˲    в         ˲    ˲    ˲ò            



       





.. .:
1.





W tymże roku 1705, gdy krol Awgust ciągnoł z woyskiem do Grodna, dawszy ordynans, aby iego stołowe srebro y kassę woyskową do Hełku, miasta pruskiego, przez \.42.\ Awgustow miasteczko zaprowadzono dla lepszego bespeczęstwa, ale na nieszczęscie trafiło się, iż szwedzi to wszytko zabrali y przez to wielką zdobycz dostali, oprocz dwuchkroc sto tysięcy talarow gotowych pieniędzy. W tymże czasie y krol Stanisław otrzymał szczęscie, gdyż onego woyskową dywizya kniazia Męczykowa zdobyła kassę woyskową, ktora miała w sobie summy osmkroc sto tysięcy czerwonych złotych. W tychże czasiech w Nieswiżu było kozakow pułtrzecia tysiąca partij moskiewskiey, na ktorych szwedzi napadszy onych w pien wycięli y wielką zdobycz znaleźli przy kozakach y pobrali. Wtedyż tam poległ Mikłaszewski, pułkownik starodubowski.

Roku. 1705. Dnia l [septem]bra krol szwedzki z całym korpusem woyska swego do Saxonij przybył y wszędzie wielkiey trwogi nabawił. A widząc krol Awgust, że ciężko było na Saxoniią, musiał swych dwuch baronow posłac do krola szwedzkiego z listem, swą ręką pisanym, ządaiąc o pokoy. Obiecował krol szwedzki pokoy, ale pod tymi kądycyami, aby krol Awgust na zawsze odrzekł się polskiey korony, Stanisława za prawdziwego krola uznał y przy tym, żeby obiecał, iż nigdy, nawet y po smierci Stanisława nie będzie starał o tron polski; aby się odrzekł od wszelkiey inney aliansy, a osobliwie od tey, ktorą on z Moskwą zabrał; aby krolewicow Sobieskich y wszystkich więźniow, ktorych on mogł pod czas woyny dostas, odesłał do szwedkiego obozu stanowi sposobem ich przynależytym; aby wydał wszytkich zbiegow, ktorzy u niego służbę przyieli, a osobliwie Jana Reinholda Padkula, y zęby przeciwnym sposobem poprzestał szkodzie tym, ktorzy z iego służby do szweda przystali. Po takowych punktach krol Awgust, będąc wielce ucię żony, wzioł na rozmyslanie te traktata pokoju na szesc niedziel. Ale saxonom y całey Saxonij barzo od szwedow dogrzewano.

A gdy widział krol Awgust, że tak wSaxonij, iako w \.42.\ krolewstwie Polskim y w x[ięs]twie Litewskim wielka stała zamieszanina , a żałuiąc swey oyczystey Saxonij musiał się zrzecz krolewstwa y korony polskiey y krolewstwo Stanisławowi Leszczynskiemu podług punktow y traktatow, z obu stron postanowionych w Transzulcie, w Saxonij, y osobliwy tego rzeczenia dał skrypt pod dattą w Piotrkowie dnia 20 oktobra roku 1706. J ten jnstrumęt ręką swą y pieczęcią stwerdził y wszytko według wyzey pisanych punktow wypełnic musiał, chocz poniewolnie. Ale szwedzi długo rezydowali w Saxonij y wielkie pieniądze z tamtąd wywieźli.

Po zrzeczeniu się krolewskim car moskiewski, będąc z woyskiem w Warszawie, a wychodząc do Litwy, wiele w Warszawie w pałacach przeciwney partij roskazał pobrac galanterij y kosztownych oranzerij y do Moskwy zaprowadzic, nawet y obraz krola Zygmunta, ktory stoy z mosiądzu odlany, pozłocisty na stłupie przed bromą w Warszawie, chciał wziąc na Moskwę, ale od senatorstwa był przebłagany. Tego czasu w Polszcze wielki był niedostatek na chleb y w Litwie dla ustawicznego maszerowania \256\ woyska, ale na Rusi był dostatek na chleb az do przyscia woyska szwedzkiego.



e B 7 bra Ha : Zrzeczenie Ha : Głod



Roku 1707-ię. 13 junij krol szwedzki za krolem Stanisławem Leszczynskim roziechali się y pożegnali się, przyrzekaiąc dobrą miedzy sobą pzyiazn, bo krol szwedzki ciągnoł z woyskiem przez Litwę na Rus do Moskwy, a krol Leszczynski z swą dywizyą do Korony.

Gdyż krol szwedzki Karol, będąc wzruszony od szczęscia y powyszony takową miał impetyczną imprezę iako naybarziey w tey jntęcij, że iak krola Awgusta detronizował, tak rozumiał y tego chciał dokazac na carze Petru Alexiejewiczu, zeby iego z panstwa zrzucie, a drugiego cara posadzie, a samemu byc samodzierzcą moskiewskim. Ale szczęscie się odmieniło, ze tego dokazac nie mogł. Y lubo car moskiewski nachylał się do uczynienia przymierza, pokoju, ale krol szwedzki, iako pisze hystoryk, będąc nie ludzki, przykry, impetyczny, nieuproszony, \.43.\ w zamysłach swoich by w nienaypodobnieyszych nieporuszony choc na radę nayzyczliwszych y naypodufalszych ministrow y generałow swoich, przytym tak srogi, że iego srogosc prawie na orkucięstwo pochodziła, nic nie dbaiący o powierzchowną okazałosc krolewskiey godnosci, na uczynienia przymierza z carem tak publice przed swemi ministrami chlubił się , że uczynię z nim przymierze srzod stolicy moskiewskiey. A car na te słowa odpowiedził: Brat moy Karol chce byc Alexand[rem] Wielkim na Daryusza w osobie moiey.

Po zrzeczeniu krolewstwa Polskiego przez krola Awgusta podług wysznamienionych traktatow z wielką żałoscią był wydany generał Padkul w ręce krola szwedzkiego , ktorego krol szwedzki żywcem wkoło plątac y cwiertowac kazał tego generała Patkula. A to działo się w Polszcze blizko klasztoru Kazimierowskiego, miedzy Poznaniem y Słupcenr . Ktory to Padkul krolowi szwedzkiemu z tey racij był ohydły, iż będąc szwedzkim poddanym wiernie służył krulowi Awgustowi, a do tego, do Sapieżynskich kłotni nie mało pomagał, y za to onego żywcem roscwiertowac kazał. Y lubo krol Stanisław wielkie wnosił za tym generałem instancye, ale nic nie dopomogł.

O Mazepie, ktory po betalij pod Hołowczynem przez swe fakcye zawrocił woysko szwedzkie na Ukraynę, tak pisze hystoryk . Był Mazepa, szlachcic polski, rodem z wojewodztwa Podolskiego, na dworze Jana Kazimierza iako paz wychowany y przez tą okazyą poioł niecos nauki y dobrey umieiętnosci. W młodosci swey kochał się on w żenię pewnego szlachcica, a że się to na potym na swiat wynurzyło. Tedy ten szlachcic, mąż tey niewiasty, kazał go naprzod rozgami osmagac, gołego smołą poszmarowac, w kadz pełną dartych pior wrzucic, potym na dzikiego konia wsadziwszy y pod nogi przywiązawszy w Dzikie pola wypędzic. Ten kon, że był z Ukrayny, tamże z nim powrocił y przyniosł go napuł umarłego od głodu y od iazdy. Tu tedy niektorzy chłopi przybyli mu na pomoc, y on się przez długi czas u nich bawił. Nawet pod czas podiazdow przeciw turkom na wielką zarobił u kozakow estymę, \.43.\ do czego wiele pomogł na iakis wysoki umysł, ktory mu z oczu wynikał, aże ta iego estymacya codzięnie się pomnożała miedzy kozakami. Tedy car nie mogł się obeysc bez tego, aby go nie uczynił hetmanem całey Ukrayny.



Ha : Chluba Ha : Padkul Ha : Działo się ro[ku] 1706-ie 10 [oktobra] ( pyonucu 8 bra) Ha : Mazepa



Gdy on iednego razu siedział z carem u stołu na stolicy, tedy car powiedział, iż chce sprobowac kozakow do lepszey dyscypliny y porządku przyzwyczayc y ten narod trochę barziey pod swoie jarzmo nakłonic. Aże Mazepa odpowiadaiąc na to wyraził nieprzekonanie w tym trudnosci tak względem położenia Ukrayny, iako też względem naturalney skłonnosci tego narodu. Więc car, maiąc winem zagrzaną głowę, choc y bez tego nigdy on nie był pomiarkowanym w gniewie, tak że się z tego obruszył, iż nie tylko złaiał go iako zdraycę, ale tez pogroził mu, iż kazał go na pal wzbic. Od tego czasu szukał ten Mazepa okazij, iakby się wybic z iarzma moskiewskiego y udzielnym panem zostac w Ukraynie. Ale mu się to nie powiodło.

Druga racya tey że podobna tu kładzie się. Gdy car Petr Alexiejewicz w wielkie woyskowe przybrał się y zmocnił się w swoim carstwie, miał Mazepę iako dzielnego hetmana barzo w znacznych respektach y wielkiey łasce. A gdy iuż zaczęły się w Litwie, w Polszcze woienne warchole za wtargnieniem szweda do Polski, Mazepa cos poczoł myslic o zdradzie . Co potrafiwszy Koczubey, Jskra y Poley, panowie ukraynscy, doniesli to carowi. Mazepa, gdy się tego dowiedział, jachawszy na Moskwę suptelnie y misternie z tego udania wyiustyfikował się. A tak Koczubeju y Iskrze głowy wcięto , a Poleją w syłkę zesłano, ale potym tego car po zmienię wielce żałował. Potym, gdy car Petr Alexiejewicz poczoł od częsci kozakow uciemiężywac, Mazepa, dufaiąc w respektach y łasce carskiey, pobrawszy prawa, przywileje, Ukraynie od krulow polskich y carow moskiewski[ch] na wolnosci dane, iachał na Moskwę, chcąc te prawa carowi remonstrowac y one kąfirmowac, nie spodziewaiąc się \.44.\ żadnego podeyscia. A gdy przyiachał na Moskwę, był na uczcie w cara moskiewskiego, na zajutrz te prawa y przywileje dla przepatrzenia poroskładał na stole w stancij swoiey. Tym czasem jnsperacie przybył do niego car Petr Alexejewicz do stancij, a pozna wszy, co to były za papiery, wraz oficerowi swemu kazał pobrac do siebie. A tak Mazepa y cała Ukrayna bez praw y dopiero zostaie. Y Mazepa nie z smakiem wyiechał z Moskwy, y to go naybarziey poruszyło do wybicia się z poddanstwa moskiewskiego. Ten Mazepa czasu transakcij szwedzkiey był beznogi, y iuż go na nosiłkach noszono, bo miał w nodze robaka wilka , ktory po dwie kurcze na dzien pieczone ziadał, a iesliby tego robaka kto zabił, tedy tego ż momętu wrazby Mazepa zmarł.

Gdy car moskiewski zbił szweda y Mazepę, iako niżey dostateczniey iest opisano, że uciekli do Bendery, krol Stanisław zwątpiłP na ten czas zwątpiłP, a Awgustowi serca przybyło, bo car, zbiwszy szweda, lubo y sam znaczną miał trudnosc od turkow pod Prutem, ale tam zakączywszy znow z woyskiem swym wtargnoł do Polski. Y lubo krol Stanisław szukał rad y sił, iakim by sposobem otrzymac się na tronie, ale nie mogł, widząc znaczne woysko moskiewskie y saskie, przeciw ktorym zdążac nie mogł. Iednak chcąc z bespecznoscią z Polski ustąpic y przez generała Grassawa listowanie żądał pozwolenia przeysica przez Prusy, ale krol pruski żadną miarą nie pozwolił y przyiazn swą ku krolowi szwedzkiemu zawartą odmienił.



Ha : Udanie Ha : Smierc Ha : Robak З bes anucao



A tak generał Grassaw koncem kraju Brandeburskiego przez cały dzien musiał z krolem Stanisławem \257\ y z całą, dywizyą, nic nie uczyniwszy szkody miasteczkom y wsiom, do Pomaranij szwedzkiey zabrac się.

Po wyiezdzie krola Stanisława z Polski do Pomeranij krol Awgust Wtory znow na swym krolewskim mayestacie siadł, ktoremu y całe panstwo Polskie y Litowskie aplawdowało y swą powinna submissyą oddało y krolem pierwszym uznało. \.44.\ Pod czas takowych transakcij w Polszcze y w Litwie polacy y krol j[ego] m[o]sc Awgust, nie maiąc czym woyską zaciągiwac y omu płacie, takową summę carowi jego m[o]sci Petru Alexiejewłczu zostałi, dłużni. Naprzod.

1. Krol j[ego] m[o]sc przez Karlica Padkula wzioł na Litwę szesckroc sto tysięcy tallarow dobrey monety.

2. Xiąże j[ego] m[o]sc Wiszniewiecki, Pociey, Oginski, Wołowicz, Chalecki wzięli na woiewodztwa, to iest Witepsk, Połock, Mscisław, Orsze, szesckroc sto tysięcy talarow bitych.

