano z Kopysia na woysko moskiewskie, aby miasto wydało sucharow y prowiantt barzo ciężki, w ktorym jnteressie p[an] woyt roczny z osobami magistratowymi z akomodacyą znaczną suplikuiąc o defelgę, ale ledwo to ziednali, że przez pułowe sucharowy prowiant wydac musieli. Tegoż dnia niejakis goniec ukraynski jachał przez Mohylow do cara j[ego] m[os]ci, gdzie by mogł znaleźc. W Kopysiu przy wybiaraniu prowiantow z powiatu Orszanskiego byli komissarzami Jozeff Wasilewski y Kurowski. Tegoż czasu przybył do Mohylowa połk Szarfow y stał na Łupołowie.

Februarij 11-ię. Jak przybył do Mohylowa kapitan Wołkow, aby miasto wypłaciło porcyą pieniężną na woysko moskiewskie, ktorego przez kilka dni z komędą strawuiąc, wyliczyło onemu miasto summy tal[arow] bitych pięc sett, ponieważ miasto ciężko exekwował z dragoniią. \.68.\

Roku 1708-ie. 18 feb[ruarij] car j[ego] m[os]c Petr Alexiejewicz z woyskiem niemałym był w Bielicy , o ktorego bytnosci słysząc posyłano z miasta posłow do cara j[ego] m[os]ci, prosząc o klemęcyą, ponieważ na ten czas od woyska moskiewskiego barzo ciężko było na miasto. Tegoż czasu niejakis Michał Sudzin był administratorem ekonomij Mohyll[owskiey] y miał stancyą w zaniku.



B 8000, no Ha : Car w Bielicy



Dnia 29 februarij. Pułkownik Szeremetjew przybył w kilkaset koni do Mohylowa. Także przybył Jwan Wasilewicz Soncow, putpułkownik połku Butyrskiego, z znaczną woyskową assistęcyą.

Marca 5 dnia. Od Kotła, podskarbiego, był przysłany chorąży z assygnacyą, aby miasto wypłaciło na woysko polskie 75 tysięcy, ale miasto, składaiąc się ciężarami woyska moskiewskie[g]o, ni z czym onego odprawiło. Tegoż dnia przyszedł ukaz, aby miasto gotowało sucharze na prowiant dla woyska moskiewskiego. Tegoż czasu posyłano szpiega do Słucka dla wiadomosci o szwedach, \270\ ktory wzioł wiadomosc, że w Wilnu rezyduie woysko y sam krol.

Marca szostego dnia. Przybył do Pieczerska xiąże j[ego] m[os]c Sylywestr Swiatopołk na Czetwerni Czetwertynski , episkop Białoruski, na episkopią prestoła kathedry Mohylowskiey, do ktorego cały magistrat iezdził oddaiąc honorarium iako swoiemu biskupowi. Marca 9 dnia. Jak przybył do Mohylowa jasniewiel[naożny] j[ego] m[os]c p[an] Oginski, h tman wiel[ki] W[ielkiego] X[ięstwa] Lit[ewskieg]o, chodził magistrat z pokłonem, gdzie przy jnnych akkomodacyach położyli honorarium tal[arow] bitych sto. \.69.\ Wyszpomieniony x[ią]że jfego] m[os]c Czetwertynski, episkop Białoruski, mało co przemicszkawszy w Mohylowie, a naybarziey w Pieczersku dla kłotni y niebespeczęstwa woy[s]kowego, a naybarziey słysząc iuż o jnkursij szwedzkioy, odiechał w swoie kraje do Gzetwortni.

Tego roku 1708. M[ie]s[ią]ca marca 14 dnia Alexander Daniłowicz Mieczyk , xiąże moskiewskie a pierwszy konsiliarz carski, z barzo znaczną kalwakatą y pompą wiechał do zamku Mohylowskiego. Karawanow kilkanascie szło szesciokąnnych, na wielbłądach y mułach prowadzono juki dokoła darabanci z znaczną aparęcyą woyskową, y niemało miał assistęcyą woyskową. Y tak ulokował sobie stancyą y dworowi swemu w zamku, a jnsi officerowie iego po domach znacznych y srzednich. Wtedy magistrat, wiedząc y słysząc, że to iest człowiek zły, nieuzuty moskwicin, a barziey na miasto niełaskawy, szli do zamku do onego z chlebem, z solą, z korzeniem, winem, cukrem, zabiegając, aby był łaskaw. Ktoremu przy jnnych akomodacyach odwieźli wina węgierskiego beczkę y darowali puzdro kryształowe, we srebro oprawne, gdanskiey roboty, kosztuiące złotych tysiąc. Nazajutrz przez sekretarza ę Mieczyka, ktory przybywszy na ratusz do całego magistratu, aby wraz codzięnno wszytkie viktualia od większey rzeczy aż do naymnieyszey z miasta wydawano. Jakoż miasto, scisnione ze wsząd biadami, musiało, w czym ieno xiążęci roskaz zaszedł, wiktu dodawac y dwor prowidowac. \.69.\ Iakoż dawano furaż, iak tylko roskaz zaszedł: wino węgierskie y francuzkio beczkami, miod y piwo, warami buraki, kapustę, sol także beczkami, codzięnno woła żywego, kilkadziesiąt baranow, gęsi y kury dawano stadami, chleba sitnego y rzezowego na dzien po bułek sto , gorzałkę prostą y okowitą ustawicznie miernikami, mydło na chusty co tydzien po kilkadziesiąt funtow, ryby marzłe dawano wozami, a zywey, wiele było możno dostac. A iesliby czego nie wydano, wraz magistrat brano pod wartę y exekwowano. Ryby wiądłe dawano głowami, masło ustawicznie faskami, borowiki tysiącami, korzanie rożne, iako to rozynki, migdały, kilkadziesiąt funtami, szafrany, kwiaty, gałki muszkatowe łotami codzięnno, żelazo na kowanie konij y karawanow pudami, cybulę, pietruszkę, y [y]nne ogrodne rzeczy noszami, pieprz, jmbier y ynno grubsze korzenia funtami, cytryny y oliwki achtyłkami, mąkę pszenną iak nayprzednieyszą miarkami, oliwę achtyłkami, cukier codzięnno głowami, jesietrzynę jesiotrami całemi y rąbanemi, także y sominę po kilkadziesiąt funtow, piragi pieczone mieskie codzienno, na ten czas nawet excepto swiętych dni, co dzien blinow gryczanych pieczonych, rynkowych dawano po kilkadziesiąt.



Ha : Biskup Ha : Mieczyk Ha : Wiktt rożny



Także z miasta dawano y wiktowano krawcow, rymarzow, ktorzy na dwor suknie szyli, szory robili, y im z miasta płacono za robotę. Y juchty y szkury do obijania karawanow, kolasow, szorow kupowano. Owo zgoła, łaskawy czytelniku, nipodobna tu y wypisac wszystkiego, odsyłam do regestru skarbowego, \.70.\ ktory znayduie się w archivum ratusznym, gdzie przeczytawszy musisz się ze łzami zadziwic, iak miasto Mohylow mogło dźwigac takowe ciężary y inne temuż podobne, bo ten przeklęty robak ze dworem swym, stoiąc w zamku od marca 14 do maja 19, toczył y podjadał miasto, na ktorego wiktt y akkomodacye znaczna spędowana summa. Ale lubo pan bog był rozgniewany na miasto y karał takowemi ciężarami. Jednak matka przenayswiętsza, w cudownym obrazie brackimn uwielbiona, ktora miasto w oblężeniu, tocząc przenaydroższe łzy, ochroniła ta y dopiero miasto ochraniała, protegowała y od nieprzyiacioł niewidomie zastępowała.

Ten xiąże Mieczyk, rezyduiąc w Mohylowie, często myslił y takowe miał intęta , iakomby sposobem pom[s]cic się nad miastem Mohylowem za wysieczenie przed tym moskwy w Mohylowie y iakimby sposobem poduscie na to cara j[ego] m[os]ci, aby miasto w pien wyciąc. Y gdy swe intęta swe objawił przy bankiecie kniaziu Szeremietewu, staremu kawalerowi y z starych znacznych familij ydącemu, y drugim officialistom, tamże przy ochocie będącym, tedy kniaz Szeremietyew stary formalne te słowa mowił: Alexander Daniłowicz Mieczyk, połna gawaritt, na to su była wayna, moszczna razuraiet połna, szta y naszy byli winawaty. Smatri noniaczy, nia mnoga li w Polszczy naszych pabita, da budim li mstitca, da wa wsiom bozyie izwolenije. Plum na eta. Pasmatri, noniaczy miesta Mahylow y nas samich y sałdatt, dragon y afficerow carskich chlebam y sollu kormitt, abidy nam nie tworitt, a my at nich błahadarny. Niechay sabie zdrawstwujutt. Także y inni oficerowie znacznieysi to iego intenta onemu zganili, a ktorzy byli życzliwi miastu, ten sekret iego miastu rewelowali. \.70.\

Ten xiąże Mieczyk, maiąc zły umysł swoy ukorzeniony w sercu na wycięcie miasta Mohylowa, gdy iednego czasu (ponieważ miał ten zwyczay, że chodzywał na nabożęstwo do cerkwi bozey Brackiey) , stoiąc przed obrazem nayswiętszey panny Bogorodzicy cudownym, zawzioł sobie tąż mysl, iakoby mogł swą imprezę do skutku przyprowadzic, to mysląc omdlał politycznie, bo onego rzuciło. A od tych czas poprzestał chodzie do cerkwi Brackiey, ale iuż chodził do s[więtego] Spasa. Y protekcyą panny Mariey ta intęcya zła onego skutku żadnego nie wzięła.

Z relacyi tychże oficyalistow woyska moskiewskiego y rożnych ludzi dało się słyszec, ze ten Alexander Daniłowicz Mieczykow był z młodych lat stanu podłego, syn iakoby piekarski, że bliny piekł ociec onego, a on po Moskwie alias na stolicy nosił, wołiaiąc podług zwyczaju w te słowa: Gariaczyie, wot bliny gariaczyie.



Ha : Intęcya zła Ha : Relacya



A gdy iednego razu pod czas rekreacij przejeżdżał się car Piotr Alexiejewicz po stolicy, pomieniony teraz Mieczyk, a wtedy nazywaiący się Aloszka, niosąc na głowie necki blinow, a spotkawszy cara smiało, barzo głosno krzyknoł: Gariaczyie, wot bliny gariaczyie. Zatrzymał się car j[ego] m[os]c y spyta ktoby był. Smiało odpowie, iestem \271\ syn tego y tego piekarza. Car j[ego] m[os]c, widząc onego smiałosc, kazał siesc na swoie sanki. On, porzuciwszy necki z blinami, usiadł na sanki carskie, a na dworze, zostaiąc w respektach carskich, został xiążęciem y pierwszym consiliarzem carskim. Ale zostawał przez swoią hardosc w inwidij drugich, urodzonych xiążąt, ze gdy car j[ego] m[os]c Piotr Alexiejewicz, monarcha wszemu swiatu wsławiony, ten swiat doczesny pozegnałł, skarby xiążęcia Mężyka na skarb odebrane carski, a samego zesłano w ssyłkę na Sibir, ktory tamże y umarłł.

Lubo nie wziołem investygacij, kiedy się to y iakiego czasu działo , iednak słysząc od pewnego zakonnika tegoż monastera unijackiego na imię Pafnuciusza, ktory czasu tey transakcij skrył się do Fadrona, ze gdy car j[ego] m[os]c Piotr Alexiejewicz był w Połocku \.71.\ z swemi xiążętami y konsilarzami, także z niemałym woyskiem swoim, gdy nastąpił festt s[więtych] apostołow Piotra y Pawła, swięta ruskiego, car j[ego] m[os]c po nabozęstwie rannym, w cerkwi prawosławney wysłuchanym, słuchaiąc swoich officierow, xiąząt, generałow powinszowania, ktorzy festem s[więteg]o Piotra cara j[ego] m[os]ci winszowali, likworem trocha częstuiąc swoich adherentow podweselił, gdzie był y Alexander Daniłowicz Mieczykow. A po okazyach swoich, nie czekaiąc bankietu u cara j[ego] m[os]ci, na czas mały oddalił się do swey stancij. A ydąc mimo cerkiew unijacką z trefunku poszedł y wstąpił do cerkwi unijackie, został tam alic kaznodzieja, prawi kazanie ku pochwale s[więteg]o Piotra, ze iest głową cerkwi, a potym następcę iego papiezowie. A potrafiwszy Mieczyka w cerkwi poczoł nazbyt wylewac się z brzegow, wychwalaiąc rzymską iednosc, a poniżaiąc swięta prawosławiię, nazywaiąc przeklętą syzmą. Gdy zakączył kazanie kaznodzieja, Alexander Daniłowicz Mieczykow zaiątrzywszy się rankorem, idąc mimo kaznodziei, ieszcze na ambonie stoiącego, kiwnoł kapeluszem y rzekł te formalija: Pażdzy, rastakaja twaja mat. Y nie ydąc do stancij swey, powrocił się do cara j[ego] m[os]ci, gdzie iuż car j[ego] m[os]c odczęsci był napity, spytał Mieczyka, gdzie był. Odpowiedział, ze był w cerkwi unijackiey y słuchał kazania. Car spytał: Kakawa była propowid? Na połzu li nam chrystyanom? Rzekł: Kakowa połza, poneże tot kaznadej rymskuju y unijackuju weru woschwalał, swiatuju ze błahoczestyiu chulił y po premnohu uniczyzał. Ktorym słowem car j[ego] m[os]c roziętrzony wpadł w cholerę, a zaraz nie dawszy się umitygowac szedł z Mieczykiem y z ynnymi do cerkwi. A iuż nabozęstwo było skączone, tylko cerkiew ieszcze nie była zamknięta. A wszedszy w cerkiew, trafił na tego kaznodzieię, \.71.\ a nie rzekszy mu ni słowa prosto poszedł do ołtarza, a obaczywszy kielich z nakrywką, gdzie był ahnec roczny skrył, y patrzał. (A to szukaiąc przyczyny do zawodu) .



Ha : Uniyaci



A gdy kaznodzieja powiedział do cara, że swieckim nie godzi się tykac się do swiętosci, odpowiedział car, ze y ia iestem pomazaniec boży, a postawiwszy kielich na prestole wyszedł z ołtarza. Obaczył obraz s[więteg]o Jozefata, przypatrując się dużo, spytał się u tego kaznodziey: Kakoy su eta swiatoy? Odpowiedział kaznodzieja: S[więty] męczęnik Jozefat. Da chto su iewo zamuczył? Rzekł kaznodzieja, że zamęczyła syzma przeklęta. Da chto su to syzma? Kaznodzieja powtorzył: Syzmatycy przeklęci. Znow car: Da kak ony wieriat? Powie: Tak wierzą, iak wy wierzycie. Za tym słowem zapalił się car wielkim y nieugaszonym gniewem y rzeki do psa, ktory był przy nim czarny, cudzoziemski, zły barzo, skazawszy palcem na kaznodzieię: Huz. W tym momęcie padł pies na kaznodzieję w cerkwi, a na smierc go kąsał. A gdy dano wiedziec starszemu, przybiegł starszy na prog cerkiewny, a car, dobywszy szpady czyli puynatu, pchnoł go pod zebro w piersi, ktory tegoż czasu ducha swego wyplunoł w. . . A gdy kaznodzieię ieszcze pies carski niedoiadł y iuż się zmordował, kazał psowi porzucic, a na wrotach obwiesie tego kaznodzieię. Czasu ktorey tran[s]akcij gdzie można zakonnicy się pokryli po kątach, tylko schwycono czterech y tych z kaznodzieją obiesic roskazał. Unijaci tych piąciu zakonnikow poczytaią za swiętych y w swiatcy, alias w kalędarz cerkiewny wpisali. Na ten czas całe miasto w wielkim zostawało niebespieczęstwie y w strachu. A gdy się zbiegli oficerowie do cara, za perswazyą onych umitygował się od gniewu y poszedł do gospody, a hulał y bankietował. A nazajutr przespawszy się zganił to Mieczykowi, że onego poduscił do takowego aktu, mowił: Alexander, prawa chuda my wczaras zdełali, \.72.\ wczaras połna, w drugoy raz nie danasi mnie niczowa. A potym tę cerkiew uniacką napełnic kazał prowiantami, w ktorey przez rok kilka nie było nabozęstwo, aż poki złe ucichły czasy. Powiadała o tym psie, co kaznodzieię tardał, że był cudzaziemski, dziwney szersci, postaci y srogosci . Gdy zdechł, car j[ego] m[os]c kazał go obłupic a bawełną, napchac y postanowic miedzy monstrami w tym domu na Moskwie, gdzie rożne monstra stoią.

Marca 16-ię przyszedł ukaz do miasta, aby gotowano suchary na woysko y kilkadziesiąt tysięcy par podkow konskich. Suchary wydano z miasta, a podkowy przez akomodacye rożnym oficerom zniesiono.

Tegoż czasu, gdy iuż nadchodziła wiosna, lod się wskrył, poczęli moskale budowac mosty, ieden na Łupołowie, a drugi na samym rogu miasta, to iest gdzie był przed tym wał drewniany y baszta na brzegu stała. A że była na ten czas woda wielka, to na baydakach budowano mosty. A z mostu, co przeciwko Łupołowa, iożdzano gruntami wyszszymi, a choczby gdzie y izba stała na gruncie wysokim, to zrzucano y było moszczono mostami, aż koło koscioła Bernardynskiego do samego piekła. A drugi most pływaiący od stłupow łupołowskich aż pod Hwozdowkę. Ustawicznoscią ludzi dodawano na robotę mostow setniami, y były te mosty z wielkim ciężarom ludzi ubogich. Wał zas drewniany y basztę wszystek porozbierali na mosty.

Na ten czas ustawicznoscią woysko moskiewskie piechotne y konne szło przez Mohylow przeciwko szweda, bo iuż szwed był około Minska. Stancye po mieszczanach \.71.\ ustawiczne byli, prowianty ustawiczne z mieszczan , wybierali, co wszytko działo się ż wielkim uciemiężeniem całego miasta.

Dnia 19 maj xiąże Mieczyk z znaczną pompą y assistęcyą swych drabantow y dworzan, karawanow wielbłądow, mułow, juki niosących, z zamku Mohyll[owskiego] przecz wyiechał, a na mieysce iego do zamku wiechał pułkownik moskiewski Andrey Włllicz Szarfow , ktorego miasto także codzienno musiał z znacznym kosztem wiktowac.



; , tę cerkwie : Pies e Ha : Szarff



Ale mało co stawszy w zamku, obawiaiąc się szweda, na Łupołowie miał stancyą. Tegoż czasu był \272\ most robiony w Połuykiewicz kosztem mieskim dla przechodu woyska moskiewskiego.

Dnia 20 junia xiąże Mięczyk z małą asistęcyą iachał przez Mohylow , a mało rezyduiąc w miescie wyiechał za Dniepr, bo iuż szwed był blizko Bobra, ale miastu był ciężki, bo musieli onego wymyslnym sustętowac kosztem y furażem. Tegoż czasu iachał przez Mohylow feltmarszałek Barys Petrowicz Szeremetiiew stary. Prowiant wydawano z miasta barzo ciężki, a to dla tego, aby szwedom nie było prowiantu. Y soli wydano beczek dwiescie.

Jula 3-ię jasn[ie]w[ielmożny] j[ego] m[osc] p[an] Oginski, hetman wiel[ki] W[ielkiego] X[ięstwa] Lit[ewskieg]o, był w Mohylowie. Tegoż czasu moskwa chciała wypalic miastg, ale przez znaczne akkomodacye ten jnteres iest uspokojony. A ten, kto chciał palie, zwał się jenerał atiutantt Szylink. \.73.\

W tych dniach ustawicznoscią woysko moskiewskie piechotne y konne, także tatarze, kałmucy ciągnęli przez Mohylow pod Hołowczyn, bo iuż szwed był w Hołowczynie ze wszystkim woyskiem. Tam w Hołowczynie armowało się woysko moskiewskie , aby szweda przez rzekę Wabicz, ktora ydzie w Hołowczynie, nie przepuscie, ale woysko szwedzkie, że było głodne, wszelkimi siłami stawaiąc przeciw moskwie, moskwę zdążało. Y w tey batalij wiele moskwy pobito, że przez dni trzy lud moskiewski, a naybarziey raniony szedł przez Mohylow, a inne pułki roznemi traktami, są rosproszonę od szweda. Czyniono relacyą, iż ieżeli by moskwa przez dni trzy mogła szweda utrzymac w Hołowczynie, to by szwedzkie woysko od głodu pozdychało, bo dla mnozstwa ludu nie było wiktu chlebnego, po traktach kędy ciągnęli.

Na ten czas zadney moskwy nie ostało się w Mohylowie, ani w zamku nikogo nie było, ale wszyscy przeprawili się na Łupołow, czekaiąc na przyscie szwedzkie. Tylko było moskalow człeka 12 w zamku dla wzięcia wiadomosci o ciągnieniu w Mohylow woyska szwedzkiego.

Wracam się do materij wyszszey. Ze nim betalija nastąpiła Hołowczynska, moskale wedle stłupow łupołowskich czynili wrożkę: zapalono proch y patrzano podług trybu woiennego na dym (A to działo się dnia niedzielnego nad wieczor) . Z tey wrożki zła była otucha, y gdy woysko szło pod Hołowczyn przeciwko szweda, barzo niewesołe było. \.73.\

Przed przysciem krola szwedzkiego z woyskiem do Mohylowa , iak bywało puydzie dezdz malęki w lecie, tedy straszna moc ząbek malękich, bog wie zkąt się to weźmie, a wszystkie skaczą ku miastu, a nie z miasta. Y tak bywało ziemię okryią, że nie możno y stąpic, ale iak uderzyli gorące dni, to wszytkie pogineły.

Roku 1708. M[ie]s[ią]ca jula 3-ię wołoszy koni z pięcsett wpadło do miasta, a każdy miał słomy pączek uszyty wedle czapki dla znaku. Rossypali się po ulicach, szukaiąc moskwy.



Ha : Mieczyk Ha : Betalija Ha : Żabki Ha : Wołosza



Ale te moskale, co byli 12 w zamku, potrafiwszy onych wedle stłupa, przeciwko Horanina, przeprawiwszy się dali znac tym moskalom, ktorzy byli w apparamęcie przeciwko mosta y trzy armatki z sobą mieli, a zaraz baydaki, na ktorych most, były pootcinene y most rospuszczony. Zaczym, iak przybiegła wołosza przed most, nic nie mogli radzie moskwie, a choczay y strzelali na moskwę przez Dniepr, nie dosięgli. A moskwa tylko dała raz z armatki y ubito iednego człowieka niewinnego, mohylowca. Tym czasem, iak baydaki iak popłynęli, kazano przeiąc z ratusza.

Tegoż czasu, iak wołosza przybiegła na rynek, iedna osoba mieska znaczna wołała: Ey, mosci panowie, broncie nas od tych . . . moskalow, bo iuż oni nam do żywego dojedli, ale trafił ze dżdżu pod rynę, iako się niżey powie. Tegoż czasu wszystek korpus wołoski przodem przyciągnoł do Mohylowa y stał obozem na obrębie Ledzkowskim nad Dębrowięką. Comędę miał nad wołosza generał Kanifer. \.74.\

W trzy dni po wołoszy przyciągnoł krol szwedzki ze wszystkim woyskiem swoim, a stał obozem na polu Buynickim . Dosc oboz był wielki ze wszelką armaturą. Chodził na tych czas, iak prętko przybyłł, do krola magistrat, upraszaiąc klemęcij. Odpowiedział przez tłumacza: Ponieważ moskalom dawaliscie prowianta moskalowi, treba, abyscie y mnie dali. Y wraz serio przykazał, aby woysku wszelka była suficientia. A zaraz rozdzielono miasto Mohylow na szestnascie0 kwater. Oficialistowie znaczni y kwatermistrzowie po domach znacznych mieli stancyą, a sam krul w obozie mieszkał, a j[ego] m[os]c p[an] Poniatowski, komissarz szwedzki, miał stancyą w zamku. Iak prętko przybyło woysko szwedzkie , tak wraz stała na rzeczy wszelkie drożyna, a ile wiktualne nieznosna, o ktorey niżey będę pisał.