3. Na dobra Sapieżynskie przez Paszkowskiego wzięli rublow czterykroc sto tysięcy.

4. Na Druią Sapieżynską, Ykazn, na magazyn wzięli talerow czterydziesc pięc tysięcy.

5. Xiąże Alexander Mężykow na Sapieżynskie dobra y Neyburskie dał tymże trzykroc sto piędziesąt tysięcy.

6. Na Lubomirskie dobra od Mężyka y na woysko koronne wzięli talarow bitych cztyrykroc sto piędziesiąt tysięcy.

7. Na ruskie, wołynskie miasta, na Podolski Kamieniec wzięli, na woysko koronne talerow bitych szesckroc sto tysięcy.

8. Przy iuramęcie jego m[o]sci pana Szeniawskiego wzięto na woysko koronne dwanasoiekroc sto tysięcy.

9. Z Siekorskiego przykazu dano xiędzu Szembekowi y Sieniawskiemu przez Czechowskiego y Brodeckiego na woysko koronne rublow szesckroc sto dwadziescie tysięcy.

10. Tymże na Ukraynie w Braszowie 1709 na woysko koronne dano talarow bitych sto tysięcy.

Czyni summa trzydziescie siedem milionow trzydziescie tysięcy. Tych milionow y dopiero Moskwa się upomina u polakow po seymach, a przez co y seymy często nie dochodzą, y ztąd \.45.\ iuż dawno echo nosi się, że po Berezyn Moskwa chce odiechac Ruskiego kraju.

Czasu takowych transakcij, dzielących się w Koronie y w Litwie, ktos te maszerunki woienne y wielką szkodę całemu panstwu Polskiemu dzieiącą się pod pretextem karnawału to iest tancu, wiedząc, że krol j[ego] m[os]c Awgust II w tancach y maszkaradach rad się kochał, takowym figurate opisał sposobem.

Karnawał cudzoziemski w Polszcze ab anno 1701-[g]o ad annum 1705-tum.

Zawołał ktos szalony: Kiedy szalec, to szalec, więc do maszkar! Polska tedy y Litwa biorą maszkary na się ubogich sierot, cara moskiewskiego y krola szwedzkiego opiekunow ; xiąże prymas Geniusza francuzkiego;



Ha : Karnawał



woiewoda poznanski wednie maszkarą krola Awgusta, w nocy archytekta, za ktorym pan Czerakowski woła dla boga m[iło]sci elekcie, żeby nie ewangelicznego hic homo cepit edificare et non potuit consumare, to iest tu człowiek poczoł budowa, ale nie mogł dokączyc; matka iego maszkarę matki Nerona odmieniwszy, occidat opercat modo imperet; senatorowie maszkarę dziadow slepych, głuchych, nachramaiących; hetmani żydow z workami u pasa; żołnierze białych głow z kądzielą w płaszczykach, tchorzami podszytych; Sapiehowie podupadłych szlachty z kordem, a boso; szlachta chłopow; marszałek confederacij warszaw skiey Fabiusza, kiedys rzymskiego, a teraz mnicha w kapturze; damy polskie, szukaiąc kąta bespecznego, cyganek włoczących się, ale iedna z nich czarownice; miesczanie markietanow szwedzkich.

Tak się zordynowawszy szaleią w Polszcze y Litwie, iedni pieszo, drudzy konno, ynni na wozach y saniach slepo, bez woźnice, a gdzie tylko wpadną, więcey płaczu, aniżeli smiechu ludzi nabawią. Aż też iedna partya wpadła do pałacu xiążęcia prymasa, lecz wpadszy do pokoju, zostawa go iuż w jnszey maszkarze, to iest Piłata, starosty pontyskiego, tak do nich mowiącego: Innocens ego sum a sangvine isto, to iest niewinny ia jestem od tey krwi, dosc tego szalęstwa, nie ja tego złego sam przyczyną. Słysząc to, odchodzą \.45.\ z niesmakiem. Aż znowu druga wchodzi partya, ale y xiążęcia w ynszym pokoju y w jnszey znayduje maszkarze , to iest Piotra swiętego pokutuiącego, ze się krola Awgusta zaprzał, iak Piotr Chrystusa. Y słysząc iego afekty nabożne: (Ach qvantum deo, qvantum mundo, qvantum celo animas saluti proprias, qvantum vanitatis corporis et fortunis hujus mundi sum reus) ; to iest Ach iak wiele bogu, iak wiele swiatu, iak wiele niebu duszy zbawieniu własnemu, iak wiele proznosci ciała y fortunom tego swiata iestem winnym.



ӗ



Zdumiała, uciekła czym prędzey. A w tym trzecia przychodzi partija a wpadszy w pałac zostawa xiązęcia prymasa w trzecim pokoju, gdzie arygenteria iego wszytka rozłożona, worki także z pieniędzmi, a on siedzi w maszkarze Zalicheusza celnika, chłopczyk mu slicznie spiewa: Qvid prodest homini si universum mundum lucretur, animas vero suas detrimętum patiatur; to iest Coż będzie za pożytek człowiekowi, ze cały swiat sobie w pożytek przezyszcze, a duszę swą zagubi. A on na to basem odpowiada: Ecce dimidium bonorum meorum do cosacis pavperibus et Polonecio, et si qvem defravdavi reddo qvadruplum; to iest oto połowę moią dam kozakom ubogim y Połoneckiemu, a kogom ukrzywdził, wrocę we czworo. Jeden tedy z pokojowych rospisuie argenterije, ktora ktoremu się ma dostac kosciołowi, przez szwedow zabrane, drugi liczy pieniądze ad restituendum notuie, co komu, tylko że nie znac było czy polskiemu czy szwedzkiemu krolowi, czy krolewicom. Więc y ci disgustati odeszli po miastach y wioskach w naylepszą szaleiąc, \.46.\ ale biskup poznanski y woiewoda łęczycki tak się daleko zapuscili, ze się aż w Saxonij obaczyli, gdzie krola Awgusta zostali, a on pertubam optłcam, to iest przez perspektiwę przypatruię się szalęstwu polskiemu y smieiąc się na to, pije dobrze, na dzikach się przeciwko szwedom zaprawuiąc.




Taniec


W tancu prym maią szwedzi, bo skaczą po francuzku, ktorym na lutni wygrawa Bonasz, poseł francuzki:

Bellonas martisqv[e] favores narremus

Poloni victores orbis decantemus

Nostras summa fortunas fama decantatur

Orbus svascus polono victor proclamatur

Disce prope psallos principesqv[e] tuos

Venerari to par est mores lue stultos. \258\

Polacy iedni skaczą po szwedzku, drudzy po sasku, tylko że złe, dla tego się z nich każdy smieje. Dudowie polacy na dudach im przygrawaią, a dyszkantem chłopczyk noci:

Skaczcie, dudowie, polscy panowie

Tak dudom graią, iuż was też znaią.

Litwa skacze po moskiewsku, a kozacy na kobzach przebieraią, kozaczek spiewa:

Ho-ho, hoy, już że try lita y try nedeli,

Jak moieho muzyka komory zieli,

A ia sirotonka zarzezałem się,


Konowkami, szklankami, kwaterkami zastawiłem się. Sassowie według swey grubey manijery skaczą po niemie[cku], ktorym polacy przy bassie nocą:


Liber Hans krychosman skoro swarbter pije, Kabat pludry popryska, aż mu ciecze z szyie. Wyiadł her sas iako tchorz kurki, gąski, prosięta, Pobrał giełt, poszlamował spiżarnią doszczęta,

Boday diabła ziadł. \.46.\

Wszyscy tedy tancuią wesoło, a wszytko w koło z Prus do Małey Polski, z tey na Rus, z Rusi do Wielkiey Polski, z tey do Prus, zkąd iedno z tego byc musi, że polacy, pomagaią tego tancu, albo pijani zawsze abo oczarowani. Chłopi zas y lud ubogi, lamętuiąc y płacząc duma sobie:


Niestety ż nam teraz na te nasze pany,

Ze nasze skory, iak iakie barany,

To sas, to szwedzi, y ich sarnich łupią, Czyc głowę głupią,

Czy sił nie maią, czy nie staie rady

Krolewstwo w niwecz dla niektorych zwady,

Ba, y łakomstwa ginie y mniemała, Ze ludzi baią.



Kolacya


W tym krol szwedzki iedną kolacyą w Polszcze, drugą car moskiewski w Litwie sprawuią. U stołu krola szwedzkiego wszyscy tylko szwedzi y oficerowie, z polakow nie widac nikogo. Orzeł tylko polski herbowny, warzony y pieczony, na stole. Panowie Sapiehowie z talerzami posługuią, wyglądaiąc rychło, ktoremu Szwedowi co z wąsa spadnie albo rychło im krol szwedzki na talerzu co poda. P[an] Kaweczynski co prędzey talerzy zmywa, alisci ma ogon za pasem. Wielkopolanie z flaszami stoią, iednym wina, drugim piwa, ktorego nawarzyli, nalewaią, a szwedzi wołaią: Gib wein, beynanter!. A gdy tak wesoło szwedzi piią, na wiwat z dział we Lwowie tak dobrze uderzono, że się aż poroztrzasły. Lecz gdy wina nie stało, aż p[an] woiewoda poznanski niesie kielich koscielny, pełen krwie ludzkiey, pan zas podskarbi litewski czarę łez ludzkich, a podali szwedom, aby pili. Szwedzi, podpiwszy sobie winem, ale nie mniey y fantazyą dudow-polakow zrozumiawszy, nie poznali trunku y piią go nienasycenie, wołaiąc \.47.\ coraz: Gib vin, szelm polak!. Pijanych panowie pruscy na nocleg do dworow swoich proszą, lecz im dwory oblwali y osmrodzili, przecież im to miło, że nie sasowie, ale goscie y przyiaciele szwedzi, mil w czym im miasta pruskie aplawduią.




Kolacyą druga


Przy stole zas cara moskiewskiego obacżysz xiążąt Wisniowiecluch, p[anow] Oginskich, Pociejow, Zarankow, Wołowiczow, Kotłow y jnnych. Wszyscy piią za zdrowie krola Awgusta, co raz kobeł litewski, po tatarsku karwasz, kraią, bac się tylko na ostatku potrzeba, skoro iey nie stanie, aby się o ogon samiż się nie pobili. Na obudwuch stołach cukru y marcepanow dostatkiem, tylko to dziwna, że wszytkie na formę albo diabła albo piorunow snadz ludzkiego przeklęstwa: bodaies cię diabła ziedli, boday w was piorum trząs, boday was diabli porwali.

Taniec repetuią. po kolacij nie raz ani dziesięc. A temu wszytkiemu brandeburczyk przypatruiąc się, Szwedowi się dziwuię, moskala uważa, z polakow się smieje. Iednak że ieszcze nie koniec karnawału, bo y na wiosnę opery się zaczną.




Conkluzija


Przeczytawszy ten proiekt, pewnie w mysli stanie:

Kto go to taki pisał, zgadni, mosci panie?

Czy włoch? Nie włoch. To niemiec? Nie niemiec. To z Rusi?

Ktos nie z Rusi. To polak-frant iakis byc musi?

Ani polak. Ktoż taki? Było by po kacie,

Gdyby o nim wiedziono. Dosyc, że go znacie.


Ten karnawał mądremu komu się zdarzy przeczytac iest figurate, niby pod paszkwilem napisany, ze to wszytko działo się w Polszcze, zaczyni odsyłam dla lepszey jllucydacij do xiążki życia Stanisława. \.47.\

Po kanotacie dziejow woiennych w Wielkiey Polszcze y w Litwie y po znaczney przez woyska wtargnione do panstwa Polskiego dezolacij dzielących się, tu wracam się do dziejow, ktore się działy na Rusi y w Mohylowie.

Gdy takowe niesnaski woienne działy się w Polszcze, nie mniey na Rusi y w Mohylowie taż sama działa się kłotnia, iako tez y około dobycia Bychowa partij Sapieżynskiey, bo gdy Jurewicz herst zmarł, a Bildziuk, administrator czy gubernator bychowski, wielce doieżdzał z swą dywizyą, kąputowym, przeciwko ktorego Bildziuka, a ile iż forteca Bychowska słusznie była armatą y ludem woyskowym od Sapiehow opatrzona, nic nie mogli czynie y onomu dac odporu.

Na ten czas (lubo tu dnia y roku nie cytuiq.) przybył z woyskiem litewskim, z tatarami j[ego] m[osc] p[an] z Boncza Sinicki, mleczny W[ielkiego] X[ięstwa] Lit[ewskieg]o, do Mohylowa. Zamek Mohylowski z ekonomią w swą posessyą obioł, ktoremu na pomoc przybyło kilko pułkow kozakow za roskazem Petra Alexiejewicza, cara moskiewskiego. Ten mało co rezyduiąc w Mohylowie, zabrawszy armatę zamkową y gałankę, iako niżey iest opisano, obiegł Bychow . Y srodze się usadziłł, aby go dobyłł, a tak dokoła miasto attakował, że ani z Bychowa, ani do Bychowa przez woysko się przebic nikt nie mogł. A lubo y Bildziuk dobry Sinickiemu z miasta odpor dawał, jednak że Sinicki miał przy sobie bombandera y bombami barzo budynki mioskie łomał y gałanką miasto dziurawił. Czas zas od czasu woyska więcey na pomoc przybywało, w miescie zas prowianta przez woysko poodjadały. A tak Bildziuka iuz w siłach \.48.\ y armaturze szwankuiącego w Bychowie i wiele się przy , nim znaleźc mogło z woyskowych ludzi . . .