: Szwed piętnascie; : szesnascie kwater Ha : Drożyna



Po podzieleniu miasta na kwatery, a nie na setnie, wyszedł ordynans krolewski, aby z kożdey kwatery na dzien wydano chleba funtow dwanascie tysięcy pięcset y piwa garcy 960. Ztąd powstała drożyna na zboże, ale na ten czas nikomu zadney nie było excepcij, ni xięży, ni popom, okrom iednym szpitalow. A ze niepodobna codzien tak wystarczyc chleba y piwa, tedy przez całą bytnosc woyska szwedzkiego wydała każda kwatera przez siedem raz po dwanascie tysięcy pięsett fun[tow] chleba y piwa po garcy 960, oprocz ze z ratusza wiktowano oficerow po domach znacznych. A ktora kwatera wydac nie mogła, tedy suplemętowano z ratusza. Wtedy ż po innych kwaterach brano od funta chleba na piwo \.74.\ po g[rosz]ę 3, a po ynnych po g[rosz]ę 6. Na ten czas wielie ludzie przyięli biedy, a ynni uciekali z chałup, tedy ich chałupy y domy rozbierano a na drwa do obozu wożono.

Rachunek, iak wiele padło na kożdą setnie wydawania chleba na woysko na ieden dzien, a wydano takich porcij siedm:

1. Papinska fun[ow] 4000.

2. Koskowska fun[tow] 6000.

3. Trysninska fun[tow] 16000.

4. Wyhonska fun[tow] 9000.

5. Dobrosołowska fun[tow] 15000.

6. Ledzkowska [funtow] 15000.

7. Nahorska fun[tow] 8000.

8. Kurdziemowska fun[tow] 12000.

9. Hrywlanska [funtow] 16000.

10. Perechrescinska [funtow] 12000.

11. Słobodzka funt[ow] 4000.

12. Berezka f[untow] 12000.

13. Ostrozka [funtow] 47000.

14. Łupołowska f[untow] 15000.

15. Troiecka fun[tow] 4000.

Czyni summaryusz porcij chleba funtow dwakroc sto tysięcy, dico 200000. \273\

Krol szwedzki gdy ieszcze nikomu nie był znajomy, bo bez zadney assistęcij z iednym chłopcem iezdził po miescie, przyiechawszy przed ratusz, gdzie chleb przedaią, spytał się przez chłopca tłumacza: Wiele chcesz za ten bochenak chleba? Białogłowa zaprosiła iakową tam cena. Tedy krol tłumaczowi kazał zważyc. Tłumacz, dostawszy gwicht niemiecki z kieszeni, zważył, alic zaległ funt po g[rosz]ę 9. Ztąd krol roskazał, że kto nie wyda chleba, aby za ffunt płaciłł po g[rosz]ę 9.

Szwedzi, iak przybyli do Mohylowa, zaraz klasztor Buynicki zrabowali funditus, zakonnikow porospędzali, że y dusza żywa w klasztorze nie została, cerkiew drewnianą, starożyntą, Zasnienia nayswiętszey panny Buynicką rozebrali, a tym drzewem pomoscili mosty po hatkach, po podgurzu będących. A gdy czasu iednego krol szwedzki obiezdzał woysko y farposty, ładąc iednym mostem, gdy ynni \.75.\ officerowie wprzod iachali y przejechali, kon krolewski, ktory miał na sobie inkluzy, żadną miaro puscsc nie chciał przez most. Krol temu barzo się zdumiawszy, przypatrował się mostu, a widząc dwie deski na nim lezące, kazał przewrocie. Aż na jedney desce obraz spasitelew, a na drugiey bohorodyczen, oba obrazy namiesne z rozebraney cerkwi Buynickiey. Kazał one na stronę odstawie, a na ten czas kon przez most poszedł . Potym krol, dowiedziawszy się o tey kwaterze, czyja to była, winnych dwoch za ten uczynek kazał obiesic, a obrazy zaniesc do klasztoru pustego.

Szwedzi, piechota, a naywięcey wszytko finowie chrakternicy, mało co odpoczywszy, poczęli budowac most w Papince przeciwko Horanina, na ktory most nie mało budynkow znacznych, nad Dębrowną stoiących, rozebrano, bo bierwiona prowadzili Dębrowną wpław, a potym Dnieprem aż ku mostu. A pobudowawszy most, postawili przy moscie dziesięc armat y chrzostem zakryli.

Na ten czas kałmycy y tatarze byli w Chołmie y po ynnych mieyscach, ktorzy często bywało nabiegaią po kilkaset koni na Łupołow, ale Łupołowowi nic nie szkodzili, przybiegała y do mostu y strzelaiąc. Krol szwedzki z tego ciesząc się, przyiezdza bywało na wywod rynkowy, a dostawszy perspektywy patrzy na nich y rozmawiaiąc z officerami smieje się, mowią: Szelm, tatar moskwiter. Ciż tatarowie, iak potrafią z tamtego boku Dniepra, że pod Cho[ł]mem szwedzi abo wołosza kosią trawę, przepłynowszy przez Dniepr nadzy z dzidą y szablą, wraz ich pokolą. Y tak trudno było szwedom y wołoszy w małym poczcie iezdzic po trawę, ale z znaczną assistęcyą gromadnie iezdzili.

Krol szwedzki był młody, nad lat trzydziescie nie miał, był wzrostu wysokiego, cieki, twarz miał ospowatąy, nosa \.75.\ długiego, pleczysty, twarzy przedługowatey, czuprynę miał pod nożyczki strzyżoną. A ilesmy kilkanascie razy widzieli, wszytko w sukniach iednych, bo miał pod spodem portki y kamizelę łosiną, a wierzchnią granatową, sukienną, oblamowaną tylko galonem; y na koniu iednym iezdzywał nie zbytt wysmienitym, tylko że inkluzy maiącym.

O drogosci na ten czas będącey.

Gdy iuż gorzałkę skarbową mieyską pobrano na woysko, wszczęło się to, że kozdemu wolno było szynkowac, iako to markietanom y innym .



Ha : Krol tła : Cud Ha : Most Ha : O postaci krola Ha : Drożyna



Na ten czas za hawst wodki płacono g[rosz]ę 10, a kwartę złotych trzy, mleka korowatkę g[rosz]ę 3, krup kwarta g[rosz]ę 15, piwa garniec złoty, pirog groszowy g[rosz]ę 6, obarzanek dwuszelągowy g[rosz]ę 3, syr zwyczayny, co po g[rosz]ę 10, złło[tych] 3, masło, co przed tym garnuszek g[rosz]ę 15, płacono złło[tych] 3, y wszytkie rzeczy wiktualne barzo a barzo drogo szwedzi w miescie y w obozie płacili. Ale ze lud był głodny, że prętko się chwycili do iedzenia, ztąd wiele szwedow poumierało, koni, ktorych pojono w Dnieprze, zdychali, ale naywięcey poili w Dębrownie. Na wydawanie prowiantu chlebnego na woysko naywięcey skupowano chleb pieczony z Łupołowa , bo tam był lud zapasny w zboże.

Przy wydawaniu prowiantu chlebnego y piwnego wypadli z roskazu krola szwedzkiego assygnacye , aby y contrybucye pieniązne miasto płaciło na woysko szwedzkie. Musiało ostatnie swoie fortuny tracie y wydawac summy na woysko szwedzkie, iako tu widzisz:

1. Na regiment Uesterbotens wyliczono tal[arow] bit[ych] 1437

2. Na regiment Uasmalans infanterium tall[arow] bitych 500

3. Na regiment Ostgiote infanterius tall[arow] bit[ych] 977

4. Na regiment Uplands tall[arow] bit[ych] 700

5. Na regiment Dahhe tall[arow] bit[ych] 550 \.76.\

6. Na regiment Nilands tall[arow] bitych 1743

10. Na regiment Drabannt tall[arow] bit[ych] 443

Na Espenner companią tall[arow bitych] 240

12. Na Leibregiment talfarow] błt[ych] 1025

15. Na leibgwarde talfarow] bitfych] 501

11. Na regiment Wołoski talfarow] bitfych] 1200

Na regiment Dahhe talfarow bitych] 200

A gdy iuż mieszczanie y całe miasto za cięzkiemi exekucyami wyikrzyło się, y cale już nie było gdzie wziąc summy ani gdzie zapożyczyc, a jeszcze trzeba było wydac summę na pięc regimentow, iako to:

7. Smollans regimentt.

8 et 15. Gwarde.

9. Nerkę y Wermalendz.

13. Ostiote kawallerie.

14. Artollerie.

Za wyszłemi tedy od krola assygnacyami y na znaczne mieszczany paletami mieszczan co moznieyszych exek\vowano, do sklepow sadzano, morzono głodem, do wody nagich sadzano, na balki zawieszano, owo zgoła nieznosnie pastwiono się. A tak wyexekwowano na pomienione regimenta tall[arow] bitfych] 1132.

Nie kątętuiąc się krol szwedzki takowemi prowiantowemi y pienią żnemi kontrybucyami obiachał sam cerkwi znacznieysze, gdzie mało co widząc srebra po obrazach, (bo co znacznieyszego było pochowano w ziemi) . Iednak że maiąc wiadomosc od żydow, ze w carkwiach znaczne okazuje się srebro, wydał ordynans, aby wraz z cerkwi wydano srebra na kilkasett funtow \.76.\ (gdyż w obozie szwedzkim ustawi cznoscią moneta robiona szwedzka była) , grożąc, iesli nie wydadzą srebra, każę wszysto zrabowac y miasto spalic. A tak mieszczanie, zostaiąc w ręku srogiego nieprzyiaciela, musieli srebra cerkiewnego wydac, iako to z cerkwi Brackiey mohyllo[wskiey]: jedna szata srebrnopozłocista z obrazu naswiętszey panny Mariey namiesnego, 3 szaty mnieyszych, 6 lamp wiszących , 2 kadzilnice, 100 tablic wielkich, i szata z obrazu \274\ nayswiętszey panny Bohosłowskiey przy kryłosie stoiącey, 30 tablic; srebra łomanego w rożnych sztukach, w kubkach, czarkach, ktore było zbierane na szatę na obraz nayswiętszey panny Maryey Bromney.



Ha : Łupołow Ha : Summa 6 : Srebro



Z cerkwi s[więtego] Mikołaja: szatę z obraza s[więtego] Dimitrego, l kadzilnicę wielką srebrną, 4 lampy wiszących, 50 tablic dużych. Także z rożnych cerkwi nie mało wzięto szat, lamp, kadzideł, krzyżow, lamp, tablic, kielichow y ynnego naczynia srebnego , lichtarzow, y wydano na woysko szwedzkie. Co wszystko wyszwyrażone srebro ważyło funtow trzysta szescdziesiątt cztyry, dico funtt[ow] 364.

A gdy iuż dużo odpoczęli Szwedzi przed wyprawą woyska za Dniepr bez żadnego respektu, gdzie co w kogo znaleziono z wiktualnych rzeczy, czy to zboża, sadły, słoniny, pszenice, owsa (ktorego na kilka tysięcy miarek przy prowiancie wydano) , krupy, iagły wszytko pozabierano do obozu, a za tym woysko poczęło się przeprawowac za Dniepr przez most na ten bok. Na ten czas y kromy rewidowano, szukaiąc rzeczy wiktualnych y pieniędzy, \.77.\ a magistrat siedział pod wartą scisłą.

Dnia czternastego awgusta podług starego kalędarzą krol szwedzki przebrał się na tamte stronę rzeki Dniepra, a nocował z obozem pod gurą na włokach mieskich, ktore y dopiero zowią się Zmiana szwedzka. Nazajutrz magistrat roczny, ktory był pod wartą, pobrano y poprowadzono w niewolę do obozu szwedzkiego, gdzie przez kilka dni będąc za instancyą j[ego] m[osci] p[ana] Poniatowskiego, komissarza, ledwo się rekuperowali, za ktorą instancyą zapłacili czerwonych złotych sto y talarow bitych sto. Gdy iuż ostatek szwedow y wołochow przeprawił się na tamten bok Dniepra, wraz kazano mosty, bo byli dwa ieden wedle drugiego, porozbierac, iako ż y porozbierano.

Na ten czas było takowe echo, że krol szwedzki ze wszystkim swym woyskiem miał ciągnąc na Smolęsk, ale ze miał od Mazepy posłow potajemnych, wokuiących onego w kraje Małorosyskie, bo Mazepa chciał się wybic z poddanstwa moskiewskiego a bysc xiążęciem udzielnym, deklaruiąc, że gdy kozackie woysko złączy się z szwedzkim, będzie nieprzewycię żonę. A tak krol szwedzki z swym woyskiem pociągnol na Ukraynę, posłuchawszy hetmana ukraynskiego Mazepy.



Ha : Waga Ha : Mazepa



Tu dla pamiątki przyszłemu wiekowi kładę, wiele ta inkursya szwedzka kosztowała miastu, oprocz prywatnych expęsow. Z kwater szesnastu wydano piwa na woysko szwedzkie garcow dziewięcdziesiąt dwa tysiące sto szescdziesiąt, garniec po g[rosz]ę 12, zapłacono 36 864. Chleb także co wydawano z kwater funt[ow], rachuiąc po g[rosz]ę 9, czyni 360 000. Pospołu czyni trzykroc sto tysięcy \.77.\ dziewiędziesiąt szesc tysięcy osmset szescdziesiąt cztyry, dico 396 864. Gotowey summy na regimenta wespoł z rekuperacyą magistratu z niewoli szwedzkiey wydano z miasta talarow bitych dziesięc tysięc dziewięcset czterdziescie osm, dico 10 948,

Oprocz też tych wszystkich tak gwałtownych y znacznych expęsow osobliwie tu namieniam, że robienie mostow, dawanie żelaza na mosty y do obozu, dawanie juchty, akomodacya pieniężna jenerałom, majorom, regimenskwatermistrzom, starszynie wołoskiey y jnnym oficyalistom, wiktowanie tychże officialistow, ktorzy stali po rożnych gospodach, ktorzym dawano osobliwe wina, rożne miody. A miodu był garniec po złotych pięc, jndyki po talaru bitym, gęsi po złotych cztyry, faska masła po złotych siedmdziesiąt, y trudno wszytkiego wypisac, kurcze złło[tych] 2, pisklę złoty ieden. Także za assygnacyami wołochom dawano sukna, pasy perskie, czapki, także y szwedzkim offitialistom sukna y łudany, chodzenie przez kilka razy do krola szwedzkiego z suplikami. Tudzież przez całą bytnosc szwedzką exekucya szwedzka y wołoska na przemiany stała na ratuszu y z konmi, ktorych także znacznie wiktowano przez tygodnia pułszosta, ze na ten czas codzięnno na iedne konie officerskie y na te, ktorzy stali na exekucij, kupowano trawy za złotych szescdziesiąt, naymniey piędziesiąt co dzien . Po łąkach zas kałmucy moskiewscy trawy kosie nie dopuszczali. Owies po gospodach, piwo y miod beczkami, korzenia rożne \.78.\ y ynne wiktualne rzeczy, co by jeno roskazano, musiano z miasta dawac, ktore expęsa zważywszy y dobrze zrozumiawszy tak kładę, że kosztowały miastu mało kładąc sto tysięcy, dico 100000.

A gdy iuż ten Lucyper z swym woyskiem poszed na Ukraynę, iednak po rożnych miasteczkach, iako to w Smolanach y yndziey moskwy dosc było. Mieszczanie tedy, czy to kto miał z towarow, czy z fant, czy innych rzeczy skrytego w ziemi, poczęli dostawac, nie obawiaiąc się na siebie żadney klęski.

Septembra 2 dnia niedźwiedź dziki , dosc machyna wielka, czarniutęki, połyskujący się, szersc na nim była mała (bo go zabitego przywieziono do ratusza, iakosmy widzieli) , wpadł do miasta po wschodzie słonca, chłopca w sadzie zabił, białogłowe ranił, a biegł w bronię Szkłowską. A gdy położył się w iednym sadzie, obstąpili go ludzie z muszkietami y zabili, a wzłożywszy na woź zaprowadzili do ratusza. Było te monstrum z podziwieniem ludzkim, ale ludzie starzy mieli to za zły prognostyk.

Roku 1708 m[ie]s[ią]ca [septem]bra 8-ię na s[więtego] męczenika Sozonta, w wilią Narodzenia nayswiętszey panny pan bog długo cierpiący, karaiąc miasto za grzechi nasze ciężkie, dopuscił to, ze miasto Mohylow, acz od szweda złupione, zostaiąc budowne w domy, kromy, w swiątnice panskie, za ieden dzien przez ogien obrociło się w proch y w popioł. Abowiern za ukazem cara Petra Alexiejewicza wysznamienionego dnia rowno ze wschodem słonca moskwa, kałmucy y tatarze ze wsząd otoczyli miasto. Pozamykano bramy, wderzono \.78.\ w bęben na trwogę, obaczą a iuż zamek gory. Otworzono bromy, proszono klemęcij, ale trudno, tylko dano frysztu na godzinę y karauł przystawiono, poki xięgi mieskie poznoszoną z ratusza do sklepu. Tu kałmucy kromy odbijają, rabuią, z drugiego konca palą, obaczysz alic ludzi z sukien obieraią, pieniędzy macaią, cerkwie odbyaią, rabuią, a gdy iuż, iednym słowem mowiąc, ostrog się zagorzał, rzucili się na przedmiescia, domy znaczne naprzod zrabowali. A gdy iuż ze wszech stron ogien się zawszczoł, zrabowawszy miasto funditus y zapaliwszy, przecz odiechali. Cerkiew s[więtego] Mikołaja gdy kałmucy odbili y skrzynie poodbijawszy, niektore dla ognia przecz odiechali, a sami so smielszy mieszczanie dokączyli. Nawet popi y pałamarze mikolscy dobrze się spanoszyli. Na ten czas kozdy niesmiały od swoicy substancij uciekał, a ten, ktory nic nie miał, cudzym dobrym wspomogł się.



Ha : Exekucya po 50 ludzi na dzien

Ha : codzieno Ha : Niedźwiedź B 7 bra Ha : Pozar \275\



Na ten czas, gdy iuż gniew panski, zapalczywosc bożka za grzechy ludzkie przez ogien rospłynoł się po całym miescie, małżonek o żonie, a żona o małżąnku nie wiedząc, chwytaiąc tylko dzieci małe, przecz z miasta gdzie mogąc uciekali do lasow, do rowow, do Buynicz, do Kotusza, ile gdzie kto mogł skrzyc się. Abowiem gdy miasto zapalono, tu ynsi krzyczą: Oto moskwa wycina miasto. Nie jeden wtedy z tak wielkiego strachu rzekł w sercu apokaliptyczne słowa: Gury-gury, przytulcie nas, abowiem kto ż zcierzpi dzien gniewu panskiego. . .. Na ten czas lud pobożny y zakamieniały ostatnią musiał wylec łzę, kiedy ozdobne swiątnicę panskie gorą, krzyże zdobiące, \.79.\ cerkwie boże pomalęku się ku ziemi od ognia rozgorzawszy się na ziemię walą się, kopuły cerkiewne znacznym sumpum reparowane gorzeią, a błachi od ogniowego impetu po powietrzu iak ptaczki lataią, dzwony od impetu sami dzwonią, domy gospodarskie bez żadnego poratunku przez ogien w proch się obracaią ktorego to strachu trudno wypisac, łaskawy czytelniku. Day, miłoserdny panie, abysmy do dnia sądnego takiey plagi na sobie nie doznawali.

Na ten czas zgorzała cerkiew kathedralna s[więtego] Spasa , ieszcze staroswieckich czasow budowana, na ktorą cerkiew drzewo było wożone z Hwożdowki, bo na ten czas tam była puszcza, gdzie teraz ludzie mieszkała. Y dzwony wielkie y melodyine spaskie porozlewali się. Także cerkwi Brackiey wierzch y kopuły oney ozdobne pogorzeli, ołtarz w cerkwi przez ratunek ludzki w całosci ostał się, u dzwonow kłodki pogorzeli, ale dzwonom nic nie szkodziło, bo stały na oknach. Także y zeger bracki zgorzałł3. Obraz nayswiętszey panny Bramney , ktory był na murze staroswieckich czasow malowany, zgorzałł, bo od ognia wielkiego tynkowanie od muru poopadało. Cerkiew bliźnia Woskresęska funditus zgorzała y dzwony porozlewali się. W cerkiewi s[więtego] Mikołaja także ozdobne y wysmienite kopuły pogorzeli . W cerkwi samey chory y drzwi wszytkie pogorzeli, zaczęli się byli y ławki gorzec, ale ludzie ławki porozbierali y ołtarz odbronili. Kłodki u dzwonow pogorzeli, a dzwon większy , iak leciał na okno a oparł się na bile, znacznie się od tego padnienia zwierzchu rozrysowałł. \.79.\ Ynne zas cerkwie boże , jako to dalnia Woskresęska, Hleboboryska, Preczyszczęska, Jllinska, Pokrowska z predestynacij bozkiey w całosci ostały się. Łupołowa nie palono , bo czołny y prom zaraz pospuszczano wniz Dnieprem, a tak przedobyc się nie mogli.



e Ha : Spas Ha : Bractwo Ha : Zegier Ha : Obraz Ha : s. Mikołaja Ha : Dzwon Ha : Cerkwie Ha : Łupołow



Y to też namieniam, że potym taka była wiadomosc, iż ieżeliby mieszczanie tym przysłanym dla palenia miasta kałmykom, tatarom y moskwie miało się sprzeciwiac albo obronną ręką bronie się, to o mil dwie stało kilka pułkow, zadaniem wiedziec mieli ukaz miasto mieczem y ogniem funditus wyplondrowac, ale pan bog miasto od miecza bronił. Tu się wracam do pierwszey propozycij.

Nazajutz po nieszczęsliwym spaleniu miasta, gdy iuż wszytko się, w proch obrociło, ogien ustał, bo iuż nie było czemu gorzec, ieden drugiego szukaią, dzieci małe bez mleka, bez kołebek, płaczą, podrosłe jesc proszą, ale trudno bo wszytko pogorzało. A gdy ieden drugiego znalazszy ydą na swe gospodarze popielisko, ale opoznac nie mogą, gdzie mieszkali, chyba iedno po piecach dochodzili, bo y sady wszytkie funditus pogorzeli, że nie było gdzie się od zimna y od dżdżu przytulic. A tak ynni w sąsiedzttwo, gdy gdzie iaka chałupa zcelała, prosili się, ubodzy ziemianki kopali y rożnych sposobow zażywali, nim się rospatrzyli. Ynsi zas chałupy mizerne, komu stawało poczęli budowac.

Na trzeci dzien pożaru kozdy swoich fant poszedłł szukac, a ile mieszkaiące przy cerwki s[więtego] Mikołaja, bo skrzynie wszytkie poodbijane y połupane były, alic tam kupa rożnego odzenia, owdzie także kupa rożnych fant, bo w tak prętkim czasie nie mozno onych było skryc do ziemi, a tak kto co swego opoznał, brał do siebie. Tylko naywięcey znaczny \.80.\ miedzy białogłowami był spor o fanty płocienne, bo y ta, ktora nie miała, mowiła, że to moie, a druga mowi moie. Ztąd trudno było rozeznac onych zwadę. Iednak ze wszytko, kto co opoznał, porozbierano. Na ten czas w cerkwi s[więtego] Mikołaja przez dwa tygodnie nie było nabozęstwa, gdyż y białogłowy po ołtarzach chodzili, szukaiąc swego ubozstwa. Y tak de novo cerkiew musiano poswięcac.

Tegoż czasu była rewizya po domach, ktore w całosci zostali, także y na Łupołowie y na Zatraietczu szukano, sztychowano po jzbach, po komorach, po pogrzebach. Y niemało tak z fant, iako y z towarow kramnych u rożnych ludzi poznaleziono, ktorzy czołneczkami małemi podbiegaiąc chwytali cudzą substancyą, a tak kto co swego opoznał, porozbierano.

Po spaleniu tedy miasta dało się słyszec, że jenerał Leonhofft0 ciągnie z woyskiem szwedzkim, maiąc przy sobie piechoty y konnych dwadziescie pięc tysięcy głownego y bitnego ludu, wslad za krulem szwedzkim, bo za iedno woysku trudno było ciągnoc, bo na rzeczy strawne skąpo było w Litwie y na Rusi.

Wraz po spaleniu miasta niejakisci pułkownik Chmara, polak, z swoią wszywa dywizyą ocucił się, ktory był przeciwko Moskwie powstał, a naybarziey gdzie kogo napadł po drogach rozbijał. Y ten, gdy przybył do Mohylowa w koni kilkadziesiąt, musiało miasto onego strawowac y akomodowac się.