Ha : Bychow , u no :



czy pobrano, \259\ a samego Bildziuka z dwoma onego adherentami zkowawszy na Sibir w ssyłkę odprowadzoną.

Sinicki, wziowszy potęcyą nad Bychowską gubernią iako nad zawoiowaną, lud woienny, co był przy Bildziuku, wzioł pod swoią komędę, miasto opatrzył y osadził armatą y strażą, y sam częscią w Bychowie, częscią w Mohylowie, częscią w domu swoim Połuykiewickim rezydował, raz po niemiecku, drugi raz po polsku, iak mu się podobało, stroił, bo po wyięciu Bychowa y po wzięciu w swą posessyą ekonomij Mohylowskiey barzo się wspanoszył. A tak kożdy do niego na usługę, się kwapił, do woyska onego zaciągał się, sług pokojowych, dwornych y rożnych officialistow barzo ubornych y stroynych chował (krotych my po uspokojeniu woyny widzieli, ze przy Sinickim służąc atłas mu na sukniach zdał się byc ciężki , a po służbie ledwo mizerny wywrocony miał kożuszek y to łatany) . Miastu zas, iako niżey się powiedziało, znaczne czynił aggrawacye pomieniony j[ego] m[os]c p[an] Sinicki.

Ten Sinicki dla osobliwego wczesawania się pobudował sobie w Połuykiewicz na rowninie pałace znaczne y barzo stroyne, z malowaniem hałasami, salkami, z bromami, stayniami y wysokim dokoła oparkanieniem, barzo sztucznie y znacznie . Do ktorych pałacow, gdy wraz mularze alias pieczurowie piecow poliwanych, adamaszkowych y ynnych wystawie nie mogli y wygotowac, tedy od mieszczan piecy, gdzie by się ieno upodobało, zabierano y do Połuykiewicz prowadzono, y te piece tam stawiano, przez co mieszczanom znaczna działa się krzywda. \.48.\

Zamek Bychowski, przez krwawą pracę ludzką pobudowany, [nie długo] został. J [ego] m[os]c p[an] Sinicki, iak uczynił zmianę przeciwko nayiasnieyszego cara moskiewskiego Petra Alexejewicza w Bychowie się zaparł. Zaraz ten pałac spusciał, po spaleniu zas miasta Mohylowa ieden rum przewieziony był do zamku Mohylowskiego, a drugi, przez woyskowych moskalow odarty, opalony, zgnił, a resztę tych budynkow chłopi połuykiewscy na opał pozabierali.

Po wyięciu Bychowa tenże Sinicki w roku czyli w pułtora brata swego rodzonego z assistęcyą znaczną y apparęcyą posyłał na Moskwę, potrzebując pieniędzy na zaciąg woyska, gdzie za powrotom z Moskwy barzo wiele przywiozł łudanow, przynamniey na kilka tysięcy sztuk. Przedawał te łudany żyd w kromie na rynku wielkim, gdzie zboże przedaią zamkowey za niesprzedaniem. Niemam wiadomosci, gdzie się podziały.

Roku 1703. In februario luminarz prawosławija swiętego zgasnoł, ponieważ z dekretu naywyszego moderatora ociec Serafion Połochowski, episkop Białoruski, duszę swoią, iako dobrze prawosławia swiętą rządzoncy, w ręce bozkie polecił y z tym się rozstał swiatem w Pieczersku, choruiąc przez kilka tygodniow. A gdy padło echo, że katolicy chcą zabrac ciało (lubo to echo niesprawiedliwe było) , wraz na czas, na to determinowany, cechom wszytkim z bronią y z chorągwiami ryszyc się kazano. Ruszyli się cechi, maiąc chorągwie zwinionę, żałobnym kirem pokryte, także y bębny były nakryte kirem czarnym.



: Służba : Pałac , u no : Smierc marca 2-


A dla ruszenia się mało co bito w bębny y to niemo, y wyszły aż za wał ostatni. A potym ciało na sankach w skrzyni alias w trunie szescią konmi \\ prowadzono y postanowiono w cerkwi Spaskiey katedralney na katefalku przy znaczney apprehensij, na ktorym katefalku stał przez szesc tygodniow. A potym ciało onego deponowane do sklepiku przy cerkwi Spaskiey drewnianey dla pogrzebienia o[ycow], episkopow białoruskich, wymurowanego podług dawnych zwyczajow, że episkop następujący ma ze wszelką celebracyą y publiką przeszłego o[yca] episkopa pogrzesc y cerkiewne ceremonije odprawie. A lubo jasnieoswięcony xiąze j[ego] m[os]c Czetwertynski, episkop białoruski, po smierci fata oyca Serafiona Połuchowskiego prestoł episkopij Białoruskiey otrzymał, ale dla rewolucij woiennych nie mogąc zeszłego o[yca] episkopa białoruskiego pogrzesc, czasu pożaru generalnego ten ociec episkop Połochowski zgorzał, y pogrzeb po nim nie był odprawowany.

W tym roku 1703-m miasto z pospolstwem uczyniwszy poradę, nie pamiętaiąc na wypłacenie kątrybucij znaczney na woysko saxonskie za ordynansem krola j[ego] m[o]sci Awgusta Wtorego, ponieważ na ten czas miasto y mieszczanie zostawali przy perfekcij y przy fortunie, y prowęt kabaczny barzo na ten czas profitował, aże tak w Koronie Polskiey , iako się wyzey namieniło, w Litwie y na Rusi znaczne zaczynali się rozruchy, przechody woiskowe, więc za uczynioną poradą, a naywięcey za promocyą starszych, niby dla bespeczęstwa lepszego miasta y mieszczan, zaciągniono garnizonu do miasta człowieka sto ludzi rozney kądycij (a to nie pomiarkowawszy przychodow z roschodami) , podawano im oręże, iako to szpagy, muszkiety y czapki miedzwieże. Miedzy ktorym garnizonem, iak należy do porządku, byli oficerowie chorą że, szarzanci, kaplarze, a pułkownikiem onych był Teofil Fiedorowicz Szewnia, y chorągiew onych poswięcano w cerkwi Spaskiey.

. . .niony garnizonny żołnierz mię. . ., bo iednych zaciągali, a drudzy u. . . się maszławstwo z swemi oficerami trwało, poki lennik dochodził. A gdy nastąpiły ciężkie na miasta jnteressa y rewolucye woienne miasto scisnęły, a lennik onym nie poczoł dochodzie, ten garnizon rozwlekł się y pouciekał, oprocz tylko ze j[ego] m[os]c p[an] pułkownik ostał się y chorągiew biała z obrazem nayswiętszey panny brackiey.

Gdy iuż, iakom wyżey namienił, był zgromadzony garnizon y po bromach dalnich y w samym miescie porozstawiany, na ten czas miasto, poczuwaiąc się byc przy obronie, otrzymali y zakupili szos od powiatu Orszanskiego za barzo znaczną summę y taryfę od brania szosu rożnych towarow y z kabaku podwyszyli. (A to wszytko czyniono za poradą y wolą starszych person, a pospolstwo do tego nie jnteressowało się) .



, u no , u ;



A to się działo w roku 1703-m na rok 1704. Do tego za wolą y roskazem magistratu y kątrahętow szosowych robiono wały drewniane z bromami y basztami, poczowszy od gury Hwozdowki aż po samy Dnepr, a pale bito dębowe w puł \260\ Dniepra. Tak że y z drugiey stroiły, w Papince toż samo czyniono. Chłud alias drzewo na te wały w kogo tylko nalezli brano, bogatym płacono, a ubogich krzywdzono. A to wszytko budowano ze skarbu ratusznego mieskiego. Doglądaczem był y architektorem tego wszytkiego wyszwyrażony j[ego] m[os]c p[an] pułkownik Fiodorowicz.

Na wybieranie prowętu szosowego naznaczone było mieysce w kamienicy panow Łapickich, gdzie panowie \.50.\ kątrahętowie odbierali dochody . . . mieskiego ynnych rzeczy wiktua[lnych kwa]rtą mierzących się według uczynionego. . . awkcyą jnwętarza, aże tam wiele pano[w]. . ., co tylko iaką summę swą założył na trzyma[nie] . . . [pro]wętu chciał iak nayprzędzey odebrac. A gdy wy. . . trzymania tego szosu y odemknięto w sto. . ., nic tam nie znaleziono, tylko iedne karteczki, co. . . [so]bie brał, aze ynnym doszło, a p[anu] Janowi Korobance nie doszło kilkaset talerow. Ten niegabaiąc katrahętow uformował pretęsyą do całego miasta, pociągał do sądow rożnych miasto Mohylow, sprowadzał na ratusz komissye, jnkwizycye, exekucye, a miastu to wiele kosztowało, ponieważ miasto wwinoł w dekreta. Y po ty ta sprawa konca wziąc cale nie mogła, aż poki pomieniony Jan Korobanko burmistrz w roku 1736-m wespoł z życiem y dokumętami apellował na tamten swiat.

Po wytrzymaniu tedy szosu przez jeden rok znow ten prowętt dostał się w ręce żydowskie, ktorzy podług jnwętarza, przez mieszczan uczynionego, barzo miasto trapili y agyrawowali, przez co y prowętt kabaczny, w manutenęcy mieskiey zostaiący, przyszedł do ruyny a przez niepłacenie kwoty skarbowi krolewskiemu od miasta był odcięty, iako niżey o tym się powie.

Z tych zas wałow, ktore były czynione dla szosu, aby potajemnie nie przejeżdżali kupcy, czasu inkursij moskiewskiey były poczynione drogi na mosty pływaiące przez Dniepr, iako iest nizey opisano, przez ktore szosowe miasto znaczną a znaczną poniosło szkodę y uszczerbek. \.50.\

Tegoż roku z stolicy Moskiewskiey wyszedł srogi ukaz na zaciąg y cara moskiewskiego Piotra Alexiejewicza, ktory zpentrowawszy y zwiedziwszy swą osobą rożne nacye, kraie i narody, upodobał stroy niemiecki y dla tego roskazał, aby ludzie woienni iako y mieszczanie po niemiecku się stroili y brody golili (dgyż przed tym na Moskwie był taki zwyczay, że nie wolno było kozdemu brody golic) . Ale że ten ukaz z wielkim był nieukątętowaniem ludu pospolitego, na ten czas w prostocie zostającego. Inni dla golenia brod za granicę uciekali, (zkąt wzięła się była wielka z ynnemi słobodami) , o czym niżey powiedziano y opisano będzie . Ynni od brod poszlinę do skarbu carskiego po kilkadziesiąt rublow płacili. A ktorzy z mieszczan nie chcieli się stroic po niemiecku, a szedł by ktory przez bronię y przez karauł, tam postanowiony, kazano przyklęczyc a po kolano suknię obrzynac. Y ztąd iest wprowadzony stroy niemiecki na Moskwie, y od tych czas y likwor tobaczny kurzyc y wąchac zaczęto publicznie, a przed tym potaiemnie wąchano y kurzono. Y dopiero w miescie Mohylowie iest takie prawo carskie staroswieckie , ażeby z Mohylowa do Smolęska nikt nie ważył się prowadzic tytunu a ni gorzałki pod winą garłową.



, , u no : Stroy : Prawo



W tym roku 1704-m. Na swięty Heliasz, to iest dnia 20 jula, w czas wieczorny, iak pędziło się bydło, okazała się kometa na niebie , z małey wyniknęła gwiazdy, a potym rozszerzywszy się ku połnocy koniec swoy toczyła, y straszno to było. Na ten czas w wieczor po Cerkwiach y molebny generalne \.51.\ odprawowano. Trwała ta kometa aż do pułnocy . Na ten czas mowiono, iż czasu tego car J [ego] m[os]c Petr Alexiejewicz Rygę szwedzką dostał . . .niewiadomo.

Tegoż roku. Był barzo wielki ciężar na miasto od Sinickiego, gdzie za wydaną sobie od hetmana assygnacyą, aby miasto wypłaciło sto tysięcy onemu, [ciężko] miasto exekwował. A na ten czas miasto nie mogąc się salwowac y bronie, ponieważ kilka chorągwi tu stało na ratusz, zesłał na exekucyą do miasta. Y tak gdy prosie poczęli Sinickiego, aby na miasto był łaskaw y ciężko nie exekwował, tedy tenże Sinicki naraił y nastręczył u swego towarzysza, ktory przy nim że zostawał , u jego m[o]sci pana Krajewskiego, regenta koronnego, aby pożyczyli pięc tysięcy talarow bitych onemu, assygnacyą wypłacili. A tak magistrat chcąc nie chcąc, bo ynnych takowych dla zniesienia tych ciężarow nie okazywało się sposobow, musieli te pięc tysięcy talarow bitych wziąc na kark inieski, y oblig dac na miasto całe, ktore pieniądze na iednym koncu stoła pokazano, a na drugim koncu oblig podpisano. Reszta zas podług assygnacyi roznemi czasy temuż Sinickiemu z miasta iest wypłacona, tak z skarbu kabacznego, iako y z podatkow na miasto y mieszczan ufalanych.