Tego roku 1708 komorę celną trzymał Mowsza Horelik. Po spaleniu tedy miasta najoł sobie dom do mieszkania u oyca Jana Bobkowicza, przezbitera cerkwi Woskresęskiey blizniey, y tam mieszkał. Po spaleniu tedy miasta zaraz mieszczanin mohylowski na imię Radion Chomicz \.80.\ Podpisek przyprowadził kilka fur towarow rożnych, iako to wodki, soli, tytunu et cet[era]. Y gdy poszedł na odprawę celną, tam się zamowił alias się powadził z Mowsza Horelikiem, pisarzem (bo ten Horelik był wielki na mieszczan napastnik) . Wzięto u niego na skarb woź czyli drugi towaru do stancij celney. On, pomieniony Radion Podpisek, chcąc pomstę uczynic (gdyż mniemał, że po spaleniu miasta nie będzie zwierzchnosci ani sprawiedliwosci) , zebrał kupę swawolnych ludzi, miedzy ktoremi byli y gospodarze, chcąc zabic Mowsze-pisarza. A napoywszy dobrze wodką tę swoią kąpania, w nocy z kijami poszli, dom, gdzie ten Horelik mieszkał, obstąpili, a gdy poczęli szeptac pod oknami, Horelik widzi, ze złe, komornym oknem tylnim z żoną wysunowszy się cichutęko uciekł. A pomieniony Radion z swowolną kupą po oknach w jzbie okna, dzwi poodbijali, nalezli, żyda lezącego y milczącego, \276\ tescia pomienionego Mowszy, na jmie Uryasza, wziowszy onego przy tłukli, a mniemając, że to Mowsza Horelik, zabitego na woz włożyli y zaprowadziwszy do Dniepra utopili.



Ha : Leonhofft Ha : Zaboystwo



A po uczynku znow napiwszy się gorzałki spac się pokładli. A insi, rozumnieysi, widząc, że złe, nie czekaiąc dnia z Mohylowa w nogi. A gdy iuż w nocy ten warchol nadcichł, Mowsza Horelik wraz do woyta, opowiedział taki niesłuszny kryminalny excess. Dano z ratusza żołnierzow y zaraz tych excessantow spiących pobrano y samego pryncypała Podpiska okowano y do turmy złodzieyskiey osadzono. Nazajutrz y żyda z Dniepru wywleczono. Siedzieli ci excessantowie w turmie przez dwa abo trzy tygodnie, a zatym Radionowi zapiekszy klucz w pirogu podano, ktory srzod ciemney nocy tym kluczem okowy odemknoł a pogruchotawszy gratę w oknie samotrzec uciekł na Ukraynę.

A gdy stroż alias gospodarz sekwestrowy to usłyszał, drugim uciekac nie dopucsił, a prętko dzien tych excessantow, \.81.\ gdzie y żony z małemi dziecmi byli, gdyż małząkowie pouciekali, a to działo się przeciwko niedzieli, pobrano z turmy, a posądzano w bromie Oleyney, gdzie przed tym byli złożone prochi y kuli mieskie. Ktorzy to więźniowie ni o czym nie wiedząc a siedząc w ciemnosci tutun kurzyli. Alic z trefunku upadło kawałek gombki na ziemię, a tam w kącie był zgrzeblony proch na ziemi goły. Od ktorey to gąbki pierwiey pomałęku poczęło gorzec, a potym niby z armaty iakiey szuneło, gdzie w tym schowaniu sklepienie wyrwało y ten rog bromy, ktory stoi od Dniepra, z obu stron rozrysowało. Tylkoż fundament mocny nie dopuscił ze wszystkim upasc temu rogowi. Białogłowe z dziecięciem zabiło y dwu męszczyn, ynnych pokaleczono. Tedy skaleczonych y zdrowych, ktorzy zostali, znow do turmy pobrano, a umarłych dali pogrzesc. Na ten czas poczoł był lud wołac wyciąc w pien żydow, niech się nie cieszą ze krwi chrzescianskiey, ale to pohamowano.

Dnia 18 [septem]bra przybyło kilkasett koni od jenerała Leonhoffa , aby gotowano z miasta prowiant na woysko szwedzkie dyyizij generała Leonhofta, ale miasto exkuzowalo się spaleniem, głodem y niedostatkiem. Iednak tym ordynowanym akomodowac się musiało y wraz wysłano dwoch burmistrzow do generała Leonhofta z prozbą, aby nie ciągnoł na Mohylow. A tak jenerał, informuiąc się z relacij swych y mieskich posłanych, ciągnoł na Szkłow, odwrociwszy od Mohylowa, y w Szkłowie wzioł znaczny prowiant y kątrybucyą pieniężna, a ze Szkłowa pociągnołł na Lesne, dzierżawy jch m[os]ciow p[anow] Serafinowiczow, w siad za krolem. Na ten czas woysko moskiewskie znaczne nie\.81.\opodal Lesney, na tamtey stronie Dniepra skupiło się, y sam car j[ego] m[os]c Piotr Alexiejewicz był na tey betalij. A to się działo o samych zamrozkach. Ogarnęła moskwa zewsząd Leonhoffta, potykano się z obu stron kawalersko. Sam car j[ego] m[os]c, biegaiąc miedzy pułkami, te formalne słowa mowił: Radieyte, bratcy, bogu y gosudariu. Na koniu swoim uwijaiąc się mocno. A gdy iuż woysko się zmieszało, wzięli się na bagnety .



B 18 bra Ha : Leonhofft Ha : Betalia



Y lubo moskwy dosc pobito, iednak przy moskalu stało zwycięzstwo, bo wiele szweda do puszczy y lasow pouciekało, a gdy iuż noc nadeszła y wybębniono na pokoy tym czasem nim ta betalia przestała. Leonhofft jenerał we czterech tysiącach daleko się oczunoł. Tam wiele okoliczney szlachcie y chłopom podostawało się skarbow, koni, sukien, wozow, flint, szpad, kul et cett[era] szwedzkich y rozney zdobyczy . Ktore to woysko szwedzkie y mosty skurzane z sobą wiozło dla przeprawy na rzekach, ale to wszytko pogineło pod Lesną. Przez kilka tydniow nie możno tam było iezdzic drogami dla barzo znacznego trupu , bo psy y zwierze nad trupem było się rozbestwiło, chyba znaczną kupą y gromadnie z strzelbą.

Tegoż czasu wiele szwedow niedoboykow, ktorzy do lasow czynili ucieczkę, nie gromadnie, ale po dziesięc, po 15 człowieka nazad się wracali przez Mohylow, rzadko ktory w barwie, ale okrywszy się rogożami . Ale pod wątpieniem, aby ktory miał przyciągnąc z szwedow do swey oyczyzny, bo onych szlachzta y chłopi po wioskach zabijali z tey przyczyny, że Szwedzi ydąc drogą na Ukraynę lud tuteyszych męczyli dla prowiantow.

A lubo iuż inkursya szwedzka ucichła, bo iuż krol y z Leonhoftem oparł się w krajach Małorossyiskich, iednak moskwa przejazdem y stancyą byli w Mohylowie, ktorym także miasto prowianty dawało y wiktowali. A w Bychowie prasidium moskiewskie znaczne było, nad ktoremi był komędantt Woroncow pułkownik, y ten za prowiant, aby wieźli z Mohylowa do Bychowa, po pazarze chciał miasto exekwowac, ktorego za prowiant pogodzili rublow dwiescie. \.82.\

Obraz nayswiętszey panny Marij Bogorodzicy , przez Mirona Piharewicza malarza malowany, ze wszelką reweręcyą, z processyą, z molebnem y kazaniem był postawiony na bromie Oleyney. Płakał lud gorącą, wspomniawszy tak znaczne uciski, a prosząc matki nayłaskawszey o miłosierdzie y protekcyą, by miasto od takowych uciskow y bied ochraniała y zastępowała. A za tym nastąpiła zima sroga, luta, że nie jednemu dała się we znak .

Y to też nie zaniecham tu przyłożyc co się z relacij ludzkiey. Dało się słyszec, że chłopi po betaliach szwedzkich, szukając w pewney wsi iakowey zdobyczy, przyszli do iednego chrzostu alic iama zaryta, poczęli odkopywacw, alic obaczą aż iama pełna żyta, daley kopaią, aż szwed leży bokiem w życie, wytrzeszczywszy oczy, martwy, ktorego chłopi dostawszy na rostaniu z żytem spalili. Bo gdzie ieno szwed szedł, wszędy tam był głod, po polu nieurodzay przez rokow wiele , a ztąd chłopi paszni swoie poswiącali, wodą swięconą kropili a modlitew nabożnych używali, y nie prętko, ale w kilka lat pan bog posłał dawny urodzay. Y to też dokładam, że po spaleniu miasta Mohylowa wieliu ludu mohylowskiego wyszło z miasta do obcych miast y miasteczek, także do krajow ukraynskich.



Ha : Zdobycz Ha : Trup Ha : Szwedzi Ha : Obraz Ha : Zima Ha : Trup Ha : Głod






Rok 1709


Tego roku zima sroga była, długo trwała, sniegi nieznosne y niewypowiedzianie wielkie byli, ze nie tylko zwierze, ptastwo, ale y ludzie po drogach marzli, y drożyna na zboże y rożne strawne rzeczy znaczna była.

Tego roku, poczynaiącego się w januarim miesiącu, zaraz cerkiew Spaską, kathedralną postanowiono do czasu z descek baydakowych, barzo niekształtną, a potym w kilka rok z tych że deszczek rozszerzono. Ktora to cerkiew wszytka stała na podporach y zawsze w niey pod czas wiatru niebezpieczno było, ktora stała aż do roku \277\ 1740 do założenia cerkwi murowaney kathedralney. \.82.\ Ale w tey cerkwi opiskopowe nie celebrował! ieże była Ciasna, lecz miewali nabożenstwo w cerkwi Brackiey murowaney, stawropigialney.

Tu, mało co odstąpiwszy od dziejow miasta Mohylowa, o szwedzkim woysku y krulu krociutęko dołożę. Dla niewzięca wiadomosci, lubo tu dni cytowac nie mogę, iednak co się dało słyszec, to tu w tym litopiscu krociutęko wyrażę, salwę zachowując do doskonalszych latopiscow. Ze gdy, krol szwedzki z całą potęgą woyska swoiego zaciągnoł w kraje Małorossyiskie, wszędy brał zbożowe prowianta, iednak maiąc respekt z ułożenia się w to hetmana Mazepy respektował. Y gdy iuż w roku tymże 1709-m blizko był Baturyna, (bo ten Baturyn miasto było sedes alias stolica hetmana Mazepy) , dosc mocne wałem okrążone, przyciągnoł hetman Mazepa we czterech tysięcy kozaka zbroynego y ze wszystkiemi swoiemi skarbami wyiechał z Baturyna w oboz szwedzki. Ci zas, ktorzy pozostali w samym miescie Baturynie, kozactwo woienne, iako to kompancy, serdiukowie, za nastąpieniem y przyciągnieniem woyska moskiewskiego pod Baturyn, nie mogąc wyciągnąc y wyiachac z miasta, mężnie się opugnowali y otoczyli się armatą dokoła wału, usiłuiąc do iednego pomarc, a nizli się w ręce moskiewskie dostac.

Na ten czas miał komę de nad woyskiem moskiewskim, pod Baturyn przyciągnionym8, swietleyszy kniaz Alexander Daniłowicz Mienczykow. Y oraz order carski, aby wszelką potęgą Baturyna miasta dobywszy ogniem y mieczem ony wyplądrowac, ponieważ na ten czas spoznał tak wielką zdradę hetmana Mazepy wielki car moskiewski Piotr Alexiejewicz. Y lubo z hetmanem Mazepą wszyscy panowie kozaccy wchodzili w radę, aby się odbic z pod rządu moskiewskiego, ale widząc, ze rzeczy opak ydą y woysko moskiewskie zgromadziło się znaczne na Ukraynę, odstąpili Mazepy, a trzymali się \.83.\ ręki carskiey, wyiawiaiąc sekreta konszachty y postępki Mazepy hetmana.

Krol szwedzki z woyskiem, z Mazepą hetmanem y z kozakami, nie daiąc wstępnego boiu z moskwą y nie mogąc ratowac Baturyna, daley ciągnoł w kraie Małorossyskie, w stepy. A tym czasem Alexander Daniłowicz Mieczykow wielką mocą obliegł Baturyn y dobywał. Y lubo kozacy z miasta Baturyna znaczny moskwie dawali odpor, iednak nie mogli się odbic, bo gdy woysko obses wyszło na przystęp (czyniono relacyą) , iż ieden niemiec miasto zdradził , gdyż maiąc komędę na iedney kwaterze nad armatą czasu przystępu do wałow nie strzelał z armat na woysko, ale w gurę. A tak moskwą przez tę kwaterę weszło y dobyło miasto . A według roskazu carskiego w pien wszystek lud woyskowy y mieski wycięło i wykłoło. Po skrytych zas mieyscach y schowaniach, gdzie kto znalazł hożych białogłow y panienek niewinnych, onych gwałcili, a zgwałciwszy kłoli, y funditus zrabowali y wycięli.

Tegoż samego czasu pod czas oblężenia ludzie mieyscy co znacznieysi, salwuiąc życie swoie, z skarbami, z żonami, z dziecmi pouciekali do cerkwi baturynskiey , kosztem tegoż hetmana Mazepy wymurowaney, y tam się zamknęli.




: Baturyn Ha : Zdrada Ha : Miasto dobyte Ha : Cerkiew



Ale woysko moskiewskie, jako lwi y drapieżni wilcy, rozbestwiałe, spodziewaiąc się tam zdobyc skarbow, przyprawiwszy armaty burzące, drzwi lubo były mocne powystrzelali, a co tam ludu swieckiego y duchownego nalezli, w pien wycięli, panienek po ołtarzach cerkiewnych gwałcili, y skarby tam skryte porozchwytali, y puste miasto uczynili y spalili. W tym miescie Baturynie y po dzis dzien nikomu z ludzi nie wolno budowac się y mieszkac. W puscie fastem zarosło zostaie, tylko \.83.\ ludzie na przedmiesciu y to mało co maią swoie mieszkanie.

Gdy iuż krol szwedzki z wszystkim swoim woyskowym korpusem przez Ukraynę aż pod Płutawę w stepy przyszedł, tamże okopał się okopami. Także y woysko moskiewskie wslad w wielkiey liczbie y mocy naprzeciw szweda uczyniło swoie okopy. Y złożona była generalna betalia na dzien 29 junia , to iest na s[więtych] apostołow Piotra y Pawła ruskich, w tymże roku 1709-m.

Przed nastąpienim tey betalij przypomniał sobie car j[ego] m[osc] Piotr Alexiejewicz, jż z udania hetmana Mazepy rycerz y kawaler doswiadczony, pan ukraynski l zostaie w syłce na Siburu, posłał po niego, aby stawał przed betalia na pomoc woyskowych trybow. Ktory to Poley gdy przybył przed betalia w kilka dni, czyniąc reweręcyą carowi, o deprekacyą z swych występkow prosił. Wzaiem car jego m[os]c cieszył onego, iż to stało z udania Mazepy hetmana, iednak deklaruiąc mu swą carską łaskę swiadczyc, to do niego mowił: Pożałuy, Palejuszka, paradiey bogu y asudaru w nyneszney betalij.

Poley że był przebiegły w dziełach rycerskich. A do tego takowa o nim była fama, ze był woyskowy chrakternik niepospolity. Mało co odpoczywszy z fatygi podrożney, w kilka dni przed betalya za pozwoleniem carskim kazał sobie podufalego przyprowadzic konia przede dniem. A gdy poczoł siadac na konia, kon go nie strzymał, ale upadł na kolana; na drugiego y ten nie strzymał . Aż ledwo trzeci kon dotrzymał, na ktorym, gdy wschodziła jutrzęka, trzykroc woysko moskiewskie objechał, a objachawszy uczynił carowi relacyą, iż trzeba wosku moskiewskiemu na wielkiey byc ostrożnosci, bo ta betalła naznaczona nie na terminie, ale przed terminem ma byc expedyowana.

Iakoż y stało według iego powiesci. Gdy [z] obu stron woyska \.84.\ na termin y czas naznacznony gotowali się y w wielkiey zostawali ostrożnosci, hetman Mazepa z swoimi konsiliarzami perswadowali krolowi szwedzkiemu , ze car jego m[o]sc Piotr Alexiejewicz, zawsze na jmieniny swoie daiąc betalia, wygrawa y zwycięża, podstępnym sposobem chytrze przed terminem obses umyslili uderzyc na woysko moskiewskie.

Iakoż tak samym skutkiem y stanęło. Nie czekaiąc krol szwedzki terminu do betalij naznaczonego , w nocy przeciw dnia 27 junia us na s[więtego] Samsona, swięta ruskiego, uderzył obses na woysko moskiewskie y dwa szance iuż wyrznoł.



e Ha : Termin Ha : Poley Ha : Obiazd woyska Ha : Perswazya Ha : Betalija



A gdy woysko moskiewskie także obsessem na szweda poszło y z armat ze wszech stron poczęto dawac ognia, wielką dziurę w woysku szwedzkim uczyniono, y moskwą gurę brac poczęła. A gdy iuż szwed lękac się poczoł, a moskwą czas od czasu gurę brała, iednak Poley, od lewego skrzydła woyska pilnuiący, nie wchodził w batalią. A car jego m[o]sc woysko obieżdzał, te formalne mowiąc słowa: Bratcy, radieyte bohu \278\ y osudaru!. A za tym wielka wszczęła się, betalija, że nie ieden y swoy swoiego postrzelił y przekłoł bagnetem.

Gdy iuż woysko szwedzkie dosyc mocno stoiące pierzchac poczęło, krol szwedzki z hetmanem Mazepą, widząc, ze iuż w woysku zle , moskwa wygrawa, a szwed upada, krol wespoł z Mazepą w nogi od bietalij za Dniepr we czterech tysięcy woyska zmieszanego, szwedzkiego y kozackiego, także y skarby woyskowe w tropy za onemi poszli na ucieczkę. A to działo się czasu samey transakcij betalijney.

Więc gdy iuż woysko się z obu stron zamieszało, Poley z swoiego skrydła na szweda uderzył, ale iuż trudno było bo szweckie woysko, widząc, iż krol onych z Mazepą y z skarbami uiechał, a ze wszech stron okrążone było od moskwy , kilkanascie tysięcy szweda przed moskwa oręże położyli y pokłon uczynili. \.84.\

Nim się ta uspokoiła betalija, krol szwedzki z Mazepą hetmanem z pod Płutawy zabiegli o kilka mil do Dniepru y zostali prom turecki na tey stronie rzeki Dniepra y wczesnie się przewieźli za Dniepr w stronę turecką. Skarby zas szwedzkie y kto od betalij mogł żywy będąc uciekac, gdy na przewoź alias na prom nie pospieszyli się kto iak mogąc wpław na koniach za Dniepr (ale tam Dniepr barzo szeroki) , uciekali. Beczki szwedzkie z pieniędzmi, z złotem, z srebrem porozsiekano. Wolno było komu chcąc te sobie skarby brac, a inni woyskowi ludzie, obiuczywszy się pieniędzmi, tamże w Dnieprze pogrzeb swoy odprawili.

Przeprawiwszy się przez Dniepr krol szwedzki y Mazepa do miasta znacznego tureckiego, nazywaiącego się Bandery przybyli y tam w bezpecznosci, maiąc deklaracyą od cesarza tureckiego, zostawali. Tam hetman Mazepa, wpadszy w desperacyą, ten swiat pożegnał, załuiąc swoich nieforemnych progressow, tamże w Benderach pogrzebiony.

Car jego m[o]sc Piotr Alexiejewicz po całey Małorossij alias po Ukraynie Jana Mazepę kazał inhibitowac alias wyklinac, ktorego po wszystkich cerkwiach wyklinano. Po wyklęciu patryarcha Carogrodzki Mazepę rozgrzeszył y pogrzesc roskazał. Y za tym rozgrzeszeniem na Moskwie y w Piterburku naznaczony y ufundowany iest swiatyłszy Synod bez zadney apellacij do patryarchow wselęskich. Ktory to Synod y po dzis dzien swoim torem w rzeczach duchownych sądzi się.

Wracaiąc się do pierwszych rzeczy, to objasniam, że betalija alias zwycięzstwo zostało przy moskwie. Woysko szwedzkie rozbito, rozgromione, w niewolę na Moskwę popędzone, armata y amunicya szwedzka przez moskwę wszytka pozabierana, y sam car j[ego]m[os]c \.85.\ Piotr Alexiejewich wslad za woyskiem szwedzkim, to iest za krolem popędził się y był pod Prutem. Ale co się tam działo, do małorossyiskich litopiscow dla większego wirojatija odsyłam.

Na ten czas wiele starszyny karano na Ukraynie za tę zdradę Mazepinską. Y przez to Ukrayna wielie wolnosci swych dawnych utraciła. Po betalij tey Poley zaraz umarł, a został hetmanem Skoropadski, pułkownik starodubowski.

Krol szwedzki nie mały czas w Benderach z resztą uciekła, woyska swego, gdy iuż umyslił powrocie do swoiey stolice do Sztekolmu , zapożyczył u cesarza tureckiego znaczną summę pieniędzy na wikt, a maiąc pozwolenie y conwoy przydany od carza, wyiechał za granicę turecką do krajow niemieckich.



Ha : Przegra Ha : Zdało się woysko Ha : Ukrayna Ha : Wyiazd



Starszyna, ktora była z Mazepą, iako to Iskra y Orlik pryncypałowieP, z drugiemi adherentami kozackiemi, widząc, że iuż nie widno na Ukraynę, bo by tam haniebnie swego musieli ostradac życia, iak kto gdzie mogł po rożnych porozsypali się nacyach y tam swoy żywot zakąkludowali.

Ciągnąc długo przez rożne nacye krol szwedzki z woyskiem, gdzie iak mogł prowianty z miast na woysko wybierał y pieniężne kątrybucye, groźbą, prozbą y yndziey pożyczanym sposobem, a to ciągnąc do swey krayny Szwedzkiey do Sztekolma.

Gdy krol szwedzki przyciągnoł do iednego miasteczka niemieckiego, ktore było w położeniu szczupłe, ale ostrożne y dokoła wodą ciekącą z jezior y rzek znacznie opasane, posłał swoich kurjerow, aby wraz gotowali prowiantt. Starsi tego miasta, nie spodziewaiąc się takiey na siebie klęski, politycznie tych kurijerow zatrzymali, deklaruiąc wszelką łatwosc krolowi , y wraz mosty kazali powzwodzic, armatę postawie, lud na wale zbroyną komędrowac, a sami wszedszy w radę uradzili, jż lepiey się bronie, niż krolowi prowiant wydac. Widząc krol szwedzki na ten czas kurjerow swoich nie powracaiących y miasto mniemaiąc nie obszerne, umyslił onych dobywac. A rano iednego dnia wstawszy z chłopcem potajemnie wyiechał z woyska \.85.\ swoiego oglądac wod ciekących około miasta y upatrzywac snadnieyszego mieysca do przystępu, a nie spodziewaiąc się na siebie żadnego przypadku (bo tylko co switało w dzien letni) , iachał bespecznie, alic z miasta dano ognia z armaty burzącey . Y zastrzelono onego kulą tak, iż w iednym momęcie bez duszy spadł z konia. Chłopiec przepłoszony pobiegł prętko dawac znac do obozu, a żołnierz, ktorzy blizko tego mieysca stał na furwachcie, przykrył krola płaszczem swoim. Kto chce o tym obszerniey wiedziec, czytay xiązkę łacinską, nazywaiącą się Flosculi historiarum.

Za daniem wiedziec do obozu o smierci krolewskiey, wielka wrzawa wszczęła się miedzy woyskiem, abowiem wszyscy zwątpili bez krola. Starszyna zaraz pobiegła dla wzięcia ciała krolewskiego, a co tylko trupa pochwycili, bo iuż rozedniało, poczęto dobrze dawac ognia z armat burzących, że ledwo mogli uysc z pod miasta. A tak wszytkie woysko szwedzkie od miasta poszło odstąpiwszy do Szwecij, do Sztekolinu . Y tam krola z wielką pompą, iako znacznego kawalera, pogrzebiono. A na mieyscu iego krolowała siostra iego, w panięskim stanie będąca.