Te pieniądze , pięc tysięcy talarow bitych, takowym się rosporządziły sposobem, gdy roku y dnia pewnego ten wyszwyrazony Krajewski, regentt koronny, umierał: tysiąc talarow legował o[ycam] jezuytom mohylowskim, tysiąc talarow bernardynom mohylowskim, tysiąc talarow dominikanom orszanskim, tysiąc talarow karmelitom \.51.\ mohylowskim i tysiąc talarow bitych xięży missionarzom [wilęskim] . Tey summy tym kąwętom miasto musiało płacie corocznie prowizyi po talerow sto bitych, aż poki do reszty zubożało. Potym przez lat kilka [nie] płaciło , przez co miasto kąwęta wwineły w za pozwy. . . eta trybunalskie. A tak y po dzis dzien ta summa pięc tysięcy talarow bitych wisi na szyi mieskiey y kwota płaci się corocznie podług osobliwych postanowieni. Tylko zaciągnowszy kreditu u rozney szlachty, iedną tysiąc talarow bitych wypłacili xięży missionarzom wilęskim, y to z wielką trudnoscią, by była wlana j[ego] m[os]ci p[anu] Hurce.

W tym roku 1704-m. Ieszcze przed zdzierstwem nad miastem przez Sinickiego stałym, na początku samego roku iachał przez miasto Mohylow poseł polski , woiewoda chełminski, iednooki, do cara jego m[os]ci Piotra Alexiejewicza w rożnych jnteressach całey oyczyzny Polskiey y W[ielkiego] X[ięstwa] Litewskiego], ktorego podług miastu służących spotykano iako senatora z \261\ cechami y chorągwią kupiecką.



Ha : Kometa , no Ha : 5000 t[alarow] b[itych] , no , ; ; do zapłacenia , ; wyprocilo Ha : Poseł



Ten poseł, gdy przez tydzien y drugi z znaczną barzo w miescie rezydował assystęcyą, miasto musiało onego wiktowac, a potym prosił w miescie magistratu, aby onemu z miasta pożyczone talarow bitych tysiąc na drogę, deklaruiąc za powrotem z Moskwy wypłacie lub one przez pewnego swego dworzanina przysłac. Magistrat widząc, iż onego rezydęcya miastu barzo kosztuie, musiało z kabaku, by się dłużey nie bawił, pożyczyc onemu talarow bitych tysiąc, ktore odebrawszy ani sam nie oddał, ani przez posłanca z Moskwy. . . \.52.\




Rok 1706


Rok szczęsliwie następuiący tysiąc siedmsetny szosty nieszczęsliwe miastu przyniosł sukcessia, abowiem w tym roku przechody, przeiazdy woysk różnych, robienie mostow przez Dniepr, bywanie w miescie person znacznych, zesłanie lusratorow sz powiatu, poborcow y deputatow, co wszytko z znaczną mieską było speżą, ktorych podrobnu wypisać trudno, chyba co znacznieyszego niżey w krociusięki opiszę sens.

Tego roku był ekonomem Sinicki y z bratem swoim podstolim , aże barzo był ciężkim na miasto, ktorych gdy magistrat poszedł nowym winszować rokiem, odniesli onym akkomodacij przy zwyczayney kolędzie, aby byli łaskawi, puhar srebrnopozłocisty awszpurskiey roboty, kosztujący tall[arow] 50.

Tegoż roku in januario j[ego] m[osc] p[an] Piszczało , regimętarz woyska komputowego, wyprawił u hetmana litewskiego assygnacyą, aby miasto wypłaciło dwadziescie tysięcy, y gdy miasto ciężko exekwował, musiało wypłacać. Tegoż czasu y prowiant na woysko moskowskie był miastu zakazany. Szlachta smolęska woyskowa stała na gospodach znacznieyszych, Irtorych mieszczanie wiktowali.

Dnia 20 februarij car moskiewski Piotr Alexieiewicz był w Orszy, do ktorego magistrat iezdziłł, prosząc monarszey klemęcij, aby od woyska miasto nie było uciemię żane . Odwieźli pokłonu y przy ynnych akomodacyach odwieźli y położyli trzy pirogi duże na pułmisku srebrnopozłocistym, za ktore pirogi piekarzowi zapłacono z miasta złotych dziesięc. Przyioł magistrat \.52.\ ochoczo y deklarował wszelką łatwosc miastu swiadczyc, iednak że na ten czas musieli prowiant dac na woysko moskiewskie sianem y owsem.



, u : Sinicki : Piszczało : car : Bernardyni



Przy bytnosci delegatow naszych mohylowskich w Orszy przyszli do cara jego mosci dway bernardyni , prosząc ialmużny a powiadaiąc przed carem, ze my, ubodzy zakonnicy, nie mamy z czego życ, tylko z jałmużny. Spytał car: Mnoga li was? Odpowiedzieli, ze wszytkich szescioro. Odpowiedział na to: Tchu su, rastakaja mat, boli wsiu wsielennuju pitajat, a was szestiarych nie prapitajet. A dostawszy garsc kopiejek z kieszeni, dał bernadynowi, a dawszy powiedział: Padi k czortu.

February 25 dnia chorągiew jego mosci pana Oginskiego, starosty zmudzkiego, szła przez Mohylow. Wtedy z miasto nie mało spędowało, staraiąc się o listy ochronne u krola jego mosci Awgusta Wtorego, ale y listy ochronne nic miastu nie pomogli.

Tegoż czasu z powiatu byli ordynowani do miasta lustratorowie Podbierezki, Łukomski, Galimski dla lustrowania gorzałki , iakoż kabaki y cekauz rewidowali , y wiele miastu kosztowało, bo musieli się im akkomodowac.

Dnia 10 aprila moskwa prowadziła armatę do Polski sztuk kilkadziesiąt. Tegoż czasu posyłano z miasta urzędnikow przeciwko Mazepy z winem , z miodem, z chlebem y ynnymi rzeczoma wiktualnymi, ktory to hetman kozacki Mazepa nie był w Mohylowio, ale stał trzy dni we wsi Bryłach niedaleko od Mohylowa, a potym poiechał do cara j[ego]m[os]ci. Wtedy ż y Zaranek jednooki był w Mohylowie.

Maja 3 dnia moskwa przez Mohylow prowadziła \.53.\ armatę do Polski sztuk z kilkadziesiąt.

Maja 5 dnia Jskra, pułkownik płutawski , z woyskiem kozackim stał w polu za bromą Wilęską, ktoremu miasto dawało prowiantt dla ludzi y dla koni. Wtedy ż y armatę kozacką przez Mohylow prowadzono do Polski.

Tegoż roku 1706. Maja czternastego dnia był zakazany miastu prowiant na dywizyą jenerała Baura, do ktorego panowie magistratowi iezdzili do Szkłowa y aby nie dawac prowiantu zagodzili jenerała Baura tynffow tysiąc. Na ten czas padło echo, iakoby szwed zbliża się y bierze się ku Mohylowowi, zaczym z miasta posyłano szpiegow do Słucka, do Minska y daley, ale nie wzięli żadney wiadomosci, bo ieszcze szwed na ten czas nie wkroczył był do Polski. Mieczny y podstoli Siniccy lubo miasto ruynowali, ale zwali się protektorami, zaczym podstolemu Sinickiemu przez exekucyą miasto musiało zapłacie za protekcyą tynfow tysiąc.

Maja 15 dnia kniaz Wołchonski y Gagaryn w kilka pułkow woiennego ludu moskiewskiego przyciągnęli do Mohylowa y stali pod Paszkowem, dla ktorey to starszyny moskiewskiey y bankiet mieskim kosztem był gotowany w domu kupieckim. A gdy ich nie doczekano się na bankiet, tedy wszytkie gotowanie odniesli do nich do obozu, a na woysko, wybrawszy z gospodarzow, dano chleba pieczonego bochenow 500. Tez woysko, przeprawiwszy się przez miasto y Dniepr, stało obozem na Zatraieczu na łąkach. \.53.\ Tegoż czasu moskwa most robiła przez Dniepr na hrabieży ludzi, y koszta dodawano z miasta. Było te budowanie mostu z znacznym expesem mieskim. Tegoż czasu Sinicki ekonom za protekcyą wyexekwował z miasta tynffow 3000.

Dnia 21 maja tenże protektor, j[ego] m[os]c p[an] Sinicki starszy, za assygnacyą hetmanską zakonnikow spaskich, brackich y wszytkich popow mohylowskich ciężko przez swe żołnierstwo exekwował, w czym y magistratt musiał do niego iezdzic do Bychowa (gdyż on wtedy hrabstwo Bychowskie miał w swey dyspozycij) , błagaiąc od swiaszczennikow, y służenija po cerkwach nie było przez dwa tygodnie, aż musieli pomienłonego Sinickiego zagodzic. Tegoż czasu na boże ciało cechi porządkiem swym chodzili, y z armat mieskich dawano ognia, ale wtedy musiała byc nieuwaga magistratowa, iż będąc w takich dolegliwosciach, kazano z armat strzelac.



Ha : Listy Ha : Lustracya B py rewidowalismy Ha : Mazepa Ha : Armata Ha : Iskra Ha : Prowiant Ha : Szpiegi Ha : Most \262\



Maja 24 dnia generał Bour z swym generalstwem, to iest z kilka pułkami woyska moskiewskiego, przybył do Mohylowa, sam w miescie miał stancyą , a woysko stało w poliu pod gurą Myszakowką. Tegoż czasu j[ego]m[os]c p[an] Kocioł, woiewoda trocki, był w Mohylowie, czekaiąc na bytnosc cara jego m[os]ci, a potym przez kilka tygodniow niedoczekawszy się wyiechał do Szkłowa. Wtedy ż drugi most moskwa robiła przez Dniepr na samym przewozie, przeciw Łupołowa, na baydakach.

Maja 30 dnia kurjer od cara j[ego] m[os]ci biegł z listami przez Mohylow do Bychowa do generała Sinickiego, ktory czasu bytnosci moskwy w Mohylowie naywięcey rezydował z swoim woyskiem y adherentami w Bychowie. \.54.\ Tegoż czasu Alexander Danilowicz Mieczykow z woyskiem moskiewskim stał w Homlu z swą dywizyą. Wtedy ż do Mohylowa przybył generał Kikin z woyskiem, a zatym y cara jego mosci spodziewali się przybycia do Mohylowa.

Junia 8 dnia na przybycie cara jego m[o]sci do Mohylowa, miasto oczekiwaiąc wszelkich likworow przysposobiało, iako to wino skupowali, miod sycili, piwa rożne warzyli y na wszelkie wiktualija przyspasabiali się. Aże generał Baier, rezyduiąc w Mohylowie y maiąc stancyą u p[ana] Zacharyasza Awtuszkiewicza w kamienicy, swą kuchnią obciążał miasto, ktorego, aby był łaskaw na miasto, zagodzili przy ynnych akomodacyach talarow bitych 200.

Tegoż roku 1706-ię 15 junia Alexander Daniłowicz Mieczykow z woyskiem moskiewskim y kozackim przybył do Mohylowa w kilka tysięcy . Te wszytkie woysko stało pod gurą Myszakowką.

Dnia 16 junia dla przyięcia cara j[ego] m[os]ci Petra Alexiejewicza piekli cztyry pirogi, za ktore zapłacili piekarzowi złotych szesnascie. Wtedyż przed przybyciem carskim do Mohylowa wydali z miasta prowiantu na woysko moskiewskie żyta miarek cztyrysta. Aże tego z czasu miedzy kromami od moskalow w nocy kradzieżą, a w dzien uszczerbek y krzywda kramnikom działa się, dla tego była warta moskiewska miedzy kromami, aby nikomu szkody nie było.

Junia 21 dnia dało się słyszec, iż car jego m[o]sc iedzie wodą, to iest Dnieprem do Mohylowa. Wraz tedy magistratt, wsiadszy w czołny, iezdzili pod Chołm z pokłonem, ale \.54.\ nie doczekawszy się powrocili do miasta. A armata mieska iuż była porządkiem postawiona po wywodach, y puszkarze z wartą mieska postawieni, ktorym wydano prochu z ratusza dla strzelania na przyiazd carski funtow trzysta.

Nazajutzr, iak prętko dzien letni, poczęto bębnie w obozie, woysko moskiewskie na kilkadziesiąt tysięcy stało w aparacie , dano wiedziec, że car j[ego] m[os]c iedzie baydakiem do Mohylowa. Wraz magistrat poszedł na spotkanie. Przybył tedy car jego mosc baydakiem na hrabiez. Był w tym baydaku y froncymer onego, ale nie wysiadał. Wraz generałow, officerow y niemało polskich panow na spotkanie do brzegu przybyło, y konia dla cara przyprowadzono.