Z relacij ludzkiey. Przed wyisciem krola szwedzkiego z swego panstwa w cudze nacye w kilka lat, rybacy pod Krolewcem pruskim na hafie łapaiąc ryby, gdy raz, drugi y trzeci zaciągnęli sieci, mało co ryb złapali. Maio co odstąpiwszy na drugim mieyscu także zaciągnęli siec alic z wielką ciężkoscią (mniemaiąc, ze ryby ciągna) wyciągnęli węża , nigdy nie widzianego, grubosci y długosci zbyt dużey, głowa z kilka żądłami nazbyt sroga, łuska na nim była rożnych kolorow, niewidzianych, niewyrozumianych, oczy iako ogniem pałaiące.



Ha : Starszyna kozacka Ha : Prowianty Ha : Obrona Ha : Smierc krola szwedzkiego Ha : Pogrzeb Ha : Wąz



Iednym słowem mowiąc, że to było monstrum niepraktykowane, \279\ ktorego gdy z sieci wytrzęsli, poczoł się czołgac straszliwie po ledzie y chciał znow wleźc w panewkę pod lod, ale rybacy, przestraszeni onego widzeniem, obawiaiąc się, aby onych nie pokąsał, piesznłami, co lod sieka, onego zabili y \.86.\ do panewki wrocic się nie dopuscili, a widząc tak straszne dziwowisko, włożywszy na sanie do Krolewca zawieźli.

Gdy przywieźli węża tego do Krolewca, dziwował się narod tak strasznemu, niewidzianemu wężowi. Iednak ludzie uczeni, do tego bywali, a ile starzy prognostykowali , ze wynidzie krol mocny y straszny y przez swą potęcyą przeydzie rożne nacye (ale że węża tego zabito y niedopuszczone do paniewki) , nie powroci do swey stolicy. Iako ż ten prognostyk skutkiem iest wykonany, że krol szwedzki rożne przeszedł z swym woyskiem krolewstwa, xięstwa, nacye, monarchye, ale do swego panstwa nie doiachał. Tego we za wyszopisanego w Krolewcu dla widowiska kazano obłupic , a szkurę wysuszowszy bawełną napchac, ktory y dopiero wisi w starym ratuszu w Krolewcu.

Po smierci krola szwedzkiego dano znac carowi moskiewskiemu, że zmarł. Car jego m[o]sc, dowiedziawszy się, że to prawda, rzewnie po nim płakał. A gdy senatorowie powiadali, że niesłusznie po nieprzyiacielu swym płacze , odpowiedział, że z cudzey smierci nie trzeba się cieszyc, gdyż wszyscy iestesmy smiertelni, a że mi był nieprzyiacielem, na to iest woyna, a że płaczą po nim, płaczę, że był odważny kawaler, rycerz y w dziełach woiennych doswiadczony, z ktorym iesli bysmy zawarli pokoy a zawzięli iednosc, wszytkie by nacye przed nami drżeli.

Po tak znaczney wiktorij Płutawskiey nad szwedem otrzymaney car jego m[o]sc Piotr Alexiejewich poczoł się pisac imperatorem , to iest cesarzem, ktore jmperatorstwo rożne nacye onemu przyznali, tylko iedna Polska nie przyznała. A potym y Polska przyznała.

Tu się wracam do dziejow miasta Mohylowa. W tym roku 1709 ustawicznoscią tak woysko moskiewskie, iako y polskie na miasto przechodami y stancyami, dawaniem prowiantow y kątrybucij pieniężnych, na miasto ciężkie było. \.86.\

Roku 1709. M[ie]s[ią]ca februarij 5 dnia wysłano z miasta posłow z miasta na Woroniż do nay[ja]snieyszego cara Piotra Alexiejewicza , prosząc klemęcij y ochrony, także aby pozwolił miastu po spaleniu budowac się, bo na ten czas moskwa przechodami na miasto ciężka była, iako ż y otrzymali ochronę alias list ochronny. Wtedyż na Woroniż y z powiatu Orszanskiego posyłano posłow, a dla lepszey powagi powiat uprosił ę Czetwertynskiego, episkopa Białoruskiego, aby z nimi ż iachał, iako ż xiąze Czetwertynski nie odmowił, ale iezdził do cara J[ego] m[os]ci przy posłach orszanskich. Tegoż miesiąca februarij szlachta smolęska ciągnęła z moskwa przez Mohylow, ktorym miasto dawało chlebny prowiant , a starszynę karmiano po domach.

Marca 5 dnia Chmara, pułkownik hetmana Sapiehy, chorągwie miał na kąsistęcij w Kopysiu y w całey Kopyszczynie . \.87.\

. . .y prawo na episkopiią dyocezyi Białoruską, na jmie j[ego] m[os]ci oyca Hieronima Wołczanskiego pisane, do rąk oney oddał za ktore wielce onemu dziękowała y wraz przez kuriera na Mosk[w]ę odesłała, upewniaiąc, aby ociec Hieronim Wolczanski wraz gotow był na episkopią Białoruską.



Ha : Prognostyk Ha : Wąż Ha : Płacz : Imperator Ha : Posły


Ha : Prowiant Hu , u ; 1744 .



Przy schyłku tego roku był seym w Grodnie odprawo wany , ale z tego seymu nic dobrego nie stało ku oyczyznie , bo krol jego m[o]sc chciał, aby woysko awkcyowane było, Rzecz zas Pospolita na to nie pozwalała. A tak pomieniony seym rospezł się beż żadnego skutku.


: Prawo : Seym : Przywiley





Rok 1745


Roku 1745-ię. 9 januarij wysłano posłow z stanu duchownego dwuch, a z stanu swieckiego dwuch, prosząc j[ego] m[os]ci oyca Hyeronima Wołczanskiego na prestoł kathedry Mohylowskiey, do Moskwy, aże panowie posłowie spoźnili się, nie doiachali do Moskwy, ale spotkali za Smolęskiem iadącego do Mohylowa.

Dnia 23 z soboty na niedzielę pomieniony ociec pasterz przybył w małey assistęcij do monastera Buynickiego.

Dnia 25 magistrat przy ofertach oddawał wizytę y uczynił determinacyą wiazdu na dzien 27 januarij.

Dnia 26 był publikowany na ratuszu przywiley oycu episkopowi kąferowany, ktory dla wiadomosci przyszłego wieku tu ony kładę słowo do słowa.

Awgust III, z bożey łaski krol polski, wielki xiąze litewski, ruski, pruski et cet. et. Oznaymujemy tym listem przywilejem naszym, komu o tym wiedziec należy, j ż my, maiąc zaleconą przez panow rad \.87.\ y urzędnikow, przy boku naszym rezyduiących, wielebnego Hyeronima Wołczanskiego przykładną pobożnosc y do stanu pasterskiego sposobnosc , umyslilismy onemu według zgodney elekcij duchownych y swieckich, utriusqv[e] status et conditionis do tego należących, starożytney greckiey religij zostaiących ludzi, W[ielkiego] X[ięstwa] Lit[ewskieg]o obywatelow, episkopiią Białoruska, Mscisławska, Orszanska y Mohylowska post ascensum et promotionem wielebnego Jozefa Wołczanskiego, episkopa Białoruskiego, wakuiącą dac y kąferowac, Jakoż tym listem przywilejem naszym dajemy y kąferujemu tak, aby pomieniony Hyeronim Wolczanski post sanctos ordines episcopatus susceptos, wyszrzeczoną episkopią Białoruską cum jurisdicione tam inspiritualibus qvam in temporalibus z cerkwiami kathedralnemi y party kularnemi, monasterami, bractwami, przełożęstwami, popami, zdawna do episkopij Białoruskiey należącymi, w W[ielkiem] X[ięstwie] Lit[ewski]m ritus graci znayduiącemi się, y ze wszelką inkorporacyą wszytkich przyległosci, y ze wszelkiemi dobrami, wsiami, folwarkami, gruntami y ich pożytkami, należytosciami, w dawnych prawach, przywilejach scorsive opisanemi, a mianowicie z wioskami, w woiewodztwie Mscisławskim leżącymi, nazwanymi Smoły, Zapole, Lesniki, Kołotowin, Wierkeje; w Powiecie Orszanskim Pieczersk, Borsuki, Cwirkow, Tarasewicze, Wieyna y Moszonaki, tudzież z przewozami na rzece Dnieprze w Mohylowie, Lubuży, Borodczycach zostaiącemi, tak z jurysdykami w miastach naszych Mscisławiu y Mohylowie będącemi, z zupełnym posłuszęstwem wszytkiego w W[ielkiem] X[ięstwie] Lit[ewski]m greco-ruskiey religij duchowięstwa, \280\ cum libero usu et pacifica posessione \.88.\ bez żadney ni od kogo przeszkody, tak iako antecessorowie przed tym trzymali y zażywali, z dochodami od duchownych należacemi, miec, trzymac y zażywac będzie aż do ostatniego życia swego kresu albo do większey iakiey dostąpienia godnosci, daiąc mu przy tym moc qvantum iurisest et usus corum habetur według praw dawnych wszelkie sprawy duchowne sadzie y rząd we wszytkim duchowięstwie wyszszego y mnieyszego stanu czynie, aby z władzy urzędu swego episkopskiego w cerkwach, monasterach panstw naszych chwała bożą pomnażał, nieposłusznych y występnych karał. Obiecujemy też po nas y po najasnieyszych sukcessorach naszych, iż przerzeczonego wielebnego Hyeronima Wolczanskiego przy dzierżeniu y spokoynym używaniu tey że episkopij jurysdyki duchowney y dobr do niey należących zachowamy y nikomu do oddalenia mocy nie dajemy y owszem w osobliwey naszey protekcij krolewskiey miec chcemy y deklarujemu, co dla wiadomosci wszelkiego stanu kądycij ludziom podaiąc roskazuiemu, aby pomienionego wielebnego Hyeronima Wołczanskiego, za prawdziwego y własnego episkopa Białoruskiego, Mscisławskiego, Orszanskiego y Mohylowskiego mieli, znali, wolnosci y prarogatiw, de iure et antiqva consvetudine należących, zażywac nie bronili a ni bronie komu ynszemu nie dopuszczali suh panis vontra yiolatores iurium descriptis. Na co dla lepszey wiary y wagi ręką własną podpisawszy, pieczęc W[ielkiego] X[ięstwa] Lit[ewskieg]o przycisną roskazalismy. Dan w Grodnie dnia 11 miesiąca października roku panskiego MDCGXLIV, panowania naszego XI roku. Aygustus rex.

Ten przywiley zapieczętowany mnieyszą pieczęcią to iest \.88.\ podkanclerską.

Po publikacij przywileju, gdy nastąpił dzien determinowany 27 januarij, według rzymskiego kalędarza, srzoda wraz prętko dzien bito w bębny po cechach, a w kotły pod chorągwią kupiecką u rotmistrza. Na osmą godzinę z rana chorągiew kupiecka przy wszelkim porządku y ubiorach od koni y rządow ruszyła się przez miasto do Pieczerska, a za chorągwią poszli cechy swym porządkiem do bromy Wilęskiey . Na moscie zas Wietrzney bromy ubrana była broma tryumfalna z herbami y subscriptiami dosc ozdobna. Przy tey bromie magistrat miasta Mohylowa czekał na przyięcie pana y pasterza. A tak pierwiey chorągiew kupiecka przodem iachała, za chorągwią szedł cech krawiecki y processyę niesiono cerkiewne , za processyami szło duchowięstwo przybrane w ryzach, miedzy duchowięstwem szedł pan y pasterz. A tak gdy stanołł przed bromą Tryumfalną, kropiąc narod dokoła będący, zaczęła się perora, witaiąc pasterza . Od magistratu mohylowskiego perorował Trubnicki, na ten czas regentt cancellarij mohylowskiey, z znacznym ukątętowaniem. Po perorze pan y pasterz wszedł w miasto, błogosławiąc lud, y wstąpił do cerkwi Brackiey y tam celebrował liturgią swiętą. Po zakączoney liturgij z cerkwi Brackiey szedł piechotą do kathedry Swiętospaskiey przy frekwęcij barzo znacznego ludu. Tak mogę mowie, iż tam całego Mohylowa y obcych ludzi ohoiej płci wielki był kągress. Po przybyciu do Spasa na mieysce także prawiono oracye .