Ha : Bour Ha : Kikin Ha : Likwory Ha : Mieczyk Ha : Prowiant Ha : Car Ha : Przyjazd nucu



A gdy car jego m[os]c wysiadał z baydaka, magistrat na pułmisku srebrnopozłocistym pirog wielki, a na drugim chleb sitny duży pokłonu podali, ale tam na brzegu nie przyioł, abowiem roskazał stanąc z chlebem do stancij. A sam, wsiadszy na konia, z barzo znaczną assistęcyą oficerow, niemcow y polakow, bo na tom czas był j[ego] m[osc] p[an] Oginski, Zaranek y wielu panow polskich, poiachał miedzy pułki, a przejachawszy raz y drugi, tam y owam, z konca do konca kazał dawac ognia, gdzie strzelano przez trzy razy biegącym ogniem, także y z armat pułkowych bito w obozie.

Obiachawszy car jego m[o]sc Petr Alexiejewicz woysko swe ze wszytką assistęcyą, iachał do miasta Mohylowa. A gdy przyiachał, na perechresc dano ognia z mieskich armatt burzących na wywodzie rogowym, potym conseqventer po wszytkich wywodach. A gdy wiachał w bromę Oleyną, dano ognia z armat wedle ratusza. Wiezdzaiąc te formalne słowa mowił: Prawa su izriadna. A iadąc przez rynek, zajachał do cerkwi Brackiey, gdzie na ten czas ociec Trocewicz, jhumen bracki, po służbie bozey moleben odprawował, \.55.\ a mało zabawiwszy się w cerkwi, iachał do stancij generała Baura. A Baur na ten czas miał stancyą u pana Zacharyasza Awtuszkiewicza, burmistrza mohyl[owskieg]o. Y gdy zsiad z konia, wraz magistrat z chlebem uczynił carowi weneracyą y podał pirog wielki y chleb sitny na pułmiskach srebrnopozłocistych. Był wielce z tego kątęt. Car j[ego] m[os]c y magistrat łagodnie przyioł. Żydzi zas mohylowscy także z chlebem przyszli y jesiotra żywego w czopie przyprowadzili, ale car jego mosc na nich ani weyzrzał, tylko chleb od nich kazał przyiąc.

Ziadszy tedy obiad car jego m[os]c u generała Boura y mało co zabawiwszy się, nad wieczor iachał do baydaka y zaiachał do generała Kikina, a Kikin miał gospodę u pana Theodora Kazanowicza, gdzie gdy przyiachał, tedy gospodarz z gospodynią, spotkawszy onego z chlebem z solą, padli u nog. A gdy pytał gospodarza, czym by się zwał, gospodarz nieco wąpiąc powiedział, że Theodor Kazanowicz, Piotrowicz. Car tedy j[ego] m[os]c, ręką po ramieniu iego kładąc, odpowiedział: Połna, nie pugaysia, ia su znaju, szta za twaim batiuszkam maskwu wytieli, na to su wayna była, a maskwa wtagda durna była. Y tam mało bawiąc, obiachawszy pułki, wsiadł do baydaka.

Tegoż samego czasu po tamtey stronie rzeki Dniepra, na Łupołowie na łąkach stało niekrutow trzy tysiące , ktorzy, gdy siadał do baydaka, uczynili okrzyk, prosząc żałowania: Osudar prawedny, pożałuy. Od ktorego okrzyku miasto było przepłoszone, bo ludzie rozumieli, że miasto poczynała moskale wycinac. A zatym car j[ego] m[os]c, wziowszy przewodnikow w Mohylowie, wraz teyzo nocy baydakiem popłynoł z Mohylowa do Kijowa.



Ha : Niekruty



A gdy płynoł Dnieprem y przyiechał przed Bychow, Sinicki na ten czas w Bychowie, rezyduiąc na przyiazd carski, kazał bic \.55.\ z armat. A armata wszytką bychowska y ta wszytką, co Sinicki pobrał z zamku Mohylowskiego, była postawiona około wału bychowskiego. Potym sam Siniski z bratem y z znaczną woyskowych swoich wyiechałł na brzeg assistęcyą, prosił cara j[ego] m[os]ci do siebie na obiad. Ale car nie wysiadał, ale Sinickiego prosił w baydak y tam onego traktował hoynie, y napominał onego, aby był życzliwy iemu, krolowi j[ego] m[os]ci y Rzeczy Pospolitey. A tego car j[ego] m[os]c nie wiedział, że Sinicki był partij szwedzkiey y Sapieżynskiey. Po wyiezdzie carskim wszytkie woysko moskiewskie \263\ wyszło z Mohylowa do Litwy, y mosty porospuszczane dla preyscia baydakow y płytow moskiewskich.

Junia 29 na jmieniny carskie z pochlebstwa czy z boiazni strzelano z armat mieskich, wystrzelano prochu funttow 180 .

Jula 7 dnia baydakow moskiewskich dwadziescie z furażem y z ludźmi szli Dnieprem przez Mohylowy.

Jula 9 Sinicki podstoli z woyskiem piechotnym y jezdnym przybył do Mohylowa y wszędy po mieszczanach stali gospodami , co było z wielką dokuką ludziom. Ten ze Sinickij kazał dac z ratusza armatek trzy y prochu funtt[ow] 25 dla strzelania na przyiazd starszego Sinickiego. Tegoż czasu y aptekę carską prowadzono przez Mohylow do Litwy.

Jula 12 Sinicki starzy przybył do Mohylowa. Na przyiazd bito z armatt w zamku. Wtedy ż chciano postawie szesc cugow konij w stayniach mieskich y na wiekie mieskim, ale ledwa przez akomodacyą odprosili się. Z tym że Sinickim przybyło tatarow chorągwi pięc y stanęli gospodami po mieszczanach. \.56.\

Tegoż roku 1706. Dnia 14 jula j[ego] m[os]c p[an] Sinicki starszy, maiąc o tym relacyą, że na jmieniny cara j[ego] m[os]ci w miescie bito z armat, rozkazał, aby y na jego jmieniny w miescie strzelano. A tak chcąc nie chcąc musieli w miescie bic z armatt; wystrzelano prochu funtow 250. A gdy magistrat tego ż Sinickiego poszedł winszowac patronem, odniesli onemu sztofkę y puhar srebrnopozłociste, kosztuiące tal[arow] 80. A podstolemu Sinickiemu odniesły dywan.

Jula 17 dnia ten żo Sinicki roskazał miastu, aby na chorągwie tatarskie miasto wypłaciło za assygnacyą hetmanską trzydziescie tysięcy . A tatarowie dzien po dniu ciężey a ciężey mieszczan trapili. Zaczym obruszył się był lud, wderzono na gwałt, biegli ludzie koniecznie, aby tatarow z miasta wypędzic, a tatarowie w kotły na trwogę zbiegli się do kupy. A sam starszy rotmistrz tatarski (ktory stal na ten czas gospodą u pana woyta Huka rocznego) , wybiegszy z niemałą kupow tatarow przeciw tumultu, y poczęli strzelac z pistoletow w gurę y w tym razie tumult rozgromili. Y magistratowe osoby przybiegszy tumult uhamowali. A wraz tatarowie magistrat w dom p[ana] woyta rocznego za wartę wzięli, exekucyą na ratuszu ciężko postanowili. A tak w domu p[ana] woyta za wartą całe miasto taxowano y podatek wraz wybrano. Te tatarowie, odebrawszy od miasta pieniądze, wyszli z Mohylowa na dobra Sapieżynskie.

Jula 22 pułk moskiewski, nazywalący się Tasmontow, szedł przez Mohylow, ktorym wybrawszy z secion dali chleba bochanow dwiescie.

Tegoż czasu, iak wyszli tatarowie, zaciągowe żołnierze, piechotne y jezdne, Sinickie[g]o, stali ieszcze po gospodach, a tak w tym interessie, aby kazał ustąpic, chodzili do podstolego Sinickiego. A tak \.56.\ za daniem akomodacij tysiąca tynffow woysko ustąpiło przecz z Mohylowa.

Tymi dniami, to iest 6 awg[usta] ię baydaki szli generała Naryszkina, także baydaki generała Gałowrina , płyty rożne, na ktorych było rożnych zapasow y armatury woienney, także y ludu woiennego, na ktorym był starszym Prędt Fandyarff, pułkownik artillerij moskiewskiey, ktorym miasto musiało dawac chleb.



Ha : Jmieniny Ha : Baydaki Ha : Sinicki Ha : Konie Ha : Jmieniny Ha : Tumult Ha : Baydaki



Widząc y cerpiąc wielkie ciężary miasto, uradzili, aby wysłac z magistratu posłowb do cara j[ego] m[os]ci y do Mężyka, gdzieby onych możno znaleźc, staraiąc się o listy ochronne, iako 20 awgusta y wyprawili s posrzodka siebie znacznieyszych osob.

Septembra 2 dnia pułk pieszych niekrutow szedł przez Mohylow w barwie obszarpaney a wszyscy z drewnia[ny]mi muszkietami.

[Septem]bra 18 dnia przyiechał w kilkusett koni komędantt Hawryło Wasilewicz Nosow od pułkow carskich do Mohylowa, ktory wraz porospisywał jmieniem carskim uniwersały po wszytkim powiecie, y miastu, roskazał, aby podług taryfy podymnowey orszanskiey powiat Orszanski y miasto od kozdego dymu podług uniwersału gotowali siano, obrok, krupy, wszelkie wiktualia, y do Mohylowa prowadzili. Wtedy na ten czas siano odbierano na wagę y słoninę, a owsy y krupy na miarę. A to na pułki moskiewskie, ktorzy mieli przyciągnąc z Kijowa do Mohylowa. Tegoż czasu dla przechodu tych pułkow moskale poczęli robic most przez Dniepr, ktorym y z miasta dodawano ludzi dla prętszey roboty. \.57.\

[Okto]bra 10 dnia przyciągnieli pułki moskiewskie do Mohylowa, to iest pułk Preobrażenski, Siemionowsld, Szeremetow, ktorzy po całym miesięcie stanęli gospodami, w naymnieyszey izdebce było po człowieka dziesiąciu, strawowali się z prowiantu. A połk Kielin, maiący w sobie ludzi 3000, stał na Łupołowie, a kazna pieniężna stała w cekawzie mieskim. Warta placowa z armatą, z prochem y z kulmi stała na rynku mieskim wedle domu kupieckiego. Komędę miał nad tymi pułkami generał Czambarsow, ale był ciężki na miasto, także pułpułkownik połku Preobrazęskiego Marka Bahdanowicz, ktory był pozwolił żydom wodkę szynkowac, ale miasto temu zabiegaiąc zagodziło onego rublow dwiescie. Tegoż czasu za niewydanie prowiantu z miasta była exekucya po panach radnych, y cały magistrat był za wartą. Ale na ten czas, gdy posłowie miescy przybyli od cara jego mosci z listy ochronnymi y prezętowali generałowi Czambrasowi, nieco miastu stanęło folgi.

Nowembra 9 dnia moskiewskie pułki dawali ognia, y z armat bito, a to tey racij, że moskwa gdzies w Polszcze szwedzkiego woyska szmat zbiła. Prochu do armat dano z miasta funtow 60. Na ten czas lubo y listy ochronne carskie miało miasto, ale perpartem musiało wydac prowiant na pułki moskiewskie, y generałowi Czambrasowi dali akkomodacij czerwonych złotych sto. \.57.\ W tymże miesiącu nowembrze spodziewali się cara jego mosci do Mohylowa, ale nie był. Pułki zas moskiewskie zimowali przez całą zimę w Mohylowie aż do wiosny, poki powodź spadła. W tym roku tannosc była na zboże y na wszytkie rzeczy strawne.

W tymże roku pewnego dnia y miesiąca był car jego mosc Piotr Alexiejewicz w Minsku. A tam w Minsku mieszkał xiądz Karol Pancierzynski, maiący tytuł biskup neopolitanski (ktory potym był biskupem wilęskim) .



Ha : Posły B 7 bra B py 8 bra Ha : Pułki ; , 6. miescie



Prosił tedy cara jego m[o]sci do siebie na bankiet. Car jego m[o]sc iako przezorny y ciekawy, chcąc przypatrzyc się ludzkosci pomienionego biskupa, z swoią assyastęcyą znaczną przybył na obiad, gdzie widząc \264\ wszelki hoyny w iedzeniu y w likworach dostatek, po odprawionym bankiecie pyta się u biskupa: Mnoga li w tiebie iest poddanych? Odpowiedział biskup, że barzo nie wiele. Powiada: Atkudawa imijesz takye dastatki y prepitanije? Biskup tedy na to odpowiedział: Ztąd mieszkam, że iednych powadzę, drugich pogodzę. Na te tedy słowo car j[ego] m[os]c plunowszy odpowiedział: Tchu, rastakaja mat, chud twoy promysł. Daytie iemu za abied sto rubley. A więcey nie dyszkuruiąc odszedł od biskupa.

Po ominioney zimie, gdy iuż nastąpiła wiosna y powodź spadła, za ordynansem carskim pułki, ktore \.58.\ stały na konsistęcij w Mohylowie, wyszły do Litwy. Y nie mało pułkow szło przez Mohylow, ponieważ był odgłos, że szwed łuż wyszedł z zagranicy pruskiey do Litwy.