Ha : Broma Ha : Wschod Ha. : Perora Ha : Obiad



Po oracyach magistrat y wszytka iazda były traktowane obiadem przy muzyce brackiey. Po traktamęcie pan y pasterz szczęsliwie usiad \.89.\ na prestole kathedry Mohylowskiey.

Żem namienił wyżey o Waszczyle, tedy z relacyi ludzkiey tu przytoczę, iż pomieniony Waszczyło , nim najasnieysza jmperatorowa wielkorossyiska przybyła do Kijowa, on w Starodubie będąc za wartą moskiewską w okowach ten swiat pożegnał. Nad ciałem onego stała warta moskiewska z dobytemi pałaszami przez dwa tygodnie, poki przyszedł ukaz z Hłuchowa od starszych sędziow małorossyiskich, aby go pogrzebiono. A tak solenny onemu uczyniony pogrzeb.

O archydiakonie Chociałowskim, o ktorym wyżey pisałem. Ten czasu bytnosci jmperatorowey w Kijowie iest zalecony o sposobnosci iego do spiewania kantycznego, zaczyni z reweręcyą iest przyięty dla spiewania kapelij jmperatorskiey.

Tego roku wyszły universały od krola j[ego] m[os]ci Awgusta, aby kupcy żadnych a żadnych towarow do Prus y do Wracławia za granicę nie prowadzili. Y warta scisła była postawiona po drogach z takim warunkiem, iż iezeli by kto wartę objechał lub przekupił, tedy kto by poscigł przed granicą kupca, potajemnym traktem iadącego, wolno wszytkie było pozabierac towary, a to z tey racij, iż krol polski z krolem pruskim zaczynał iuz traktowac o woynę. Ale to nie długo trwało.

Roku 1745-ię. 20 februarij przywieźli y przybili szatę srebrnopozłocistą na obraz nayswiętszey panny Namiesney brackiey; ta szata ważyła funtt[ow] 62, a sprawiona ona kosztem cerkiewnym.

W tym roku 1745 w post wielki padła wiadomosc w post wielki, że archymandryta nieżynski, maiący archymandryą przy cerkwi Zwiastwowania nayswiętszey panny Nieżynskiey, z panow pan, z nauk theolog y znaczny czas iuż na archymandryi zostający, zwał się Modest Wielecki, \.89.\ z poduszczenia djabełskiego czyli z roskosznego mieszkania zległ się z greczką od męża żoną y żoną obcował . A że takowa rzecz utaic się nie może, gruchnęło echo między ludźmi, iż archymandryta z greczką mieszka. On tedy postrzegszy się, aby tego nie ogłoszono do Synodu, w rzkomo do chorey publicznie w nawiedziny matki (bo ieszcze miał matkę staruszkę) , a zabrawszy szesc tysięcy czerwonych złotych tak cerkiewnych, iako y klasztornych, wyiechał z Nieżyna, a namowiwszy się z greczką, po nawiedzinach matki wyiechał, przybrawszy się w suknie swieckie, polskie, za granicę do Polski, a tam z greczką ziachawśzy się udali się do Berlina pruskiego.

Roku 1745. Junia 25-ię swiaszczennik cerkwi Łupołowskiey na jmie Ian Momonowicz Kożemiaczka , ieszcze w młodych leciech będący, ktory był na Moskwie od oyca Jozefa Wołczanskiego, bywszego episkopa Białoruskiego, za prezętą parofian łupołowskich poswięcony, lecz mało co bywszy na Łupołowie (lubo był perfekt w celebracij y czytaniu rzetelny, ale w hardosci y w prezumpcij naylepszy) , gdy w Wotwucie o dziesiątey piatnicy wykroczył w y excess przez pobicie ludzi godnych popadł.



Ha : Waszczyło Ha : Archydiakon Ha : Szata Ha : Archymandryt Ha : Swiaszczenik



Gdy onego przypozwano przed sąd episkopski on, nie czekaiąc dekretu ani czyniąc deprekacij, iednym razem, gdy wysłano na dekret, porwawszy się a wyrzekszy te słowa, ze nie wszyscy uniaci będą potępieni, uszedł do xiędza plebana mohylowskiego \281\ y tam rewokowawszy prawosławija został unitem. Gdy go na rewokacyą z lanemi swiecami prowadzono, bito z armatek y wystrzelono razow z kilkanascie. Po rewokacij tenże ociec Jan Kożemiaczka, gdy iuż przyszedł do reflexij, że złe uczynił y niesławę swym rodzicom \.90.\ y krewnym udziałał, prawosławia swiętą sprofonował, uciekł od plebana y tułał się przez kilka dni na Łupołowie. Po tym niemasz wiadomosci, gdzie się podział, porzuciwszy żonę y dzieci. Dało się słyszec, iż na IJkraynie widzieli.

Tegoż roku. Junia 27 dnia us przyszła wiadomosc do kathedry Swiętospaskiey do preoswiaszczęnnaho episkopa Białoruskiego, na ten czas o[yca] Heronima Wolczanskiego, że brat onego, bywszy episkop Białoruski , a potyin archyepiskop Moskiewski y Włodzimierski, o[yciec] Jozeff Wołczanski na Moskwie swiat ten pożegnał. Dzwoniono po wszytkich cerkwiach w Mohylowie przez trzy dni rano y w wieczor. Był to człowiek pobożny, rostropny, mądry, uczony, przystępny, łagodny, nie hardy wersat, ktorego smierci prawosławija swięta wielce żałowała. A naybarziey y miasto Mohylow w prawosławi] zostaiący ubolewał, ponieważ kathedra Mohylowska y całe miasto mieli nadzielę, iż za staraniem iego mogło by byc dane żałowanie na dobudowanie cerkwi Spaskiey, murowac zaczętey y już pod wierzch wymurowaney.

Roku 1745. Iula 21-ię us krzczono zydka małego, lat osm maiącego, w Buyniczach, jmie dano Antoni. Rodem był z Mohylowa, uciekł od rodzicow y pragnoł byc chrzescianinem. Dawał krzest sam preoswiaszczeny o[yciec] Hieronim Wołczanski, episkop Białoruski.

Tegoż roku. W awguscie padła takowa gazeta do Mohylowa, że ieden pan barzo bogaty, w Polszcze przy granicy tureckiey mieszkaiący, maiąc swych wołow dostatek y więcey ieszcze do tego przykupiwszy, kazał swym faktorom pędzie na kilka tysięcy \.90.\ bydła do Wracławia. A na ten czas tam wielkie zebranie było woyska, gdyż prusak wałczył z krolową węgierską. A gdy pędzono te woły poczęli na drodze zdychac . A gdy temu panu o tym dano znac, pan ten temu niedowierzaiąc sam w stropy za bydłem wyiechał, a nim doscigł, bydło wszytkie podechło. Stanowszy tedy nad bydłem a zapaliwszy się srogim gniewem, te nieszczęsliwy wyrzekł słowa: Panie boże, narobiłes z mego bydła znacznego padła, iedz że sam. A tak cud bożki na nim padł, bo po wyrzeknieniu tych słow, zaraz się w obecnosci swych sług y faktorow we psa się obrocił a iako pies wyiąc y szczekaiąc na bydło swoie rzucił się y iadł. A tak onego za poradą duchowięstwa wzięto na łancuch iako psa, y kiedy dawano iest z pułmiskow, nie jadł, ale z naczynia iadł plugawego, iak zwyczay dla psow nagotowanego. A po tym onego poprowadzono na rożne mieysca cudowne, błagaiąc cud bożki, aby raczył onego odmienic ze psa w człowieka.

Iakom namienił wyżey, iż po odięciu kabaka od miasta żyd Abram Beymanowicz Szpejer otrzymał kabak y cła, poszedł w sławę, w kredyt y w reputacyą oraz y w pychę, poczoł się pisac kassierem to iest podskarbim ; z iedną żoną rozwiodł się, a drugą poioł, co mu zbyt kosztowało.



Ha : Smierc Ha : Cud Ha : Beyman



Lecz ta iego ambicya nie wyszła na dobro, bo zaraz w tym roku 1745-m ię 29 awgusta przybyło moskwy człeka dwadziescie z pułkownikiem Potemkinym, upominaiac się nieiakowegos długu stu dwudziestu tysięcy, przez rodzica onego Beymana Szpejera w skarbie carskim ieszcze w roku 1707 y 1712 zaciągnionego, y zaraz onego w zamku przyaresztował we trzydziestu tysięcy talarow bitych. A tak zwierzchnosc zamkowa wzięła onego pod wartę polityczną. Iednak że na ten czas ieszcze on nie wątpił, bo społegał na protekcij generała Fleminga, ktorego się \.91.\ kassijem to iest podskarbim pisał się.

Ale jako powiadała, że iedna bieda nie bieda, to że dwie y trzy. Tak y temu Beymanowiczowi powiodło się pod tę porę. Z nim się powadzili iego z towarzysze, rabin mohylowski y Marka szkłowski y udali Beyrnanowicza przed generałem Flemingiem, iż iesli by onego skalkulował, wiele by summy nie nalazł do skarbu, z kabaku y ceł należącey. A tak generał kazał onego zkalkulowac. Po kalkulacij wiele się summy nie znalazło. A tak onego wzięto pod srogą wartę y okowano. Matkę także onego osobliwie wzięto pod wartę y zakazano, aby z nimi nikt nic sekretnego nie mowił. W domu zas onego wszytko przepisano y popieczętowano.

Gdy od jmperij Moskiewskiey dokuczano przez listy, aby jesli niema summy do zapłacenia Beymanowicz aby był wydany , generał Fleming moskwie onego wydac kazał. Ale żydowska chytrosc zabiegaiąc, aby onego iakim taki sposobem bronie, aby nie był wydany moskwie, pozabiegali wielkich panow . A tak starosta orszanski, Oginski, woiewoda witepski, Rent, podwoiewodzicz, zamku y miastu przyparę czyli onego w barzo wielkiey summie, a potym zamkowi y miastu podawali pozwy do trybunału, w ktorych pozwach na miasto iedne żywe napasci popisali. A lubo y wiedzą panowie, że podług prawa żydzi do miasta, a miasto do żydow nie należą, iednak to czyniono na ruynę miastu Mohylowowi.

Tego roku był woytem w miescie Bazyli Alexandrowicz Botwinka , nie tak rządu, iako ambicij pełen. \.91.\ Z początku roku woytował przez namiesniki, bo był w drodze. Przyiachał w julu y objoł ten urząd woytowski. A gdy mu zona zmarła niewiedz z iakiey racij, z pianstwa czy z desperacij, czyli z głupstwa y pomieszanego w głowie mozgu, na ratusz stał chodzie przy szabli y z kordelasikiem. Kozdego znieważał, kozdego bił, na kogo ieno natrafił, a tak ludzie od onego uciekać musieli, bo do szabli się porywał. Czasu sessij, gdy także wszytkich w ratuszu znieważał, szabli mu y trzcinę odięto. Potym w nocy na zamek najachał, tam onego okowano. Nazajutrz w karecie przywieziono do kathedry, aby tam mogł byc napominany od biskupa. A tam kilka dni siedziawszy okowany, był odpuszczon do domu. Potym iego jeneralną sessyą z woytowstwa degradowano.

Roku 1746. M[ie]s[ią]ca februarij 4 dnia przed południem w dzien zajoł się dom żydowski wedle kabaku na samym rynku, gdzie zboże przedaią. Y gdy się barzo wielki ogien wszczołł, całe miasto było w wielkim strachu, że wszyscy z kromow towary swoie rumowac musieli, przez co wielka szkoda była mieszczanom. Gdzie na ten czas zgorzało domow trzy, a dwa rozrzucono, y wszytkie poboczne porozrzucano. Y iezeli by nie miłosierdzie osobliwe bozkie y ratunek, a przeciwne iatki, by się pewnie by całe miasto w popioł się obrociło. Y lubo w tym pisano do krola jego m[os]ci, aby żydzi blizko kromow bie budowali się, ale nic nie sprawiono, bo żydzi znow się tam pobudowali .



Ha : Wydanie Ha : Protekcya Ha : Woyt Ha : Pożar Ha ,





[ʲ Ͳ .. .]







: , (http://litopys.kiev.ua)
25.III.2003







       


ua_etymology:

:   , . -- . , , , , , , . . . . )



i ii, ii Ctrl+Enter.