Roku 1707


Tego roku ustawicznoscią to do Litwy przez Mohylow, to z Litwy za Mohylow moskiewskie przechadzały się woyska, zkąd branie koni na podwody, dawanie prowiantow, karmienie przejezdzaiących dragunow y piechotnych sałdatow, naprawowanie mostow, stancye po mieszczanach znacznych y nieznacznych ustawicznoscia w miescie trwało. Pod Kopysięm zas woysko znaczne piechotne y konne na kilkadziesiąt pułkow stało y tam robili okopy wielkie. Na kopanie tych okopow dawano chłopskiego ludu z rydlami y siekieramiz całego powiatu Orszanskiego po kilkasett na tydzie , także z ekonomij Mohylowskiey y z samego Mohylowa na tydzien dawano y wysyłano po człowieka dwiescie dla kopania tych okopow. A te okopy kopano z tey racij, iż szwed miał w Kopysiu Dniepr przebrawszy się, gdyż w Kopysiu na ten czas tak Dniepr był miałki, yż konne woysko po wodzie mogło się przebrac na drugi bok y isc na Moskwę. A tak tam woysko moskiewskie fundowało się, aby w Kopysiu szweda nie przepuscie przez Dniepr.

Tegoż roku. Niejakowysci pułkownik moskiewski Wojeykin , maiący pod sobą 3000 piechoty, sprawiwszy ordyna[n]s u cara j[ego] m[o]sci, przycłągnoł do Mohylowa y wraz zakazał, aby podług ordynansu z miasta wyliczono na iego pułki dziesięc tysięcy tynfow, ktorego gdy proszono, błagano, żadną miarą nie uproszono. Y gdy ciężką a nieznosną na całe miasto postanowił exekucyą, grożąc biciem, męczeniem, musieli za iedną noc złożyc onemu z całego miasta y wybrac dziesięc tysięcy tynffow. \.58.\ Tego roku 1707. Gdy iuż Sinicki mleczny y drugi, podstoli , nie maiąc inklinacij do cara j[ego] m[o]sci y woyska moskiewskiego, dobrze się ufundował u fortecy Bychowskiey, maiąc przy sobie piechoty niemało y konnych w samym miescie y swoiey tez dworney assistęcij, fortecę y bromy armatą bychowską y tą, ktorą pobrał w zamku Mohylowskim czasu dobywania Bildziuka, obtoczył y obwarował, na wału przy armatach wartę scisłą postanowił, kłod dużych niemało do Bychowa nawozie kazał , nożow dużych szrubowanych na kilkanascie wozow w Bychow wprowadziłł, a konnych tatarskich chorągwi, ktorych przy sobie na kilkanascie miał, na wybieranie pieniędzy na dobra Sapiezynskie y na ekonomią Mohylowską rozesłał. A iuż będąc dobrze ufundowany na fortecy, uczynił konszachta z szwedem , donosząc, że chce szwedowi wszystkiemi siłami na moskala pomagac.



Ha : Kopys Ha : Okopy Ha : Woieykin Ha : Sinicki Ha : Armatura Ha : Conszachty



Krol szwedki onomu za to podziękowawszy dał mu otuchę, że w krotkim czasie będzie z woyskiem na Rusi. Potym ten że Sinicki pisał listy potaiemne do Sapiehow o swoim przedsięwzięciu, oznaymuiąc, że onym dopomagac przeciw Moskwie y Rzeczy Pospolitey gotow. A tak Sapiehowie za tę życzliwosc Sapiezankę, Sapiehy Mereckiego corkę, oddac za onego w małżęstwo deklarowali, przy tym obiecali onemu pod pretextem R[ze]czy P[ospo]ll[i]tey przysłac fortelnie kilka połkow na sukurs piechoty y jazdy Sapiezynskiey niepochybnie w prętkim czasie.

Ten że Sinicki, będąc wsparty nadzielą tak od krola szwedzkiego, iako y od Sapiehow , codzięnno w oręże przyspasabiał się, maiąc iuż w pogotowie armaturę woyskową, prochi, kule et id genus codzięnno na trąbach, kotłach, przy winie z swemi koadjutorami y adherentami, tudzież consiliarzami weselił się y bankietował, gdyż miał obfitosc zboża y wszelkich wiktualnych rzeczy dla siebie y ludzi woyskowych w Bychowie. \.59.\ A gdy chciał wiedziec, co by się działo w Litwie y na Rusi, rozesłał szpiegow potajemnych po miastach, miasteczkach, a sam z swemi consiliarzami wszedł w radę , iakim by sposobem uczynic zaczepkę z moskalami, kozni rożnie radzili. Alic pod tę radę przyszedł ieden szpieg , mowiąc, iż od Borysowa po tey stronie spotkał koznę carską, to iest kilkanascie fasek kopiejek (a te kopieyki prowadzono do pułkow moskiewskich na płacenie żałowania woysku moskiewskiemu) , prowadzi moskwa w barzo małey assistęcij . Ktora nowina posmakowała kożdemu, y wraz wyprawiono z Bychowa starszych assistętow y ochotnika, koni z pułtorasta, ktorzy dniem y nocą biegac w lesie na tę kożnę nabiegli, moskalow, przy ney będących, ktorzy także odpor dawali, człeka trzydziescie z gurą zabili, ynni moskale pouciekali . A ci adwersarze beczek z kilka kopiejek rozsiekli gdzie kto chciał, to sobie kopieyki chwytał, a ciesząc się z tak znaczney dobyczy te wszytkie kopieyki w faskach będące do zamku Bychowskiego zaprowadzili . Z ktorey dobyczy y oraz z zawodu pierwszego y z zaczepki Sinicki wielce był kątett, czekaiąc sobie co godzina na sukurs od Sapiehow y na przybycie szwedzkie, ale to wszytko chybiła nadzieja.

Ci moskale, co żywo od kozny pouciekali, przybiegszy do bliższych pułkow, gdyż na ten czas wszytkie woysko do Litwy komędrowano moskiewskie, dali znac o najeździe przez comędę Sinickiego na koznę, o odebranie oney y zaprowadzenia do Bychowa (gdyż ieden moskal potaiemnie wslad za kozną na koniu bieżał, gdzie by się podziec miała) . Z tamtych pułkow przez kuriera dniem y noco dano wiedziec do starszego generała, od jenerała ordynowano z listami do samego cara j[ego] m[os]ci, a nim od cara j[ego] m[os]ci przyszła wiadomosc, co by z tym czynie. Z porady starszyny Baur generał z swą dywizyą przyciągnoł pod Bychow \.59.\ w kilkadziesiąt pułkow, także Wołchonski generał z swą dywizyą, a stawszy opodal Bychowa nim poczęli okopy robic .



Ha : Sukurs Ha : Nadzieja prożna Ha : Rada Ha : Szpieg Ha : Kozna Ha : A to działo się z wiosny na lato Ha : Zdobycz Ha : Baur Ha : Oblężenie



Tym czasem znaczne pieniądze, co tatarze po włosciach Sapieżynskich wybierali, potaiemnie w nocy są wwiezione do Bychowa. Ale tatarskie chorągwie nie mogli się \265\ powrocie do Sinickiego, gdyż moskwa po grogach y scieżkach scisłe pasy pozalegali, nie dopuszczaiąc żadnego przyiazdu do Bychowa, ni jezdnemu ani pieszemu. A tak się Bychow zamknoł.

Widząc Sinicki, że iuż się z moskwa zawod uczyniłł, a sukursu żadnego od Sapiehow nie widział, gdyż dla mnozstwa moskwy trudno było przeysc do Bychowa sukursowi, iednak nie tracąc animuszu, mężnie obstawał przeciwko moskwie. Zaraz roskazał, w kłody naszrubowawszy nożow, tymi kłodami wszystek wał otoczyc , także y w jnne na to przyprąwne. tramy nożow naszrubowawszy wkoło wału w kilka szarow pozawlekac potajemnie, aby moskwa czasu dobycia Bychowa nie mogła lezc na wał. A mocno ufundowawszy się kazał dac ognia z kilkadziesiąt armatt burzących przeciwko moskwy, daiąc publicznie znac, że już iawny onych iest nieprzyiaciel. Ale moskwie te strzelanie nic nie szkodziło.

Moskwa zas, wypatrzywszy mieysce snadnieysze do przystępu y wzięcia fortecy dzien ode dnia pomalęku suiąc się okopami, pod miasto tak się blizko przysuneło , ze mozno było z obozu moskiewskiego do miasta z armat bic y bomby y granaty rzucac, a Sinicki nic im radzie nie mogł podług woiennych fortelow. Tym czasem przykaż carski przyszedł do generałow moskiewskich , aby wszytką siłą onego dobyto, to iest Sinickiego, a dobywszy aby prowadzoną na Moskwę. \.60.\

Moskiewskie woysko, nie ydąc obles do przystępu, ale z letka pierwiey z armat do fortecy dawano ognia, potym bomby y granaty małe poczęły rzucac , ale nic fortecy nie mogli szkodzie, bo małe bomby, chocz gdzie y padły do budynkow, małą szkodę czynili. Toż samo y Sinicki czynił, naywięcey z armat burzących bił na oboz y nie bez tego, aby kogo nie poraził, a naywięcey z gałanki.

Widząc moskwa, że forteca bomb a ni garnatt małych nie lęka się, wielkie bomby y granaty poczęli puszczac mozdzerzami do miasta , ktora gdzie upadła, wielką szkodę w budynkach y ludziach czyniła. Zkąd mieszczanie barzo w tym oblężeniu wątpili, iednak na wale musieli stac wespoł z żołnierzami po wywodach. Także y żydzi bychowscy y w szabat z strzelką pilnowac wału.

Iednego dnia, gdy z obu stron strzelanie ucichło y żaden nie odzywał się z strzelbą, a moskwa wzięła wiadomosc, w ktorym pałacu w zamku Bychowskim rezyduie Słnicki, czasu tedy samego obiadu , ieden nłemiec był biegły w puszczaniu bąb (a w zamku Bychowskim ustawicznie człowiek na gurze siedział y gdy widział, że bomba leci, dawał znac, aby się kryli po sklepach) , zważywszy godzinę obiadu, narychtował dużą bornbę, aby w ten samy pałac, gdzie obiad iedli, padła. A narychtowawszy z wielką pilnoscią gdy mozdzerz zapalił, wraz ten człowiek, bąb lecących pilnuiący, dał zna przy stole siedzącym y obiad iedzącym, iż bomba leci. Wszyscy od stołu precz gdzie kto mogł po sklepach pokryli się, a bomba , strzod tego pałacu padszy, wierzch zamkowy y stole pogruchotała, a na samy stoł, gdzie potrawy stali, padszy wszystko porozrzucała, gdzie okna wszytkie od grzmotu powypadały, a tamże w pałacu rospększy się mur podziurawiła, porysowała y po wysciu materij tam przyprawioney usmierzyła się.



Ta ; . . drogach Ha : Ostrożnosc Ha : Moskwa Ha : Ukaz Ha : Bomby Ha : Garnaty Ha : Bomba na obiad : Ruyna



W kilka godzin, kożdy zostaiąc w wielkim strachu gdy powychodzili z sklepow , y sami Sinitcy, obawiaiącslę, aby znow drugiey, srozszey bomby na obiad nie przysłano, wszyscy spusciwszy nosy na kwintyrozno poroschodzili się y obiadu iesc nie mogli, a radę do jutrzeysze[g]o dnia suspędowali. \.60.\ Nazajutrz, gdy moskwa znow ustawicznoscią poczęła puszczac bomby do miasta, a Sinicki z swemi adharętami wszedszy w radę pytał się, co by z tym czynie, iedni acz nie chcąc cieszyli, żeby iakim takim terminem opugnowac się, drudzy pocieszali, iż sukurs od strony Sapieżynskiey gdy nadeydzie, wszyscy obses na odsiecz, ile sił stanie wynisc deklarowali. A lubo y kozdy iuż wątpił, iednak po sobie żadne[g]o wątpienia nie podawał. Iednak uradzili posłac dobysza podług trybu woięnego z bębnem, prosząc frysztu u woyska moskiewskiego do rozmyszlenia na dwa tygodnie, ktorego dobysza starszyna moskiewska wysłuchawszy żadnego nie dała responsu, ale onego z pokojem odpuszczono.

Na drugi zas dzien z porady starszyny moskiewskiey ordynowano barabanszczyka z bębnem, ktory pierwiey zdaleka bębnił, potym przybliżaiąc się do bromu drugi raz, przed samą bronią trzeci raz. Y wraz officerowie bychowscy, wyszedszy za bromę, barabanszczykowi oczy scisłe chustką zawiązali, aby nic nie widział, co się dzieje w miescie Bychowie, y zaraz poprowadzili onego do fortecy. Tam po fortecy wszytkiey, po ulicach y przeułkach pomienionego barabanszczyka wodzili z zawięzanymi oczyma wszędy, każąc przed officierami prezętowac oręże z tey racij, iżby moskale mniemali, iż tam w Bychowie wielka moc okazuie się woyska rożnego. Y około iedney warty pomienionego barabanszczyka prowadzono dziesięc abo więcey razow. A gdy iuż przyprowadzili na zamek do Sinickiego przed pałac, kazano w sieniach barabanszczykowi oczy odwiązac, ktory spoyzrzawszy na assystęcyą Sinickiego widział, że w sieniach iedni z dobytemi pałaszami, drudzy z flintami moc wielka ludzi stoi y assystuię, w samym zamku jazdy polskiey gmin znaczny (a to czyniono \.61.\ na prezumpcyą dla mniemania, jż partya Sinickie[g]o może dac odpor moskalowi) . Y gdy pomieniony barabanszczyk wszedł w pałac Sinickiego, tam nadto widział officerow niemieckich hożo przybranych, polakow zgraię, kredęss od srebra y ynne apparęcye. Y pierwiey niż spytano, z iakowym by raportem przyszedł, dano barabanszczykowi kieliszek wodki dobrey, ktory napiwszy się smieley poczoł mowie w te słowa: Haspadin Sinickay, nie pragniewaysia, ia, barabanszczyk, zdio k waszay miłasti prisłan, szta naszy haspada jenerały nie dajut wam sroku na dwa tyzdnł, a poneże imijesz razmyslatisia, daietsia tiebie srok na tri dni. Pa troich dnioch aszcze nie smiritisia, pristup k horodu wseju siłoju budet, a poneże nasilstwom dastanutt horod, ohnem da meczem porażen budett.

Sinicki, po sobie żadney wątpliwosci z swemi adherentami nie podaiąc, odpowiedział barabanszczykowi: Stanie nam tak wiele sił, damy odpor. A zatym poczęstowawszy barabanszczyka y dawszy onemu z kieszeni dyszkrecij czerwonych złotych kilka, kazał onego odprowadzic za bromę. Ktorego barabanszczyka wyprowadziwszy do sieni, znow oczy onemu chustką zawiązali y tymi ż ulicami y przeułkami wodząc iak pierwiey \266\ do bromy przyprowadziwszy oczy odwiązali y za bromę wyprowadzili.



Ha : Strach Ha : Odpowiedz Ha : Barabanszczyk



Barabanszczyk, przez bębęn oddawszy honor, od bromy prosto szedł w szance do obozu y tam starszynie swey o odpowiedzi Sinickiego uczynił relacyą.

Sinicki po wyprowadzeniu barabanszczyka wszedł z swoiemi w scisłą radę , co by tez temu miał byc za koniec, gdyż widział, iż zewsząd w oblężeniu, sukursu ni skąt nie spodziewac się. Wszyscy tedy ogulnie uczynili radę, wziąc na namowę z obu stron pod kądy[cy]ami, ktore będą się proponowali. A na trzeci dzien z Bychowa ordynowamo dobosza prosząc, aby wzięto na namowę y officerowie, aby z obu stron zszedszy się o traktatach certo[wae] r. \.61.\ Na dzien determinowany zszedli się officerowie z obu stron, acertuiąc o traktatach , odłożyli do porady y rezolncij wyszszych głow tego interessu kąkluzyą.

Po wielu takowych z obu stron kątrowersyacli, gdy iuż przychodziło do zakąkludowania tego jnteressu, wysłał Sinicki z swoiey strony podufałych officerow do namowy z takowymi kądycyami; naprzod, jz pryncypał onych Sinicki poczuwa się w tym do grzechu, że niesłusznie z jnstynktu adharentow swoich koznę carską rozbił y rokosz przeciwko carowi jego m[o]sci podniosł , za niesłusznosc to sobie przypisuiąc; po wtore, aby bez żadney detęcij mogł byc uwolnion z substancyą, z konmi, czeladzią, z officerami y wszystkim iego woyskiem, y w ktorą kolwiek aby onemu wolno było się udac stronę pod przysięgą, że do smierci przeciwko cara j[ego] m[o]sci z swemi adherętami ręki podnosic niema; trzecie, aby miasta Bychowa nie zrabowano. Y ynne kądycye sobie wymowił, tudzież aby armaty bychowskiey nie brano. Ktore kądycye dla dłuższego pisania opuszczam.

Moskiewscy jenerałowie, maiąc iuż sobie przysłany od cara j[ego] m[os]ci order, aby Bychowa dobyc y Sinickiego na Sibir zaprowadzic, chytroscią na wszytkłe pozwolili kądycye a czyniąc kądąlęcyą Sinickiemu y partij swoiey, aby przez przystęp do fortecy z obu stron lud niewinny nie ginoł, przystąpiwszy kądycyom, dzien obięcia miasta y fortecy Bychowa na dzien pewny złożyli y naznaczyli.

Sinicki, daiąc wiarę traktatom, z moskwą uczynionym, kazał ładowac karawany , pałuby, wozy pieniędzmi, wiktualnemi rzeczoma, winem rożnym, orężem, będąc tey otuchy, ze moskwie podawszy fortecę y miasto, sam w iakie chce wyiedzie kraje.

A gdy przyszedł dzien, naznaczony iuż moskwie Sinickiemu poddawac się z woyskiem, miastem y fortecą , kazał Sinicki swym officerom y woysku iak naylepiey stac w aparacie. Moskwa także, iak miała isc na przystęp, tak stała wszystka około wału z wszelka znaczną aparęcyą. Kto nad czym był postanowiony, ze iedni szli \.62.\ pułkami, wioząc armatę burzącą, inni armatki małe pułkowe, bombadery prowadzili w możdzerzach bomby, granadiery granaty wielkie, ynni zas ręczne małe, drabiny na kołach przyprawione iak pod wał podkocic, ynni szli z siekierami y ze wszytką armaturą, na dobycie fortecy przysposobioną. Na ostatek stała piechota z dobytemi pałaszami, iż ieżeli by iuż miasto było dostane, aby w pien wyciąc y miasto spłądrowac.



Ha : Rada ; : Traktata e Ha : Kądycye : Chytrosc Ha : Droga Ha : Podanie fortecy



A gdy tak w znacznym aparacie moskiewskie stanęło woysko, y wszyscy się iuż pod wał przybliżywszy czas nic mały, poki bramy odtworzono, stali w stroju, tak woyskowi, iako generałowie y officerowie.

Sinicki także z znaczną apperęcyą adharętow swoich, assistętow y woyskowych, kazał wszytkie u fortecy pootwierac bromy (mniemaiąc, iż to onemu wydzie za sztukę) y woysko swoie piechotne y konne w musztrze y ordynansie woyskowym postanowic rozkazałł. A przywitawszy się w bromie z obu stron winszowali ieden drugiego, iż bez żadnych marsowych utarczek, bez szkody fortecy y obywatelow bychowskich ta niesnaska iest zakąkludowana . A iedon drugiemu wszelkich pomyslnych sprzyiaiąc sukcessow, abinwicen ieden drugiemu regratifikowac deklarowali y służyc w przyiazni y komitywie dobroy. A tak strona moskiewska, nie ydąc wprzody do fortecy, ale tak sami, iako y Syniccy, z swemi oficerami wsiadszy na konie dokoła fortecy obiechali, woyska ktorego znaczna była liczba, przeyzrzerzeli (gdzie Siniccy moskiewskiemu modorunkowi y musztrowi dziwowali się) . A gdy iuż do bromy tey, gdzie się witali, wszyscy wiezdzali , generał Baur iako starszy komędatt tylko kiwnoł kapeluszem, alic wnet wszytkie woysko moskiewskie, około fortecy stoiące, biegący dało ogien. Gdy się iuż wszyscy przybliżali się ku zamkowi Bychowskiemu, to iest generałowie y oficerowie obustronni, wraz Sinickiego woysko, po wałach y ulicach stoiące, dało ognia z oręża y z armatt małych y burzących bez kuł. \.62.\

Gdy wszytka zgraia generałow, oficerow moskiewskich y Sinickiego polskich, potrzebnych y niepotrzebnych, wiachawszy na zamek Bychowski , iak weszli do pałacow, a iuż stoły przysposobione były w likwory, w rożne iedzenia nadzwyczay obfito, poczęli przy kapelijach na to przysposobionych pic, hulac, bankietowac, obiady iesc. Tym czasem pod czas tego bankietu moskiewskie woysko pomalęku do fortecy Bychowskiey przebrało się, ktorych połowa przed fortecą woyskowa została się, a połowa po wałach, ulicach y około zamku fortecę okrążyli y opasali, y w samym zamku przy karawanach, pałubach y wozach stanęli barzo scisłe. Po ktorym bankietowaniu, gdy iuż noc nastąpiła, kożdy officyalista do swego połku brał się na noc, y do stancij naznaczoney p[anowie] zas Siniccy z swemi pomocnikami w pałacach zamkowych gdzie kto miał mieysce spac układł się.

Po tak znacznym bankietowaniu, iako to w lecie noc mała, kozdy, oprocz moskiewskiego woyska, musiał smaczno zasnąc, alic zaraz komędrowano ludzi moskiewskich kilkasott , ktorzy przy kożdych drzwiach pałacowych po kilkadziesiąt z dobytemi rapierami, z bagnetami y po innych gospodach stanęli, barzo scisło odprawuiąc wartę w zamku Bychowskim y rożnych stancyach, gdzie kto znaydował się. Poki zas panstwo odpoczneło y wyspało się, a ponu innemu a ile partij Sinickiego cos y we łbie trwiało, gdy ze snu powstawali, widzą, że złe, bo iuż swey warty niemasz u kożdego, ale moskiewska. Nazajutrz o pułdniu znow starszyna moskiewska ziachała się na zamek Bychowski, gdzie w żadne ne wchodząc kątrowersye bezpieczno pili, hulali, bankietowali y znow się rozjechali.



Ha : Bromy otwarte Ha : Obiazd Ha : Strzelanie Ha : Strzelba Ha : Bankiet : Warta



Na trzeci dzien generałowie y officerowie moskiewscy, raniutęko obiezdzaiąc fortecę w samym miescie, woysku \267\ Sinickiego wraz kazali, aby oręze z siebie zdięli, od armat y jnnych wart odstąpili, a moskwa, iako maiąca w tym zwierzchnosc, kazała swemu woysku miec \.63.\ scisłe a scisłe karauły. Woyskowych zas ludzi Sinickiego kazano pobrac pod wartę, a armaty burzące y pułkowey wprowadzono do fortecy, ktorych cręs[c] postawioną srzod rynku Bychowskiego, a samy korpus armat burzących stał w zamku Bychowskim z bombami, możdzerzami y garnatami. Po objechaniu fortecy generałowie z assistęcyą officerow, ziachawszy do zamku Bychowskiego , politycznie panom Sinickim ze wszystkiemi pomocnikami, poradcami y woyskiem onych kazali się gotowac w drogę. Sinicki, powątpicwaiąc przyrzeczonym traktatom zaszłym, nie wiedząc w iakawą gotowac się drogę, chciał weysc w poradę z swoimi adherętami, ale trudno, bo iednego do drugiego moskwa do porady nie dopusciła. A tak wielkie w Bychowio stanęło wątpienie.

General Baur z drugiemi jenerałami ieszcze po wysciu dwuch dni, przyiechawszy na zamek Bychowski z znaczną assystęcyą woyska, z karawanami, pałubami, wozmi, fortecę Bychowską w swoią obieli posessya . A p[anom] Sinickim, przygotowac rozkazawszy lektykę parokonną, politycznie wsadziwszy do tey lektyki, ręce y nogi skowac kazali y barzo scisły konwuy, aby prowadzili na Sibir, przystawili.

Sinitcy bracia, mieczny y podstoli, będąc okowami a w wielkim zostaiąc niebespeczęstwie, na żywy bog prosili generałow, aby słudzy onych, pomocnikowie, consiliarzowie y woysko piechotne y konne było wolne według traktatow. Z ktoremi iak się stało, zadney nie otrzymałem wiadomosci, tylko to dobrze wiem, ze Sinickich prowadzono przez Mohylow dwoch okowanych na lektyce parokonney, a za onymi iako pierwszego konsiliarza wieźli na prostych kolosach Michała Pietucha, a żadney assistęcij partij Sinickiego nie było. Ktorych iak prowadzono przez Mohylow niżey się opisze. Generałowie moskiewscy, przydawszy kilkanascie pułkow woyska moskiewskiego dla odprowadzenia Sinickich do granicy smolęskiey, sami z znacznym woyskiem dla dalszey dyspozycij fortecy rezydowali w Bychowie. \.63.\

Ostatnich dni jula prowadzono Sinickich przez Mohylow przy znaczney moskiewskiey assistęcij. Naprzod szła piechota, w moderunku znacznie okazałym woiennym, z znaczną muzyką y bębnami, potym iachała dragonija kilka pułkow z dobytemi pałaszami, potym przed lektyką, w ktoroy skowani Sinitcy siedzieli, podpraparszczykowie moskiewscy zawoiowane chorągwie Sinickiego , ktorych było długich osm, krotkich szesc, przełożywszy przez piece kraje drążkow trzymali przy piersiach, same zas chorągwie wlekli się przy ogonach konskich krajami po samey ziemi. A to czyniono na despektt y urąganie podług trybow woięnnych, iż zwyciężono nieprzyiacioł. Sinitcy oba iachali na lektyce politycznie skowani, tak że y czapki nikomu zdiąc nie mogli. A za niemi był prowadzony Pietuch na prostych kolosach, przy Sinickich niejakisci usługiwał ich pokojowy. Za onymi także iazdy y piechoty była znaczna assistęcya. Ktorych to Sinickich, przeprowadziwszy przez miasto, moskwa w miescie y na przedmiesciu stanęła na odpoczynek.



Ha : Armate Ha : Droga Ha : Okowy Ha : Prowadzenie chorągwi Ha : Koromunija



Iak stanęli na odpoczynek starszy Sinicki, mieczny, spowiadał się y komunikował , a młodszy, podstoli (bo był kalwin y bluznierca obrazow) lubo namawiano, nie chciał rewokowac. Y tak obiad iedli w Mohylowie.

Czasu obiadu Sinicki starszy przysłał swego pokojowego do magistratu, aby z miasta onomu kupiono czapkę do spania w nocy. Magistrat, kupiwszy dla onego czapkę chędogą, a pamiętaiąc na te przysłowie, ze kiedy pana wieszac wiodą, kłaniay się onomu, aby snąc urwawszy się z szubienice nie pomscił się (gdyż ci Siniccy barzo byli ciężkie na miasto, miasto trapili y do ubozstwa przywiedli, srodze exekwowali) , włożyli w tę czapkę pieniędzy złotych dwiescie kopieykami y odesłali szafarzami. Ale sam magistrat dla oddania weneracij nie poszedł, obawiaiąc się, aby moskwie w suspicyą nie popadł. \.64.\

Po skączonym obiedzie zaraz moskwa z Sinickiemi ruszyła się z miasta. Y pomienieni Sinitcy zaprowadzeni do granicy smolęskiey, a z tamtąd przez Moskwę odesłani w zsyłkę na Sibir , ktorzy długo tam barzo w wielkich niedostatkach mieszkanie swe prowadzili. Y tam z nich ieden zmarł, a drugi, iak powaryował głowę, odesłany był do Polski. A Pietuch nieba wiac z stolicy przywrocon na Rus, przybył do swych maiętnosci, wo ekonomij Mohylowskiey będących.

W kilka dni po wyiezdzie Sinickłch z woyskiem moskiewskim z Mohylowa, pędzono piechoty z Bychowa człowiek pułczwartasta do Smolęska, ktorzy przy Sinickich służyli piecnotno. Byli wszyscy z barwy odarci, w mizernych tylko siermięgach y to poszarpanych. Byli ci ludzie po parze ręka z ręką powiązani, a za trzema parmi, porządkiem ydącymi, szedł żołnierz moskiewski z dobytym rapierem. Ktorych także prowadzono przez miasto Mohylow na granicę smolęską.

Po wzięciu fortecy Bychowskiey przez woysko moskiewskie zaraz prezydium woyska moskiewskiego w Bychowie ulokowało się, wartą wał opatrzony y po bromach scisłe karauły postawione, że y ptaszka bez opowiednie (iako mowią) przeleciec nie mogła. Wszystkiey włosci hrabstwa Bychowskiego zaszedł od moskwy ordynans, by wszytkie dochody, do zamku Bychowskiego należące, z hrabstwa Bychowskiego były wnaszane do prezydęta moskiewskiego fortecy Bychowskiey .

Przez czas nie mały, ufundowawszy się prezydyum moskiewskie na fortecy Bychowskiey, po ukazu najasnieyszego cara jego mosci Piotra Alexiejewicza wszystką armatę bychowską, ktorey było sztuk z kilkanascie, także armatę zamkową zamku Mohylowskiego sztuk piętnascie, ktorą Sinicki z Mohylowa pobrał pod Bychow czasu dobywania Bychowa, iak Bildziuk w nim \.64.\ miał gubernią Bychowską y z Bychowa wielce się opugnował od strony Sapiezynskiey przeciwko R[ze]czy P[ospoli]ttey, na ten czas na dwie partye rozdzieloney, y tak tę wszystką armatę bychowską y zamkową mohylowską moskwa złożywszy do baydaku odprowadzili wniz Dnieprem do Kijowa. Tam ta armata iako zawojowana nawieki przepadła.

Miedzy tą armatą, co Sinicki dobywaiąc Bildziuka pobrał z zamku Mohylowskiego, była armata burząca nazbyt wielka, bez lawet, bo dla ogromnosci oney nie możno było lawet przyrobic roboty wspaniałey.



: Zsyłka : Piechota tu o domie Sinickiego w Pałykowiczach pobudowanego


Ha : Gałanka



Ta armata \268\ miała nazwisko Gałanka. Takowey armaty tak przed tym, iako y dopiero nie pokaże Wielka Polska, ani Litwa, bo przez tę Gałankę Sinicki Bychowa od Bildziuka dobył, iż nazbyt była burząca. Brała do siebie na ieden postrzał trzy kamienie procu. A tak y ta Gałanka tamże przepadła. Mienili, jż ta Gałanka była zawojowana od moskwy qvondam.

Wtedy ż pod czas dobywania Bildziuka Sinicki, iako wielki nieprzyiaciel będący miastu, chciał mieskiey armaty wziąc z miasta sztuk pięc pod Bychow burzącey. Ale miasto w tym scisło obstawało y odpierało się, iednak że pożyczonym sposobem musieli dac dwie armaty mieskie. Iedna miała za herb zmiię, a druga sokoła, y tak się nazywały: Żmij y Sokoł . A tak y te dwie armaty tamże w Bycliowie przepadły y zginęły. W Bychowie zas tylko ostała się armata żelazna.

Po wzięciu Bychowa przez moskwę prezidium moskiewskie tysiąc ludzi przez kilka rok trwało w Bychowie. Y czasu jnkursij szwedzkiey, gdy szwed szedł pręż Mohylow, do Bychowa się nie tykał, bo był dobrze opatrzony armaturą. Y po Szwedzie w Bychowie stali przez lat dwie. A gdy onym przyszedł order wychodzic z Bychowa, tedy ta moskwa po bromach bychowskich murowanych wierzchi funditus porozbijała, a pod wywody, ktore były w małe naymocnieysze, powykopawszy fosy, beczki z prochem podstawiwszy, porozerwali, miasto wypalic chcieli, ale ubodzy mieszczanie ledwo ze łzami odprosili się. A tak od tych czas forteca Bychowska upadła y nie reparowana. \.65.\

Roku 1707. Jula 24 dnia w Mohylowie czterech moskalow officialistow wyprowadzono na rynek mieski , gdzie zboże przedaią, na karanie z znaczną assistęcyą woyskową. Także tam czytano dekrett moskiewskim językiem. Po przeczytanym dekrecie starszego wraz rozstrzelano takim terminem, że dwadziescie sałdatow dali ognia do tego osądzonego, ktory maiąc oczy zawiązane uklęknoł na kolana, ale bez kuł, a ieden strzelił w serce, gdzie znak był z papieru przyszpilony. Y tak iednego momętu umarł, pogrzebion wedle cerkwi brackiey, tamże na rynku mieskim. Tymże dekretem dwoch odsądzono na wieczną katarłię , a czwartego obieszono wedle słupa wilęskiego na łancużku za zebro (ktory długo się męczył, poki umarł) . Ale co to był za występek, wiadomosci nie wziołem.

Roku 1707. M[ie]s[ią]ca awgusta 3 dnia za roskazaniem y ukazem wielkiego cara moskiewskiego Piota Aleksiejewicza był przysłany nieiakisci major moskiewski we dwuset konij do Mohylowa od generała Repnina z Minska , ktory przybywszy do miasta stanoł po gospodach. Potym w dzien trzeci po swym przyiezdzie, w niedziele rano, iak tylko switac poczęło, wziowszy piechoty, ktora w Mohylowie stała, człowiek sto, armatę własną mieską, po wałach na wywodach postawioną, dla ostrożnosci z wału pobrali y do zamku Mohylowskiego do kupy pozwozili, w czym magistrat szukał rady y pomocy, ale trudno co było czynie, zostaiąc w ręku nieprzyiacioł. Na ten czas y ekonomowie swey władzy nie rosposcierali, y powiat Orszanski, co by miał miasto ochraniac, milczałł.



Ha : Zmija y Sokoł Ha : Prezydium w Mohylowie r Ha : Dekrett Ha : Sąd e : Armata Ǘ Hanu



Y tak zabrano armaty burzącey sztuk osmnascie rożnych herbow, a pułkowych siedem, co czyni s[z]tuk dwadziescie pięc. Przy tey armacie było możdzerzow trzy, dokoła ruskim pismem opisane, ale na ten że czas były sprzątnione y do rąk moskiewskich nie dostały się, a byli ono spiżowe y duże. Zabraną armatę mieską y do zamku Mohylowskiego zaprowadzoną \.65.\ wraz z koł to iest z lewetow pozdeymowano, koły porąbano, żelazo poobdzierano, a samą armatę poskładawszy do baydaka zaprowadzo[no] do Smolęska .

W kilka dni dowiedziawszy się (ale powiadano, iakoby to z udania moskala iednego, ktory się nazywał Stęko Ponarski y przy miescie przez lat kilka służył za coknara y wiedział o wszyttkich trybach mieskich) moskwa, jż w bromie Oleyney na dole, w cekawzie bokowym były mieskie prochi, kule , ołowiu kilkaset swini scisłe zamurowane, że tych drzwi zamurowanych znac ani widac było; odbiwszy te dzwi zamurowane, wszytką tę amunicyą skrytą pobrali. Było na ten czas takowe echo, ze prochy y ołow były rozdane po pułkach, a kule wszytkie dla ciężaru potopiono w Dnieprze. A to się działo dla tego, aby się szwedom nie dostało do rąk. Iakoż y Stenka Ponarski więcey się nie okazywał w Mohylowie, ale poszedł za moskwa.

Roku 1707. Awgusta 22 dnia za ukazem Michayła Barysowicza Szeremetowa, pułkownika, wydano z miasta munsztukow z rzemieniom tysiąc trzysta piędziesiąt na konie woyskowe , a to z tey racij, że kazano piechotnym żołnierzom siadac na kon, aby byli konnemi.

W tym roku carewicz moskiewski AJexij Piotrowicz iachał przez Mohylow, ale nie okazale, w małey assistęcij , był w cerkwi Brackiey, potym przenocowawszy wyiechał z Mohylowa. Magistrat chodził z pokłonem y z chlebem, na to umyslnie pieczonym. Przyioł chleb chętnie z podzięką.

W tym roku xiąże Syliwestr Swiatopołk Czetwertynski, episkop Białoruski, przybył do Mohylowa na episkopią do kathedry Mohylowskiey. Spotykano podług zwyczaiu z cechami, z chorągwiami, z processyami iak należy, z orężem, tylko ż nie tak dalece okazale, a to dla obawiania się pułkow moskiewskich, przed ktoremi na ten czas miasto zostawało \.66.\ w strachu, dla onych na ten czas potęcuj. Pomieniony xiąze Czetwertynski, episkop Białoruski, widząc zamieszanie wielkie w oyczyznie, iako to w Koronie szwed, w Litwie y na Rusi moskwa, dla czasow niebespecznych mało co rezyduiąc w kathedrze Mohylowskiey, odiechał do swych dobr dziedzicznych do Czetwertni.

Roku 1707. M[ie]s[ia]ca [okto]bra dnia za ukazom xięcia Romadanowskiego wydano z miasta na woysko moskiewskie z dymu podług taryfy orszanskiey kożdego po beczce mąki zytnoy , po trzy solanki owsa, po trzy wozy siana, a kożdy woź powinien miec wagi po pudow dwadziescie. Y ten prowiant odprowadzono do Kopysia, bo na ten czas pułki moskiewskie tam stali pod Kopysiem y w samym Kopysiu.



: Armata do Smolęska py Ha : Kule y prochy Ha : Munsztuki Ha : Carrewicz B : 8 bra Ha : Prowiantt : Posłowie



W tym roku bacząc miasto, iż w wielkich a nieznosnych zostaie ciężarach, z znacznym mieskim kosztem posyłali delegatow swoich do cara j[ego] m[os]ci Piotra Alexiejewicza , żebrząc ochrony (gdyż na ten czas miał \269\ feżydęcyą w Litwie) , ale dla zaczynających się ustawicznoscią woyskowych betalij nic sprawie nie mogli y z niczym odjechali.

W tym roku 1707 niejakowys Suzin miał w zamku Moliylowskim administracyą, tylko ż tego tu objasnic nie mogę, od jakiey partij był zesłany, ktory tu w Mohylowie szubrawstwo na woysko zaciągał . Za assygnacyami był na miasto ciężki y znaczne z miasta pobrał pieniądze. Potym kazawszy na barwę z kilka postawow do zamku przyniesc, słuszną zapłacił ceną. Potym y drugim kramnikom gdy kazał przyniesc do kilkadziesiąt postawow, gdy przyniesiono, nie dał nie szeląga, ale wszystko bezpłatnie zabrał, grożąc y krom gwałtem brac. A tam musieli się kramnicy z suknem przechowywac, y to co zabrał przepadło. \.66.\

W tym roku w decembrze przed bożym narodzeniem przez miasto prowadzono bieługę zbyt duzą , ktora leżała na dwoich saniach, ktora miała głowę y brzuch tak gruby, zeby ledwo dwoma sążniami mozno obiąc, ku ogonowi zas płaszczey. A prowadzoną tę bieługę do Litwy do ę Mężyka . \.67.\



Ha : Suzin Ha : Bieługa








ʲ:
3.








       


ua_etymology:

:   , . -- . , , , , , , . . . . )



i ii, ii Ctrl+Enter.